Wiadomości, Białostockie przedszkola jedno drugim kończą strajk - zdjęcie, fotografia

Już od kilkunastu dni w całym kraju trwa strajk nauczycieli i pracowników oświaty. Jest bezterminowy, a Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych - jak wynika z wypowiedzi ich przedstawicieli w mediach - nie zamierzają iść na ustępstwa i propozycje rządowe. Twardo domagają się podwyżek rzędu 30 proc. już w tym roku, rozłożonych na raty - i jest to ich główny postulat. Jako że zbliżają się święta, rozmowy wznowione zostaną w przyszłym tygodniu. Tymczasem w Białymstoku kolejne przedszkola samorządowe wracają do normalnej pracy. Twardo przy proteście stoją szkoły.

Ogólnopolski strajk nauczycieli i pracowników oświaty trwa od 8 kwietnia. Pierwszego dnia protestu - jak przekazał nam Urząd Miejski w Białymstoku - przystąpiło do niego 110 ze 136 miejskich placówek edukacyjnych. Łącznie strajkowało 53 proc. pracowników pedagogicznych i ok. 8 proc. pracowników administracji i obsługi w 80 proc. przedszkoli, wszystkich szkołach podstawowych i 96 proc. szkół ponadgimnazjalnych. Placówki pracy pozaszkolnej (poza Młodzieżowym Domem Kultury) podjęły pracę zgodnie z wcześniejszą deklaracją.

Dzień później ze strajku zrezygnowały dwa przedszkola - nr 45 i 77.

W kolejnych dniach wykruszały się głównie przedszkola. Wpływ na to mogło mieć wiele czynników, z których jednym z ważniejszych wydaje się być rosnące niezadowolenie rodziców najmłodszych dzieci - w szybszym tempie niż tych, którzy mieli na głowach egzaminy ich pociech. Bo o ile starsze są w stanie zaaklimatyzować się dość szybko w szkolnych świetlicach podczas zajęć opiekuńczo - wychowawczych albo też same zostać w domach, to z maluchami tak lekko nie jest. Po pierwsze, te różnie reagują, gdy muszą zostać z nieznajomymi osobami albo i nie umieją porozumieć się ze starszakami. A tak się zdarza, gdy np. strajkuje wychowawca i opieka powierzona zostaje nauczycielowi z innej grupy, którego małe dziecko może zupełnie nie kojarzyć. Jeśli do tego dochodzi niedziałająca kuchnia, to kłopot gotowy. Nie wszyscy rodzice mają też do dyspozycji dobrze trzymających się dziadków, którzy od rana do popołudnia są w stanie zająć się wnukami. To oczywiście tylko domysły, ale niekoniecznie nie mające pokrycia w rzeczywistości.

W każdym razie już 11 kwietnia akcję strajkową w Białymstoku zawiesiły następujące przedszkola samorządowe: nr 50, nr 35 "Wesołe", nr 56, nr 82 "Stumilowy Las".

16 kwietnia w strajku brało udział 74 proc. białostockich placówek. Liczba przedszkoli, gdzie protest się utrzymywał, spadła do 59 proc., przy zachowaniu takiego samego wskaźnika szkół podstawowych i gimnazjalnych co pierwszego dnia strajku. Wtedy odstąpiły: przedszkole samorządowe nr 20, nr 52 "Kubusia Puchatka", integracyjne nr 41. To ostatnie zasługuje na szczególną uwagę. Do tego typu placówek uczęszczają dzieci z różnymi niepełnosprawnościami, nie tylko ruchowymi, ale choćby ze zdiagnozowanym autyzmem dziecięcym, których rodzice zdecydowali się na taką placówkę zamiast przedszkola prywatnego terapeutycznego - a tutaj dla powodzenia terapii niezwykle ważne jest zachowanie jej ciągłości. Trudno wyobrazić sobie, by katecheci albo kadra pedagogiczna niezwiązana z daną niepełnosprawnością mogła w profesjonalny sposób zaopiekować się z dzieckiem z jakąkolwiek niepełnosprawnością z innej dziedziny. I w przypadku placówek integracyjnych wypada stanowczo powiedzieć - to jest misja. Oczywiście z całym szacunkiem do żądań i decyzji polskich nauczycieli przedszkolnych i szkolnych.

17 kwietnia w Białymstoku do strajku przystąpiło 2 519 nauczycieli oraz 65 pracowników niepedagogicznych, od akcji strajkowej odstąpiło przedszkole samorządowe nr 25 "Kraina Uśmiechu". Dla porównania: pierwszego dnia strajku mowa była o 2 883 nauczycielach i 213 pracownikach niedydaktycznych.

18 kwietnia od strajku odstąpiło przedszkole nr 45 "Chatka Kilkulatka", a w piątek - 19 kwietnia - Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 1 oraz przedszkole nr 76 "Na Zielonych Wzgórzach" w Białymstoku. Tego dnia do placówek edukacyjnych przyszło jedynie 1 142 dzieci (5,6 proc.), co akurat w okresie przedświątecznym nie dziwi.

Dziś nie wiadomo, ile jeszcze potrwa strajk, ale wyraźnie widać, że z każdym dniem od akcji protestacyjnej odstępują kolejne placówki mające pod opieką najmłodszych. O tym, jak sytuacja będzie się rozwijała w najbliższych dniach oraz o negocjacjach strony związkowej z rządem będziemy na bieżąco informować w naszym portalu.

(Piotr Walczak / Foto: bialystok.pl)

Białostockie przedszkola jedno po drugim kończą strajk komentarze opinie

  • Mama malucha - niezalogowany 2019-04-22 11:00:07

    System wynagradzania jest na tyle nieprzejrzysty że część rodziców burzy się na żądania kadry pedagogicznej wierząc w promowane przez rząd "pensum". Na pewno wykonują kawał ciężkiej pracy, mają prawo żądać podwyżek zwłaszcza, gdy władza tak chojnie uposaża służbę więzienną, straż graniczną, górników itd. kolejne grupy zawodowe.
    Jednak jestem zdania, że strajk najdotkliwiej uderzył właśnie w najmłodsze dzieci i ich rodziców. Sama jestem mamą przedszkolaka i mam nie lada problem z zapewnieniem mu opieki, tydzień urlopu ja, tydzień mąż, może babcia 2-3 dni ale dalej nie mamy już możliwości. To jest 3 TYDZIEŃ STRAJKU!!! Kuchnia w przedszkolu nie działa, a dziecko już po prostu mówi że nie chce chodzić do przedszkola bo się najzwyczajniej od niego odzwyczaja po takiej PRZERWIE.
    Nauczyciele zrozumcie też nas rodziców - nie każdy ma babcię dyspozycyjną i zdrową, nie każdy ma wolny zawód jak dziennikarz, większość z nas pracuje na etacie, musi być te 7,8-9 godzin w pracy, na nas też szefowie patrzą spod byka, jak bierzemy wolne. Dlatego że pracujemy dzieci chodzą do przedszkola, nie chodzi o samą socjalizację i uspołecznianie dzieci.

  • gość 2019-04-25 09:57:37

    a paniusie o 11 godz. hihihi i do domku, zaharowane że hej

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama