Polityka, Białostockie schronisko potrzebuje powyborczych banerów - zdjęcie, fotografia

Podczas kampanii miasto zostało zalane płachtami z nazwiskami kandydatów do parlamentu. Przedstawiciele poszczególnych komitetów zaczęli zdejmować je już wkrótce po ogłoszeniu wstępnych wyników, ale reklam jest tyle, że szybko na pewno nie znikną. Tym bardziej, że teraz nie każdemu już się spieszy. Są wszędzie: na ogrodzeniach prywatnych posesji, powieszone "na dziko" na siatkach ogródków działkowych, płotach, gdzie nikt nie zadawał sobie trudu z odszukaniem właściciela i uzyskaniem pozwolenia etc. Gdzie wyląduje tak ogromna ilość materiału? Do czego może się jeszcze przydać?

Najłatwiej byłoby wyrzucić banery do śmietnika. Ale - jak się okazuje - politycy mają pomysły, jak nadać im drugie życie. Część z nich była przekonana, że wystarczy przyjechać z powyborczymi materiałami do schroniska i zostawić je tutaj robiąc dobry uczynek, bo w końcu mogłyby przydać się choćby do ocieplania bud dla psów.

Taką akcję jeszcze przed wyborami zapowiedział poseł Porozumienia, startujący z listy PiS, Kazimierz Baszko. Na Facebooku udostępnił nagranie, na którym przed bramą białostockiego schroniska przy ulicy Białostockiej obiecywał, że po wyborach wszystkie jego banery zostaną przywiezione tu do ocieplania boksów dla zwierząt. Zaapelował przy tym do innych, którzy chcą banery zniszczyć, by tego nie robili - zapewnił, że nawet je odbierze. Postarał się przy tym o gest, jakim było dostarczenie karmy dla psów Pedigree Vital Protecion w liczbie jednego siedmiokilogramowego opakowania (cena detaliczna to około 40 zł) - taką ilością w każdym razie pochwalił się internautom.

Tymczasem pomysł nie wypali. Skontaktowaliśmy się ze schroniskiem dla zwierząt w Białymstoku. Usłyszeliśmy, że banerów tu nie chcą.

Nie są nam potrzebne. Budy ocieplamy innymi materiałami - powiedziała Anna Jaroszewicz, kierowniczka placówki.

Okazuje się, że bardziej przydatne byłyby koce, stare ręczniki, pościel itp.

Wojciech Koronkiewicz z Wiosny, ostatni na liście Lewicy w minionych wyborach, przyznał w rozmowie z nami, że był już ze swoimi banerami w schronisku i jego pracownicy ich nie przyjęli.

Właśnie wracam ze schroniska, tam banery się nie przydadzą. Ale słyszałem już, że ktoś potrzebuje ich do ocieplania róż. Jeżeli tak, to chętnie je zawiozę. A resztę pozwijam w rulony, położę na strychu i będą czekały na lepsze czasy, gdy okaże się, że można je w jakiś sposób wykorzystać - opowiada Koronkiewicz.

Okazuje się, że pomysłów na wykorzystanie materiałów powyborczych jest dość sporo. Niektórzy przeznaczają je szkołom czy przedszkolom, gdzie dzieci robią z nich torby. Inni wykorzystują na własne potrzeby lub oddają innym.

Na przykład osobom, które przykryją nimi drewno - wyjaśnia Agnieszka Zawistowska z PSL.

Jak dodaje, z jej informacji wynika, że banery mają być przyjmowane przez schronisko w Kolnie.

Poseł Baszko musi zatem zmienić swój plan. W białostockim schronisku nic po jego banerach.

(Piotr Walczak)

Białostockie schronisko nie potrzebuje powyborczych banerów komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama