Wiadomości, Białostoczan czeka drastyczna podwyżka biletów wygląda! - zdjęcie, fotografia

Urzędnicy szykują prawdziwą bombę - podczas sesji rady miasta, zaplanowanej na 9 grudnia 2019 r., pod głosowanie ma zostać poddany projekt uchwały, zgodnie z którym część popularnych biletów Białostockiej Komunikacji Miejskiej ma zniknąć. Pojawią się też nowe. Ponadto mieszkańcy za podróż autobusami zapłacą więcej. W niektórych przypadkach będzie to znacząca podwyżka, bo o kilkadziesiąt procent! Na przykład cena biletu jednorazowego normalnego ma skoczyć z 2,80 zł do 4 zł. Radni PiS są oburzeni, ale niewiele mogą zrobić. A wytłumaczeniem jest... konieczność wyższych wpływów do budżetu. Ciekawe, co na to najbardziej zainteresowani, czyli białostoczanie.

Podwyżki chce zafundować prezydent rękami radnych Koalicji Obywatelskiej. Ci oczywiście nie wiadomo, czy projekt poprą, ale biorąc pod uwagę dotychczasowe stanowiska i to, że sprawa przeszła przez Komisję Budżetu i Finansów, to nie powinno być wątpliwości.

Po posiedzeniu komisji zbulwersowana jest radna klubu Prawa i Sprawiedliwości Alicja Biały.

Tak znienacka forsować pomysły wysokich podwyżek, bez wcześniejszych oficjalnych zapowiedzi, które dotkną tysiące mieszkańców? Podczas sesji rady miasta będę głosowała przeciw - oburza się Alicja Biały. - To naprawdę duże obciążenie dla wielu białostoczan.

Z tego co wiemy, podwyżkami radni mają się zająć na sesji 9 grudnia. Jeżeli te zostaną przegłosowane, drożej będziemy płacić od 1 marca 2020 r.

Zaglądamy w projekt uchwały w sprawie ustalenia cen za usługi przewozowe transportu zbiorowego Białostockiej Komunikacji Miejskiej.

I tak:

  • bilet jednorazowy normalny na pierwszą strefę kosztuje obecnie 2,80 zł (po podwyżce - 4 zł), ulgowy kosztuje 1,40 zł (po podwyżce - 2 zł);
  • jednorazowy elektroniczny kosztuje 2,70 zł (normalny) i 1,35 (ulgowy) - po podwyżce, odpowiednio: 3 zł i 1,50 zł.

Prezydent chce, by zniknął bilet 20-minutowy, wprowadzony przez radnych Prawa i Sprawiedliwości w poprzedniej kadencji, który obecnie kosztuje 2 zł (normalny) i 1 zł (ulgowy). Zamiast niego ma się pojawić 30-minutowy za 3,60 zł (normalny) i 1,80 zł (ulgowy). Koniec też z biletami 40-minutowymi, które są teraz tańsze niż przyszłe 30-minutowe - kupujemy je po 2,80 zł (normalny) i 1,40 zł (ulgowy). Zostać mają bilety 60-minutowe. Kosztują obecnie 3,60 zł, a cena ma wzrosnąć do 5 zł (ulgowe w każdym przypadku są i mają być o połowę tańsze).

To nie koniec. Cena biletu 24-godzinnego ma wzrosnąć z 10 do 12 zł, a trzydniowego weekendowego - z 16 do 24 zł.

Droższe będą również bilety okresowe. Na przykład cena miesięcznego na okaziciela na wszystkie linie ze 122 zł wzrośnie do 140 zł, a dekadowego z 44 zł do 60 zł. Z kolei 30-dniowy imienny kosztuje 84 zł, a według założeń pasażerowie zapłacą za niego od marca 140 zł. Miesięczny na wszystkie linie to teraz 80 zł, po zmianach - 100 zł (bilet białostoczanina), bądź też 130 zł.

Jestem zdecydowanie przeciwny. Takie podwyżki uderzą bardzo mocno po kieszeniach mieszkańców naszego miasta - komentuje radny PiS Paweł Myszkowski.

Członek komisji budżetowej Henryk Dębowski także jest przeciwny proponowanym rozwiązaniom.

Pytanie, dlaczego prezydent nie wprowadził tych podwyżek przed wyborami. Bo pewnie trudno byłoby o reelekcję. Twierdzenie, że wprowadzone przez nas rozwiązania taryfowe są populistyczne, jest nieuprawnione. Od dawna zwracaliśmy uwagę na potencjalne nieprawidłowości w funkcjonowaniu trzech spółek miejskich i straty, jakie odnotowują, w szczególności KPKM. Do tego rozkłady jazdy, które - zdaniem mieszkańców - należy poddać gruntownym zmianom, problemy z klimatyzacją latem i wiele innych czynników wpływa na obniżenie atrakcyjności komunikacji miejskiej. To sprawia, że mieszkańcy raczej nie pozostawiają swoich aut w garażach, a podwyższenie cen biletów, nawet o ponad 40 proc., w tym wypadku raczej nie wpłynie na większe zainteresowanie przejazdami. Ponadto moja propozycja dotyczącą płatnej reklamy w autobusach spotkała się z dezaprobatą prezydenta, który woli sięgać po pieniądze do kieszeni mieszkańców. My z całą pewnością do tego ręki nie przyłożymy, a wprowadzone przez nas bezpłatne przejazdy dla uczniów szkół podstawowych i bilety czasowe okazały się strzałem w dziesiątkę - stwierdza Dębowski.

W uzasadnieniu projektu można przeczytać m.in., że aktualne ceny biletów Białostockiej Komunikacji Miejskiej obowiązują od kwietnia 2012 roku, a porównanie dochodów i wydatków komunikacji miejskiej w latach 2012 - 2018 wykazało, iż wpływy z biletów w roku 2018 w porównaniu do 2012 spadły o 9,51 mln zł, natomiast wydatki wzrosły o 18,121 mln zł. Z kolei dotacja do komunikacji miejskiej wzrosła z 24,6 mln zł w 2012 r. do 45,39 mln zł w 2018. Podaje się też, że wzrosły koszty zakupu autobusów, a i wyższa jest średnia płaca w Polsce, do tego ceny energii czy części zamiennych.

Zmiana cen biletów ma na celu zmniejszenie udziału finansowania komunikacji miejskiej z budżetu miasta w formie dotacji. Działanie to wynika z prognozy przewidywanego znaczącego spadku dochodów miasta w 2020 roku, który w głównej mierze będzie spowodowany zmianą zasad finansowania samorządów wprowadzonych przez Sejm i Radę Ministrów Rzeczypospolitej. Działania legislacyjne skutkujące uszczupleniem dochodów samorządu, a dla licznych grup społecznych przekazaniem znacznych środków finansowych w postaci zasiłków i programów pomocowych, upoważniają do zwiększenia partycypacji użytkowników w kosztach utrzymania komunikacji miejskiej, stanowiącej znaczący wydatek w budżecie Białegostoku - argumentują władze miasta.

Projekt uchwały wskazuje, iż porównanie w grupie biletów jednorazowych wykazuje, że obniżenie jednostkowego kosztu przejazdu
niestety, ale nie przyniosło efektów w postaci wzrostu zainteresowania wykorzystaniem ekologicznego transportu zbiorowego, a w szczególności rezygnacją z własnego samochodu osobowego. Sprzedano mniej biletów i uzyskano mniejsze wpływy za dziewięć miesięcy 2018 i 2019 roku.

Obecne realia makroekonomiczne i pozytywne zmiany w gospodarce polskiej, w tym spadek bezrobocia i wzrost zamożności społeczeństwa pozwalają na bezbolesną zmianę rozwiązań taryfowych - tak kończy się uzasadnienie projektu podwyżek cen biletów.

Niewykorzystane papierowe bilety o nieaktualnej cenie i wycofane z obiegu można będzie wymienić na doładowanie elektronicznej portmonetki na elektronicznej imiennej Białostockiej Karcie Miejskiej. Stracą ważność po sześciu miesiącach od dnia wejścia w życie uchwały. Natomiast wszystkie bilety okresowe, nabyte przed terminem wejścia w życie uchwały, będą mogą być wykorzystywane do upływu terminu ich ważności. O zmianach zdecydują radni - 9 grudnia 2019 r.

(Piotr Walczak / Foto: DDB)

Białostoczan czeka drastyczna podwyżka cen biletów? Na to wygląda! komentarze opinie

  • POLAK - niezalogowany 2019-11-29 08:55:43

    Brawo tadziu oby tak dalej.....

  • passendżer - niezalogowany 2019-11-29 09:29:09

    Najpierw proszę o przyjrzenie się, komu zostały poprzyznawane przejazdy darmowe lub "półdarmowe" (mam tu na myśli młodzież szkolną, duże rodziny itp.). Duuużych rodzin, które pobierają co miesiąc dodatkowy zasiłek w postaci 5oo, nie powinno zaboleć kupno biletów miesięcznych w pełnej kwocie. Wówczas może się okaże że podwyżka nie jest konieczna.

    Później proszę przyjrzeć się działaniu spółek świadczących usługi na rzecz BKM. Dlaczego dwie spółki w miarę potrafią zarządzać swoim budżetem, a trzecia już nie? Wysokość wynagrodzenia pracowników (mam na myśli kierowców i mechaników) jest jedną z niższych w kraju i wcale nie wzrasta. Więc dlaczego wydatki rosną? Można powiedzieć że większość usług drożeje, łącznie z paliwem. Dlaczego?
    Dziękujmy rządowi! Prawie wszystko drożeje. Rząd chwali się jak jest pięknie, ale wiele wydatków tak naprawdę przerzucił na samorządy, które teraz muszą to sobie odreagować lub nazbierać, np. na transporcie, wodzie, śmieciach...

    Wpływy z KM maleją, bo KM podróżują ci co nie mają innego wyjścia, dla pozostałych osób jest ona nieatrakcyjna, przez źle ułożone rozkłady, brak skomunikowania, niedostosowanie taboru do potrzeb... Cieszy wymiana taboru na nowocześniejszy, ale to nie wszystko...

    Ps.
    Ciekawy jest fakt, że do tej pory żadnego stanowiska w tej sprawie nie zajął żaden z kandydatów ostatnich wyborów samorządowych, który obiecywał bezpłatną komunikację miejską... Chociażby w kwestii tego, jakby to on/a widział/a organizację transportu zbiorowego w Białymstoku...

  • passendżer - niezalogowany 2019-11-29 09:35:24

    Poza tym jakie w końcu priorytety ma miasto w organizacji ruchu i transportu miejskiego? Buspasy, nowy tabor..., a planowana podwyżka cen biletów większa niż za parkowanie w centrum.
    Takie działanie nie tyle że nie zachęca, a wręcz zniechęca do korzystania z mniej uciązliwego dla środowiska środka transpotru.

  • gość 2019-11-29 10:44:37

    Inne miasta w kraju wprowadzają bezpłatne przejazdy mieszkańcom,tylko Truskolaski wprowadza podwyżki.Metropolia Białystok z "lotniskiem regionalnym" utrzymuje trzy spółki komunikacyjne, a może zlikwidować je i utworzyć jedną a dobrą.Teraz proponowana podwyżka to około 40% , a co będzie jak któryś z radnych z PO zaproponuje podwyżkę 50%.Tak było w sprawie podatku od nieruchomości

  • Gość - niezalogowany 2019-11-29 17:57:04

    Dlaczego utrzymywane są aż trzy spółki komunikacyjne .Jakie koszty generują pensje prezesów wiceprezesów i całej administracji tych spółek.

  • gość 2019-11-30 06:05:22

    Jazda rowerem jest tansza i zdrowa.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama