Sport, Białystok kocha swoich lekkoatletów Kiedy stworzy warunki treningów - zdjęcie, fotografia

Białostoccy lekkoatleci już od dawna nie zebrali tylu gratulacji co ostatnio. Kiedy rok temu w stolicy Podlasia zorganizowany był finał Mistrzostw Polski w lekkoatletyce i białostoczanie zdobywali hurtowo medale wydawało się, że to szczyt możliwości. W minionym tygodniu białostoccy lekkoatleci przywieźli dwa medale z mistrzostw Europy (oba złote), a kilku kolejnych znalazło się tuż obok podium. Może to pora na rozmowę jak zaczął sensownie finansować tę dyscyplinę w Białymstoku i stworzyć jej warunki do dobrego trenowania? I jak pokonać ograniczenia w rozwoju lekkiej atletyki. Ograniczenia mające źródło głównie w kilku głowach.

Wojciech Nowicki w obecnym sezonie jest bezsprzecznie najlepszym młociarzem nie tylko  Europy ale i świata. To do białostoczanina należą najlepsze rezultaty osiągnięte w 2018 roku, co potwierdził złotym medalem w Berlinie. Nie da się jednak ukryć, że Nowicki płaci za to wiele. Zawodnik białostockiego Podlasia i białostoczanin wraz ze swoją trenerką: mądrą i piękną Malwiną Sobierajską (przed laty również wspaniałą zawodniczką) większość czasu spędzają poza Białymstokiem. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że Nowicki jest członkiem reprezentacji Polski i często gości na zgrupowaniach kadry i międzynarodowych imprezach. Rzecz w tym, że rzut młotem można w Białymstoku trenować wyłącznie na Stadionie Zwierzynieckim. A ta rzutnia też nie jest najwyższej klasy. Zresztą... lekkoatletykę w stolicy Podlasia da się uprawiać wyłącznie przy dobrej pogodzie. W Białymstoku nie ma hali treningowej do profesjonalnych zajęć lekkoatletycznych, więc nasi zawodnicy wyjeżdżają daleko poza Podlasie. Pamiętam jak kilka lat temu trenerzy UKS Bojary opowiadali jak z zawodniczkami pakują się co kilka tygodni na parodniowy wyjazd i podróżują do Spały lub Warszawy na treningi biegowe. Wprawdzie obiekt na Zwierzyńcu przeszedł gruntowny remont, ale bieżnia pod trybunami nadal ma tylko 60 metrów i korzystać z niej mogą wyłącznie sprinterzy. A i tak zimą jest niemal od świtu do nocy zajęta. 

W zimowe miesiące (a Białystok leży na północnym wschodzie Polski, gdzie zimy są długie) sytuację częściowo ratują obiekty przy Zespole Szkół Rolniczych na Dojlidach, gdzie młodzi lekkoatleci trenują się i uczą, ale... nie zastąpią one hali lekkoatletycznej. Jest tam miejsce do treningu rzutów zbudowane jeszcze za czasów sukcesów białostockiej olimpijki Krystyny Danilczyk-Zabawskiej, ale to rozwiązanie doraźne. Obiekt na Zwierzyńcu - dedykowany dla lekkoatletów - może im służyć wyłącznie w okresie letnim. 

Białystok chwali się swoimi lekkoatletami, a prezydent Tadeusz Truskolaski obiecuje im hojne nagrody finansowe, stypendia i pokazuje, że mu na nich zależy. Niestety to są gesty: nawet najbardziej hojne nagrody nie zastąpią systemowych rozwiązań. Potrzeba mądrego finansowania lekkoatletów, połączenia wysokości dotacji z wynikami sportowymi i zbudowania im obiektów sportowych pozwalających na całoroczne treningi. Nie tylko dla kadrowiczów jak Nowicki, Czykier, Lićwinko czy Kardasz, ale zwłaszcza dla młodych mistrzów i kandydatów na mistrzów. Bez tego białostocką lekkoatletykę spotka los polskich panczenów: po fajerwerkach na igrzyskach olimpijskich w Soczi przyszły chude lata, a torów do treningu w kraju jak nie było tak nadal nie ma. Tak może się zdarzyć z lokalną lekkoatletyką. Bo białostocka lekkoatletyka w tej chwili zasadniczo opiera się na fanatyzmie trenerów, działaczy i odporności sportowców przywykłych do tak zwanego "zimnego chowu". I tego, że w porównaniu do futbolistów czy hołubionych przez miasto siatkarzy i tenisistów stołowych, mają bardzo słabe finanse i warunki do treningów. A białostockim sportom zespołowym do medali mistrzostw świata i Europy czy choćby miejsc w czołówce jest bardzo - ale to bardzo - daleko. Tymczasem miasto wykłada na nich miliony złotych szczędząc ich tam, gdzie rzeczywiście są realne sukcesy. Warto, aby ludzie odpowiedzialni za białostocki sport: Rafał Rudnicki i podległy mu odpowiedzialny za to departament przemyśleli to sobie. Bo na razie dzielą środki głównie według własnych sympatii, a lekkoatleci wyraźnie nie należą do tych co się im kłaniają najniżej. 

Martyna Dąbrowska z UKS Bojary (to chyba najbardziej niesprawiedliwie traktowany klub w stolicy Podlasia, który od lat dostaje tak samą niską dotację niezależnie od tego, czy jego zawodniczki zdobywają jakieś medale czy też nie), Wojciech Nowicki, Dariusz Czykier (obiecujący płotkarz należący do europejskiej i światowej czołówki) i Kamila Lićwinko z Podlasia wywalczyli już miejsce w krajowej i światowej czołówce. Wywalczyli je mimo skromnych warunków treningowych oraz kosztem wielu wyrzeczeń swoich i trenerów. Zarobki jakie za to mają nie umywają się nawet do tego co dostają przedstawiciele gier zespołowych z Jagiellonią na czele. Miasto niewiele może na to poradzić: może tylko dać raczej skromne stypendia. Na pomysł, aby wesprzeć ich środkami na promocję miasta dotąd oficjele jeszcze nie wpadli, a szkoda. Miasto może jednak zapewnić dobre warunki szkoleniowe i treningowe i przede wszystkim zbudować halę lekkoatletyczną i regularnie remontować Zwierzyniec (a nie raz na kilkanaście lat od wielkiego święta) oraz poprawiać warunki hali na Dojlidach. Może też wreszcie sprawiedliwie dzielić dotacje przyznając większe środki tym, którzy odnoszą sukcesy i w ten sposób motywować tych, którym idzie słabiej. Dawanie wszystkim po równo to cecha komunizmu, który w białostockim sporcie ciągle trwa i trwa - przynajmniej w sferze finansowej. A dawanie według uznania i sympatii to feudalizm i satrapia. I ta też trwa w białostockim sporcie przynajmniej na poziomie zarządzania nim ze strony magistratu. 

Prezydent Tadeusz Truskolaski obiecał, że poprosi radnych o pieniądze na nagrody dla Dąbrowskiej (miała udział w złocie z polską sztafetą 4x400) i Nowickiego. Ma to być odpowiednio 10 tysięcy i 30 tysiące złotych. Prezydent gratulując sukcesów odrobił lekcje ucząc się szczegółów o sukcesach białostockich lekkoatletów. Przemawiał - jak zawsze gładko - i wyprzedził radnych popisując się wyborczym refleksem. Z pewnym żalem powiedział, że nie może sam dzielić nagród i zwróci się o opinię do radnych w tej sprawie. Obiecałby nagrodę od razu i wręczył czek, ale rok temu radni przypomnieliby, że musi o nagrodach rozmawiać z nimi bo takie jest prawo. A potem upokorzyli go zwlekając z uchwaleniem zmian w budżecie i wydaniem opinii. Ale tak naprawdę to Tadeusz Truskolaski upokorzył się sam: pychą i chęcią samowładztwa. Mniejsza jednak o to: należą mu się brawa, że wykazał się refleksem i brawa za hojność. Ale teraz pora na kolejny krok: deklarację budowy hali lekkoatletycznej. 

Dwa lata temu - podczas dyskusji nad budową hali widowiskowo-sportowej w Białymstoku - prezydent nie znalazł czasu na spotkanie się z ministrem sportu, który specjalnie wybrał się nad Białą, żeby o hali rozmawiać. To było obraźliwe, zwłaszcza, że on i Rafał Rudnicki publicznie kłamali, że prowadzą z ministrem rozmowy o tej hali. Witold Bańka zdementował te łgarstwa, które były publikowane na Twitterze. Truskolaski i Rudnicki unikali potem spotkania z ministrem Bańką, zwłaszcza, że wcześniej demonstracyjnie zlekceważyli deklaracje ministerstwa, które obiecywało wsparcie finansowe dla budowy tego obiektu jeśli miałby on elementy lekkoatletyczne. Dla prezydenta wygodniej było jednak słuchać apelów drugoligowych koszykarzy i siatkarzy, którzy chcieli być bliżej publiczności podczas meczów z rywalami z sąsiednich województw. Bańka porozmawiał zatem z przedstawicielami środowiska białostockiego sportu i wyjechał. Hala - choć prezydent 2 lata temu podpisywał uroczyście umowę na zaprojektowanie obiektu - dalej istnieje tylko na papierze. Gdyby on i jego zastępca dotrzymywali słowa to obiekt powinien mieć już fundamenty. Tymczasem nie ma nawet ostatecznej lokalizacji i nic nie wskazuje na to, aby to się zmieniło w najbliższym czasie. Prezydent i radni nie mogą znaleźć na to pieniędzy choć na budowanie atrapy lotniska znaleźli 30 milionów. A minister - obrażany wcześniej przez prezydenta miasta - niespecjalnie kwapi się do rozmów o dofinansowanie. Nie ma się czemu dziwić: skoro prezydent - najpierw z własnej nieprzymuszonej woli - obraża ministrów i rząd, a potem oczekuje od nich dobrej woli. I nic wskazuje, aby Tadeusz Truskolaski zmienił swoje postępowanie w tym zakresie w przyszłości.

Witold Bańka ogłosił niedawno projekt budowy lekkich hal treningowych dla lekkoatletów w całej Polsce. Zgodnie z nimi każde województwo miałoby mieć obiekt, z którego korzystaliby lekkoatleci z całego województwa. Koszt takiej hali wraz z zapleczem to - według różnych szacunków - to od 30 do 40 milionów. Ta hala może powstać w Białymstoku, ale to wcale nie jest taka oczywista lokalizacja. Nie wiem czy Tadeusza Truskolaskiego stać na słowo "przepraszam" i wyciągnięcie ręki na zgodę (przez kilkanaście lat jego rządów nie zauważyłem, aby kiedykolwiek to robił), ale władze miasta - jeśli naprawdę chcą, by Białystok stał lekkoatletyką - muszą to zrobić. Jeżeli tego konkretnego prezydenta na to nie stać, to jest to jeszcze jeden powód, aby poważnie przemyśleć pomysł jego zmiany na kogoś kto umie rozmawiać z ludźmi odmiennych poglądów. 

To ważne, aby wreszcie w mieście ktoś zaczął myśleć pozytywnie. Może wówczas znalazłaby się taka lokalizacja, gdzie można byłoby postawić hale widowiskową obok hali lekkoatletycznej, a obok kompleks boisk piłkarskich, których w Białymstoku jest jak na lekarstwo. Umieszczenie wszystkiego w jednym miejscu dałoby znaczne oszczędności przy budowie całej infrastruktury i pozwoliło na efektywniejsze korzystanie ze wspólnego zaplecza. Ułatwiłoby też późniejsze zarządzanie i oszczędności. Pytanie tylko czy Tadeusza Truskolaskiego na to stać? Białystok, który rocznie wydaje miliardy na tworzenie bus pasów towarzyszących wąskim jezdniom jak na Sitarskiej stać na to na pewno. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: bialystok.pl)

Białystok kocha swoich lekkoatletów. Kiedy stworzy im warunki do treningów? komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama