11°C umiarkowany deszcz

Białystok – komunikacyjne zadupie bez lotniska

Wiadomości, Białystok komunikacyjne zadupie lotniska - zdjęcie, fotografia

Można dziś żyć bez lotniska? Oczywiście, że można. Mieszkańcy Białegostoku i województwa podlaskiego żyją, a niektórzy to już się nawet do tego przyzwyczaili. Pytanie tylko, ile jeszcze czasu będą cierpliwi i ile czasu będą znosić niedogodności związane z fatalnym skomunikowaniem stolicy województwa z innymi częściami Polski. W szczególności ze stolicą kraju.

Z pewnością ukończenie ekspresówki do Warszawy poprawi łączność komunikacyjną stolicy województwa podlaskiego ze stolicą kraju. Z tym, że nie wszystkim to wystarczy. Trzeba pamiętać, że nasze pociągi, nawet najbardziej nowoczesne, czy poruszające się tak szybko, jak to tylko możliwe, nie są w stanie sprostać pasażerskim potrzebom. I nawet nie chodzi tu już o czas ani komfort podróży. Bo problemem jest coś zupełnie innego.

Dziś wielu mieszkańców naszego miasta, ale także i ci wszyscy, którzy muszą do Białegostoku dojechać z Warszawy, mają poważny problem. Praktycznie po godzinie 23.00 dostanie się do Białegostoku jakimkolwiek transportem publicznym graniczy z cudem. Nikomu nie przyszło do głowy zadbanie o to, żeby pojawiły się pociągi albo autobusy, które odjeżdżają do naszego miasta także i w późnych godzinach wieczornych lub nocnych. Tylko podczas tegorocznych wakacji, mieszkańcy Białegostoku, którzy wracali samolotami ze swoich wojaży, miało nie lada problem.

- Lądowałam o 23.30 na lotnisku w Modlinie i o tej godzinie do Białegostoku nie było żadnych busów. Straszna lipa. Albo czekać do rana, albo prosić kogoś, żeby po mnie przyjechał. W ostatniej chwili udało mi się znaleźć jakiegoś Żaka, który wyjeżdżał z Modlina – mówi naszej redakcji Karolina.

- Mój samolot miał opóźnienie i w Warszawie wylądowaliśmy jakoś po 22.00, choć miałam być przed ósmą wieczorem. Tato musiał po mnie przyjechać z Białegostoku, bo z Warszawy nie było jak i czym się wydostać. Koszmar jakiś. Ja, młoda dziewczyna, miałam do wyboru – albo siedzieć samej do rana na lotnisku, albo dzwonić po tatę. Taka jest super łączność, że aż tato musiał jechać – podzieliła się z naszą redakcją Martyna.

- Szkoda, że Białystok jest tak fatalnie skomunikowany. Mam dobrą pracę i chciałem przyjeżdżać częściej do rodzinnego miasta. Tylko problem jest taki, że jak kończę pracę w piątek Londynie, to zanim dolecę do Warszawy, jest przed północą. Gdyby lotnisko było w Białymstoku, albo pod Białymstokiem, przyjeżdżałbym co dwa tygodnie do domu, albo przynajmniej raz na miesiąc. Bo teraz, o takich godzinach, z Warszawy nawet nie ma czym się wydostać – mówi z kolei Karol.

To tylko niektóre głosy, jakich można usłyszeć wiele. Mieszkańcy Białegostoku, jak też i ci z dalej położonych miast w naszym regionie, mają ten sam problem. Podobnie jest z tymi osobami, które muszą z Warszawy dotrzeć do Białegostoku w późnych godzinach wieczornych lub nocnych. Zwyczajnie nie da się do nas dojechać środkami transportu zbiorowego. Trzeba każdorazowo prosić kogoś ze znajomych lub rodziny, albo czekać do rana, do pierwszego połączenia. Taki stan rzeczy, nie potwierdza słów władz miasta lub województwa podlaskiego, że Białystok jest dobrze skomunikowany. Tak naprawdę jest fatalnie skomunikowany.

Problem z dotarciem z Warszawy do Białegostoku jest władzom znany od grubo ponad dwóch lat. Jednak zostaje przemilczany do chwili obecnej. Ludzie mają problemy i muszą je rozwiązywać po swojemu. Nikomu nie przychodzi do głowy, żeby zwalczyć z Polskimi Liniami Kolejowymi albo spółką PKS Białystok o takie rozkłady jazdy, aby nie trzeba było tkwić w stolicy bez sensu do rana. Latem, pewne niedogodności przychodzi znosić łatwiej. Jest cieplej, można przesiedzieć i przeczekać. Zimą, która zaraz przyjdzie, sytuacja jest w zasadzie niedopuszczalna. Można bez ogródek mówić o skandalu komunikacyjnym w XXI wieku.

- Drażnią mnie te wszystkie głosy, które mówią, że po co nam lotnisko, skoro mamy tylko dwie godziny do Warszawy. Pomijam już, że z tych dwóch godzin robi się często cztery, pięć i więcej, bo z dworca trzeba jeszcze dojechać na lotnisko. Ale nikt jakoś nie chce mówić, że z Warszawy do Białegostoku można jechać nawet i 8 godzin, jeśli samolot się opóźni, albo po prostu wyląduje o czasie, tyle że po 23.00 wieczorem. Wtedy już ta sama trasa zajmuje o wiele, wiele dłużej. I na dodatek człowiek jest uziemiony w Warszawie, bo nic do Białegostoku nie jeździ – mówi nasz rozmówca, Karol.

- Polityków guzik obchodzi, jak wyjechać z Warszawy do Białegostoku. Po nich w każdej chwili może przyjechać służbowa limuzyna. A taki zwykły człowiek ma problem. Od dawna ma problem. Tylko nikt jakoś nie chce tego zauważyć. Były na początku jakieś głosy, że tak być nie powinno. Ale później trzeba było sobie jakoś radzić, więc się wydaje, że dziś problemu nie ma, bo nikt o nim nie wspomina. Ale to, że nie wspomina, to nie znaczy, że problemu nie ma. Jest! Trzeba zmienić rozkłady jazdy, albo zadbać o dodatkowe połączenia do Białegostoku w godzinach nocnych – stwierdził Tomek, białostoczanin studiujący w Warszawie.

Niemal bez szans pozostają ci wszyscy, którzy będą usiłowali dostać się do Białegostoku okazjonalnie. Jeśli nie przybędą na lotnisko w Warszawie odpowiednio wcześniej, rozczarują się. Do dużego miasta wojewódzkiego na wschodzie Polski nie dostaną się w późnych godzinach wieczornych, ani nocnych. Tak właśnie jest skomunikowany Białystok z Warszawą za pomocą transportu zbiorowego. I choćby z tego względu widać bardzo wyraźnie, jak pilnie potrzebny jest w naszym regionie normalny port lotniczy. Albo chociaż normalne połączenia kolejowe.

Obecnie z Białegostoku do najbliższego lotniska jest niespełna 200 kilometrów, ale i wciąż około 3 godzin jazdy samochodem. Nawet podróżując szybciej, bo koleją, na lotnisko dostaniemy się nie szybciej niż samochodem osobowym. Bo przecież przez Warszawę do lotniska Chopina też trzeba dojechać, nie mówiąc już o Modlinie, do którego z Białegostoku nie ma bezpośrednich połączeń kolejowych. To praktycznie wyklucza nasze miasto z wielu inicjatyw gospodarczych, ale także kulturalnych i sportowych o zasięgu większym niż regionalne. Trudno bowiem sobie wyobrazić, że poważni przedsiębiorcy lub muzycy, albo sportowcy będą się próbowali tu dostać busem lub pociągiem z lotniska. A co, jeśli będą usiłowali dostać się tu w nocy?

- Obecnie nie potrzebujemy większej liczby lotnisk w Polsce. Wyjątkiem jest Podlasie, które pozostaje słabo skomunikowane z resztą kraju. Niestety powstały niedawno port lotniczy w Szczytnie jest dość odległy dla podlaskich pasażerów i dużo łatwiej jest im korzystać z lotniska w Wilnie – stwierdził już ponad rok temu Dominik Sipiński, analityk ds. gospodarczych z centrum analitycznego Polityka Insight.

Szkoda, że wobec takich problemów politycy wciąż wolą zaklinać rzeczywistość, więc albo mówią o coraz lepszym skomunikowaniu regionu, albo zwyczajnie temat przemilczają. Tymczasem takie sprawy można rozwiązać nawet za pomocą rozmów z przewoźnikami. Szkoda, że nikomu na tym nie zależy, aby mieszkańcom i odwiedzającym nas gościom, było choć odrobinę lżej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Białystok – komunikacyjne zadupie bez lotniska komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2017-09-11 12:25:05

    Kolej do warszawy to jakiś ponury żart. Żyje w związku na odległość bo pracuje tu ona w waw. Niema możliwości podróżowania co dzień bo 3 h w jedna stronę 200 km masakra. Nic zostaje sie wyprowadzać ....

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl