-1°C całkowite zachmurzenie

Bunt na pokładzie, przewodniczący do zmiany

Wiadomości, pokładzie przewodniczący zmiany - zdjęcie, fotografia

Niezłego bigosu narobił Platformie Obywatelskiej Jarosław Dworzański. W miniony poniedziałek (4 grudnia) poinformował dziennikarzy o tym, że złożył rezygnację z członkostwa w partii. Nie zdradza, gdzie odchodzi, ani czy ma zamiar jeszcze aktywnie udzielać się w polityce. Wiadomo natomiast na pewno, że władze Platformy będą chciały zmienić przewodniczącego Sejmiku Województwa, którym dziś jest Dworzański.

Jeszcze wczoraj informowaliśmy, że Jarosław Dworzański złożył rezygnację z członkostwa w partii. Po 17 latach odszedł z Platformy Obywatelskiej, bo jak stwierdził, popsuły się standardy demokratyczne. To może nieco dziwić, gdyż jeszcze do niedawna samemu Dworzańskiemu nie przeszkadzały takie standardy, w imię których za złe lub niewłaściwe głosowania, można było wylecieć z pracy. Nagle jednak element głosowania pod dyktando stał się problemem. Tylko, że teraz to Jarosław Dworzański może częściowo pożegnać się z pracą. A konkretnie z częścią wynagrodzenia, jaka mu przysługuje z tytułu przewodniczenia Sejmikowi Województwa Podlaskiego.

- Jestem bardzo rozczarowany tą decyzją. Oczekuję w związku z tym, że radni będą podejmowali decyzje polityczne, bo ta decyzja ma swoje konsekwencje polityczne. Ja w związku z tym oczekuję od Jarosława Dworzańskiego rezygnacji z funkcji przewodniczącego Sejmiku Województwa Podlaskiego, bo funkcję tę pełni z rekomendacji Platformy Obywatelskiej w ramach koalicji z Polskim Stronnictwem Ludowym – powiedział Robert Tyszkiewicz, szef regionalnych struktur PO.

- Wszyscy członkowie klubu zostali poinformowali o tej decyzji i rezygnacji. I też jako drużyna jesteśmy rozczarowani i jest nam przykro z tego powodu, że odbyło się to w taki sposób – mówiła z kolei Anna Naszkiewicz, reprezentująca klub radnych PO w Sejmiku Województwa. – W poniedziałek spotykamy się, będziemy podejmować decyzje dotyczące wyboru przewodniczącego klubu. Być może czekają nas zmiany pozostałe, mianowicie jest to prezydium Sejmiku. Dziś to cztery osoby, przewodniczący i trzech wiceprzewodniczących. Jeżeli taka rezygnacja zostanie złożona lub będą oczekiwania takiej rezygnacji, to będziemy uzupełniać funkcję przewodniczącego Sejmiku – dodała.

Takie stanowiska raczej już nie wróżą Jarosławowi Dworzańskiemu zbyt długiego przewodzenia Sejmikowi Województwa. Będzie musiał zadowolić się wkrótce wyłącznie dietą radnego, bez dodatków wynikających z pełnienia funkcji w prezydium. On sam jest mniej rozmowny niż członkowie partii, którą opuścił.

Robert Tyszkiewicz przekazał dziennikarzom, że dotarły do niego w poniedziałek rano wiadomości o tym, że Jarosław Dworzański chce opuścić partię. Dlatego też zaproponował mu spotkanie i rozmowę. Podczas spotkania dowiedział się w zasadzie tyle, co było wiadomo wcześniej. Czyli usłyszał zarzuty odnośnie wyborów wewnętrznych przeprowadzonych w Platformie Obywatelskiej.

- Przedstawiłem Jarosławowi Dworzańskiemu propozycję współpracy na poziomie zarządu regionu, tak jak to miało miejsce dotychczas. I ta propozycja niestety nie została przyjęta – wyjaśnił Robert Tyszkiewicz.

Podkreślał, że jest głęboko rozczarowany postawą i zachowaniem Jarosława Dworzańskiego, z którym współpracował od bardzo wielu lat. Dodał również, że jemu też zdarzało się przegrywać różne wybory, ale nie składał rezygnacji w sytuacji, kiedy wynik wyborów mu się nie podobał. Zaś co do wyników sobotniego głosowania wyjaśnia, że rekomendacji z biura partii nikt nie wysyłał. Zwyczajnie była to agitacja wyborcza i każdy kandydat mógł zadbać o poparcie. Tak się złożyło, że szefom kół do gustu przypadły trzy kandydatury, a nie czwarta, którą był właśnie Dworzański. I takie rekomendacje przewodniczący przesłali dalej do członków swoich kół.

- Wystąpiłem z klubu i zrezygnowałem z członkostwa w PO, ale nadal popieram koalicję PO-PSL. Jako przewodniczący mogę poprowadzić grudniową, trudną sesję budżetową, jednak moje dalsze funkcjonowanie jako przewodniczącego będzie zależało od rozmów z kolegami z koalicji. Na pewno nie trzeba mnie będzie odwoływać – mówił Jarosław Dworzański podczas konferencji prasowej, zwołanej w miniony poniedziałek.

Jak informowaliśmy na naszych łamach, Jarosław Dworzański domaga się unieważnienia wyborów i przeprowadzenia ponownego głosowania. Złożył protest wyborczy do Komisji Wyborczej.

W tym miejscu warto przypomnieć sytuację sprzed 7 lat, kiedy to właśnie Dworzański przewodniczył zjazdowi, który dokonywał wyboru władz partii – tej samej, z której teraz odszedł. Wówczas podczas głosowania do urny podrzuconych zostało kilka głosów, ale o unieważnienie głosowania Dworzański nie występował. Teraz, kiedy nie został wybrany narzeka na procedury, w których sam przecież uczestniczył.

Zasięgnęliśmy języka odnośnie przyszłości Jarosława Dworzańskiego. Z naszych informacji wynika, że nie zamierza się on rozstawiać z polityką. Od dawna blisko współpracuje z Tadeuszem Truskolaskim – był przecież nawet jego doradcą, kiedy przestał już pełnić funkcję marszałka województwa podlaskiego. I najprawdopodobniej decyzja Dworzańskiego, najpierw o krytyce wyborów wewnętrznych w Platformie i następnie o wyjściu z partii, została podjęta po ustaleniach z prezydentem Białegostoku. Przynajmniej tak twierdzi nasz informator. Panowie byli razem w Parlamencie Europejskim, kiedy zaczęła się obecna awantura polityczna.

- Oni na pewno ustalili razem tę rozgrywkę. Truskolaski nie zostawi Dworzańskiego, który miał całkiem przyzwoite notowania u Petru. Zapewne teraz przejdzie do Nowoczesnej i będzie negocjował z Platformą i Tyszkiewiczem wspólne listy. Truskolaski nadal będzie mógł udawać bezpartyjnego, ale już niejako wmiesza się w przyszłe wybory do Sejmiku i listy kandydatów. Syn, choć jest posłem, to żaden gracz i wykonuje polecania ojca. Rozgrywać nic nie będzie, bo nie umie. Tadeusz Truskolaski to stary wyga, rozprowadził Platformę, że mało co z niej w ogóle zostało i teraz będzie to robił dalej rękami Dworzańskiego, tyle że z pozycji Nowoczesnej – mówi nasz rozmówca.

Zanim jednak pojawią się listy i kandydaci w wyborach samorządowych, które odbędą się w przyszłym roku, Platformę Obywatelską, ale i Polskie Stronnictwo Ludowe czeka poważna dyskusja o zmianie przewodniczącego Sejmiku Województwa. Poseł Tyszkiewicz, podobnie jak i wicemarszałek Anna Naszkiewicz uważają, że umowa koalicyjna obowiązuje i po odejściu Jarosława Dworzańskiego z PO, na miejsce szefa w Sejmiku powinien trafić inny z radnych Platformy Obywatelskiej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)


Bunt na pokładzie, przewodniczący do zmiany komentarze opinie

  • gość 2017-12-05 11:07:23

    Pani redaktor, przecież to takie proste. Dworzański był w PO tak długo jak długo trwało przepychanie kasy na Krywlany, z góry upatrzone Krywlany. Teraz już może odejść, gdziekolwiek, bo układ okołoKrywlanowy go obroni. Załatwił to, co obiecał w 2010-211 i za co najwyraźniej dostał lukratywne stanowisko.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl