11°C umiarkowany deszcz

Być tak bezstronnym i etycznym jak urzędnik ze Słonimskiej

Wiadomości, bezstronnym etycznym urzędnik Słonimskiej - zdjęcie, fotografia

Ależ nic się nie stało, a poza tym wszystko jest czyściutko i przejrzyście. Dyrektor departamentu może jak najbardziej załatwiać sprawy między innymi firmy, w której pracuje osobisty mąż. Dlaczego? Bo w pracach biorą udział jeszcze inni urzędnicy, więc teoretycznie nikt za nic nie odpowiada. Takie rzeczy tylko w urzędzie miejskim w Białymstoku.

Kilka tygodni temu informowaliśmy, że przy opracowywaniu planów miejscowych w rejonie Alei Solidarności, gdzie powstaje zabudowa deweloperska, radni otrzymywali do przegłosowania plan miejscowy. Gdyby go przyjęto zmieniłby on bardzo wiele na tym obszarze. W dość dużym skrócie przypominamy, że najważniejsze zmiany to możliwość wzniesienia zabudowy wielorodzinnej na wiele metrów do góry, ale tym samym zlikwidowanoby kilkadziesiąt zakładów pracy, po których przebiegałaby droga wprost do tej zabudowy. Radni kilkukrotnie taki projekt planów odrzucali.

Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się tak nieracjonalny, że aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł na niego wpaść. Jednak kiedy sprawie przyjrzeliśmy się bliżej, wiele rzeczy stało się jasnych jak słońce na błękitnym niebie. Jedną z najistotniejszych jest fakt, że za plany miejscowe odpowiada departament urbanistyki, którym kieruje kobieta. Zaś w firmie deweloperskiej, do której miałyby zostać doprowadzone nowe drogi, pracuje mąż dyrektorki departamentu. To oczywiście może być przypadek, choć trudno uwierzyć w takie przypadki. Ale jeszcze trudniej uwierzyć, że prezydent nie widzi w tym przypadku żadnego konfliktu interesów oraz tego, że podległa mu urzędniczka mogła nie być bezstronna podczas prowadzenia prac planistycznych.

- W czasie trwania prac projektowych nad planem firma, której pracownikiem jest mąż Pani Agnieszki Rzosińskiej, nie była właścicielem nieruchomości znajdującej się na terenie opracowania. Przedmiotowa działka została zbyta przez Gminę Białystok w drodze przetargu nieograniczonego pod koniec 2015 r. Zatem nie było podstaw do wyłączenia Pani Agnieszki Rzosińskiej z prac dotyczących przedmiotowego projektu – odpisał stowarzyszeniu Miasto Mieszkańców zastępca prezydenta Białegostoku Rafał Rudnicki.

To właśnie to stowarzyszenie po publikacji naszego artykułu sprzed kilku tygodni na temat ewidentnego naszym zdaniem konfliktu interesów, zwróciło się do prezydenta z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej. Aktywiści chcieli wiedzieć między innymi po tym, jak ujawniliśmy powiązania personale i rodzinne pomiędzy pracownikiem firmy deweloperskiej, a dyrektorem departamentu urbanistyki, czy prezydent zechce przeprowadzić postępowanie wyjaśniające w celu sprawdzenia czy nie było działania na szkodę firm działających na tamtym terenie.

- Czy pani dyrektor Departamentu Urbanistyki, będąc żoną pracownika firmy deweloperskiej budującej w tamtej okolicy, biorąc udział w tworzeniu planów miejscowych, w tym przebiegu ciągów komunikacyjnych dotyczących ulicy Choroszczańskiej nie naruszyła art. 24–27 kodeksu postępowania administracyjnego oraz Kodeksu Etyki jaki obowiązuje w białostockim Urzędzie Miejskim – to jedno z pytań stowarzyszenia Miasto Mieszkańców, do którego musiał ustosunkować się prezydent Białegostoku.

Pytanie wcale nie jest przesadne, bo z wypowiedzi, które zebraliśmy od przedsiębiorców z Choroszczańskiej wynika, że urząd forsując swój pomysł przebudowy ciągów komunikacyjnych w rejonie ulicy Choroszczańskiej i Alei Solidarności, zmierzał do zamknięcia istniejących tam zakładów pracy. Zakładów, w których zatrudnienie ma blisko 200 osób.

- Przedstawiliśmy dla Miasta swoją koncepcję, ale nikt nawet nad nią się nie pochylił. Kolejny raz urzędnicy próbują przeforsować swój pomysł bez konsultacji, bez rozmów i robią wszystko pod deweloperów. Bo deweloperzy przy wariancie przebudowy drogi proponowanej przez Miasto mogliby budować bloki na 36 do 45 metrów w górę – mówił blisko trzy miesiące temu naszej redakcji Konstanty Świerzbiński z firmy Konrys. – Jak przetną mi firmę na pół, to dla mnie oznacza to likwidację. Nie będę mógł funkcjonować. A to co mówi pani Rzosińska, to głupoty. Ta pani w ogóle nie ma pojęcia o czym mówi. To nie jest stragan, żeby sobie go przenieść z dnia na dzień – dodawał przedstawiciel Konrysu.

Odpowiedź prezydenta na pytania działaczy Stowarzyszenia Miasto Mieszkańców jest bardzo długa i właściwie w znacznej części nie na temat. W większości odnosi się do historii tworzenia planów miejscowych dla tego obszaru. A przecież nie o historię tu chodzi, ale o to, że dyrektor departamentu urzędu miejskiego brała udział w pracach planistycznych, którymi zainteresowany jest jej własny mąż, a także pracodawca męża. Tylko, że tak oczywista sprawa nie jest już oczywista dla prezydenta, który z lekkością wyjaśnia, że w zasadzie nic złego się tu nie wydarzyło.

- Projekt planu jest wynikiem wielobranżowego zespołu projektantów, poddany etapom opiniowania i uzgodnień z właściwymi organami oraz udziałowi społecznemu w postaci wnoszenia wniosków i uwag oraz dyskusji publicznych. Zatem ostateczny kształt projektu jest rozwiązaniem kompromisowym, uwzględniającym wymagania ładu przestrzennego, efektywnego gospodarowania przestrzenią oraz udział właściwych organów i społeczeństwa – wyjaśnia w piśmie Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta.

Ani jednym słowem nie wspomina jednak o tym, że to urząd miejski, a w zasadzie prezydent Białegostoku decyduje, które uwagi uwzględni, które uwzględni w części, a których w ogóle nie uwzględni. Takie decyzje podejmuje przecież w oparciu o to, co słyszy od urzędników. I trudno zakładać, że będzie pytał o takie sprawy pomoc administracyjną lub nawet inspektora, bo takie decyzje zapadają zazwyczaj po rozmowach i spotkaniach z kierownikiem lub dyrektorem odpowiedniej komórki urzędowej. W tym przypadku dyrektorem departamentu urbanistyki.

Pomijając już kwestie kodeksu postępowania administracyjnego, który nie ma zastosowania przy pracach planistycznych, jest jeszcze kodeks etyki, którego pracownicy urzędu miejskiego w Białymstoku muszą przestrzegać. Wymyślił go i wprowadził nie kto inny jak prezydent Białegostoku. Zaś w art. 9 tego kodeksu czytamy:

W przypadku wystąpienia sytuacji, w której może choćby zajść podejrzenie co do braku obiektywizmu pracownika, obowiązany jest on do wyłączenia się od udziału w rozpatrywaniu danej sprawy, nawet wtedy gdy przepis prawa bezwzględnie nie nakazuje takiego zachowania”.

Czy naprawdę nie było tu żadnego podejrzenia co do braku obiektywizmu pracownika? I czy na pewno nie było podstaw do tego, aby dyrektor departamentu urbanistyki musiała się wyłączyć z prac nad planami miejscowymi na obszarze, którym była zainteresowana żywo firma, w jakiej pracuje jej mąż? Ocenę tego stanu rzeczy w tym miejscu pozostawiamy czytelnikom. A do tego tematu jeszcze wrócimy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Być tak bezstronnym i etycznym jak urzędnik ze Słonimskiej komentarze opinie

  • Head - niezalogowany 2017-07-17 09:34:20

    Mafia urzędnicza ma się dobrze a pan Prezydent ma wszystkich w du...e , liczy się tylko kasa i układy jak zawsze w tego typu instytucjach , a że pracę straci 200 osób? Kogo to obchodzi

  • gość 2017-07-17 10:24:43

    Agnieszka Rzosińska - zwykła urzędnicza sucz i dobrze, że podano nazwisko :)

  • gość 2017-07-17 15:31:39

    Przy tej okazji trzeba przypomnieć, że pani Rzosińska zafundowała również budynek wielorodzinny w dzielnicy domków jednorodzinnych na skrzyżowaniu ul. Mickiewicza i ul. Pod krzywą. Zdaje się, że też był realizowany przez firmę, z której premię za dobrze wykonaną robotę pobiera mąż pani Rzosińskiej. Czy jest więcej przykładów?

  • gość 2017-07-17 17:27:31

    Grunt został zbyty na przetargu .To fakt. Faktem jest tez ,ze firmy przed przystąpieniem do przetargu zadają pytania, co można tam zbudować.. I wszyscy sie dowiadywali jaka jest maksymalna wysokość. No i pewna firma zaproponowała cenę najwyższą, znacznie przekarczająca rozsądek przy uwczesnej dopuszczalnej wysokości budynków. No chyba,że "przypuszczali" iz wkrótce po zakupie miasto ustali nowy plan i wartość działki znacznie wzroście. Oczywiście, to pewnie zwykły przypadek,że to firma w której zarabia mąż pani dyrektor.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl