-0°C bezchmurnie

Co się dzieje z ruchem ulicznym?

Motoryzacja, dzieje ruchem ulicznym - zdjęcie, fotografia

Od kilku dni po Białymstoku jeździ się nie tylko źle, ale wręcz fatalnie. Ulice są zatłoczone, choć ruch nie wydaje się być większy niż zwyczajowo. W godzinach popołudniowego szczytu dojechanie z centrum miasta na osiedle Słoneczny Stok zajmuje ponad pół godziny. Niewiele krócej da się dojechać z centrum na Dziesięciny.

Kierowcy alarmują, że od dnia Wszystkich Świętych po Białymstoku jeździ się fatalnie. Trudno powiedzieć czym to jest spowodowane. Przecież nie najechało tu nagle tylu turystów, aby byli w stanie zatkać niemal całe miasto. Nawet jeśli część białostoczan przyjechała do miasta z odległych zakątków Polski czy zza granicy na dzień Wszystkich Świętych, to też trzeba wiedzieć, że część mieszkańców z Białegostoku też i wyjechała w odległe zakątki Polski.

- Proszę dowiedzieć się, dlaczego z ulicy Skłodowskiej muszę jechać już któryś dzień z rzędu ponad pół godziny na Słoneczny Stok? Wczoraj zajęło mi to prawie 40 minut. Cała Skłodowskiej stała, na Legionowej trochę luźniej, a potem cała Kopernika zatkana. Nie było po drodze żadnego wypadku. Tak jest od ubiegłego piątku – napisał do naszej redakcji pan Jakub Andrzejuk.

Nie był to jedyny sygnał o zatorach drogowych, ponieważ takie sygnały odbieraliśmy również telefonicznie. Właściwie od minionego piątku czytelnicy dzwonili do nas wielokrotnie, informując, że coś musiało się stać, skoro całe niemal miasto stoi zamiast jechać. Jedna z kobiet, która z centrum Białegostoku, bo z ulicy Branickiego na osiedle Dziesięciny, jechała ponad pół godziny, dzwoniła do nas wieczorem w miniony wtorek. Była zdenerwowana, bo w ostatniej chwili zdążyła odebrać dziecko z przedszkola.

- Jak coś się dzieje, to dobrze by było, żeby urzędnicy wysyłali jakieś komunikaty, albo przynajmniej pisali na Wschodzącym Białymstoku, że są jakieś trudności. Wpadłam po synka w ostatnim momencie. Stał zapłakany, bo myślał, że mama już po niego nie przyjedzie. To jest chore, żeby w XXI wieku nie dało się ludzi informować o takim stanie dróg – mówiła nam przez telefon rozżalona pani Kamila.

Faktem jest, że w ostatnich dniach w Białymstoku miało miejsce kilka kolizji, które utrudniały ruch. Ulice korkowały się między innymi – tradycyjnie już zresztą na zjeździe do Białegostoku od strony Warszawy, na Trasie Generalskiej, ale też i w innych częściach miasta. Kolizje i wypadki drogowe z udziałem pieszych występowały też na ulicy Hetmańskiej oraz Miłosza. Popsute auto blokowało także dłuższy czas jeden pas na Wiejskiej. To tylko ostatnie dni z takimi „niespodziankami” drogowymi, które tamują przepływ ruchu także na kolejnych ulicach, oddalonych od miejsca zdarzenia.

Niemniej tego rodzaju sytuacje pokazują przy okazji, że nasze ulice, choć nowe i znacznie szersze, nie zapobiegają zatorom w sytuacjach różnych zdarzeń drogowych. Kierowcy, którzy dobrze znają Białystok, omijają takie punkty w sytuacjach krytycznych i starają się przejechać mniej uczęszczanymi uliczkami. Ale niekiedy nie ma jak zjechać w bok i trzeba stać. Być może za kilka dni ruch się uspokoi i jazda po Białymstoku będzie już odbywała się płynniej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)


Co się dzieje z ruchem ulicznym? komentarze opinie

  • Zenek - niezalogowany 2018-11-08 11:11:58

    Jest więcej samochodów. Przy spadku temperatury ludzie zamiast chodzić wsiadają w samochody. Widać te samochody na Zwierzynieckiej. Proszę nie wsiadać do samochodu to nie będzie problemu.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl