Sport, Cracovia Górnik Zabrze czyli lidera Krakowie - zdjęcie, fotografia

Piłkarze Cracovii nie wykorzystali historycznej szansy by po ponad 70 latach przerwy (ostatni raz w 1948 roku) "Pasy" zasiadły na fotelu lidera Ekstraklasy. Do realizacji tego celu podopieczni Michała Probierza potrzebowali jednak zwycięstwa nad Górnikiem Zabrze w meczu 11 kolejki PKO Ekstraklasy.

Jeżeli interesujesz się zakładami sportowymi sprawdź stronę pzbuk zakłady bukmacherskie.

Goście postawili jednak w Krakowie twarde warunki i po bardzo emocjonującym meczu zremisowali 1:1. Początek spotkania należał do gospodarzy którzy dyktowali warunki gry ale pierwszą bramkę zdobyli goście. Gola na wagę prowadzenia  dla swojego zespołu zdobył w 13 minucie Szymon Matuszek. Kapitan zabrzan uderzeniem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Erika Janży pokonał Michała Peskovicia. Poważne błędy przy tym golu popełniła defensywa gospodarzy a szczególnie Michał Siplak kryjący Matuszka.

Zawodnicy Michała Probierza rzucili się do odrabiania strat jednak ich wysiłki długo nie przynosiły rezultatu i mimo optycznej przewagi nie byli w stanie wyrównać. Zabrzanie zwarli swoje szyki obronne szukając swoich szans w kontratakach. Gospodarzom nie udawało się z gry wiec liczyli na stałe fragmenty gry i to przyniosło  w końcu sukces. Stało się to w 35. minucie m.in. za sprawą Siplaka, obrońca Cracovii częściowo odkupił swoje winy przy utracie bramki i po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego do remisu doprowadził uderzeniem głową Oleksij Dytiatjew.

Wynik remisowy utrzymał się do końca pierwszej połowy pomimo wysiłków  podejmowanych przez obie drużyny.

Po przerwie zawodnicy obu zespołów nadal prowadzili podobną grę gdzie gospodarze byli stroną aktywniejszą a goście liczyli na kontry. Pierwszą dogodną sytuację stworzył jednak Górnik i to znowu po rzucie rożnym. Strzał Macieja Koja po dośrodkowaniu z narożnika boiska o centymetry minął bramkę Peskovicia.

Kolejną sytuacje stworzyli  krakowianie i w jednej z głównych ról wystąpił ponownie Siplak. Po dośrodkowaniu obrońcy gospodarzy przed szansą na zdobycie gola stanął Rafael Lopes. Gracz Cracovii nie wykorzystał jednak doskonałej sytuacji a jego uderzenie trafiło w jednego z obrońców gości i wyszło na aut bramkowy. Portugalczyk zamiast prowadzenia wywalczył tylko rzut rożny.

Dalsze minuty spotkania to nadal przewaga podopiecznych Michała Probierza ale bez efektów bramkowych. Obraz gry i wynik mógł zmienić jeszcze Dytiatjew jednak jego bramki nie uznał sędzia. Mariusz Złotek dopatrzył się bowiem pozycji spalonej gracza „Pasów”.

Do ostatnich minut meczu rezultat spotkania nie uległ już zmianie i z tego faktu bardziej cieszyli się goście. Nastroje w ekipie z Krakowa były diametralnie różne bowiem Cracovia nie wykorzystała drugiej w ciągu dwóch tygodni szansy na objęcie fotela lidera PKO Ekstraklasy.

Trener Marcin Brosz (Górnik Zabrze)  po meczu powiedział,  że jego zespół nastawiał się na szybki odbiór piłki i grę z kontry która miała zneutralizować ofensywne nastawienie gospodarzy a wykonanie tego planu wychodziło drużynie lepiej w pierwszej połowie spotkania.

Michał Probierz (Cracovia) po zakończeniu spotkania powiedział m.in. że spodziewał się trudnego spotkania ze słynącym z solidnej defensywy Górnikiem. Kluczowymi sytuacjami dla przebiegu meczu wg niego była utrata pierwszej bramki po rzucie rożnym i nie wykorzystana okazja Lopesa w ostatnich minutach.

Teraz drużyny czeka reprezentacyjna przerwa, po której Cracovia jedzie na trudny mecz do Białegostoku z Jagiellonią (19.10 o godz. 20.00) a Górnik Zabrze podejmuje u siebie beniaminka ŁKS Łódź (20.10 o godz.17.30).

(Artykuł sponsorowany)

Cracovia - Górnik Zabrze czyli nie ma lidera w Krakowie komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama