-1°C całkowite zachmurzenie

Czy prezydent współpracuje z portalem dla gimbazy? Czy współpracują tylko urzędnicy?

Wiadomości, prezydent współpracuje portalem gimbazy współpracują tylko urzędnicy - zdjęcie, fotografia

Od dawna było widać, słychać i czuć, że coś jest na rzeczy, jeśli chodzi o współpracę facebookowego profilu Spotted Białystok oraz białostockiego magistratu. Złapaliśmy człowieka na gorącym uczynku. I dlatego teraz prezydent będzie musiał odpowiedzieć, dlaczego współpracuje z profilem – głównie randkowym – dla nastolatków? A jeśli nie prezydent, to dlaczego robią to jego urzędnicy? I kto za to płaci?

Kiedy tylko zbliża się kampania wyborcza lub też trwa taka kampania, wyjątkowo uaktywnia się politycznie facebookowy profil, głównie znany z ogłoszeń randkowych dla nastolatków. Rzadko wpisywane tam posty polityczne mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Ale co ciekawsze, od samego początku profil ten jest niezwykle przychylny prezydentowi Białegostoku, jego synowi i ich zapleczu politycznemu. W zasadzie trudno tam znaleźć choćby jeden wpis krytyczny, nawet kiedy o jakiejś takiej sytuacji mówi cały Białystok. Praktycznie nie da się tam znaleźć żadnych wpisów z przegranych procesów sądowych przez prezydenta, ale za to zawsze są takie, które dyskredytują lub ośmieszają konkurencję polityczną Tadeusza Truskolaskiego.

Teraz Tadeusz Truskolaski będzie musiał wyjaśnić, w jaki sposób na profilu Spotted Białystok znalazł się film z publicznymi przeprosinami radnego Stawnickiego. Oczywiście, przeprosiny wygłoszone podczas ostatniej sesji Rady Miasta były publiczne, część mediów je nagrywała, ale udostępniała na własnych nośnikach. Spotted Białystok nie ma żadnych dziennikarzy i w zasadzie nie wiadomo, kto prowadzi ten profil na Facebooku. Ale zamieszcza on wiele tak zwanych newsów, często kompletnie fejkowych, mających wyłącznie na celu zdyskredytowanie oponentów Tadeusza Truskolaskiego, jego syna lub zastępców prezydenta.

I to właśnie tam, wieczorem 27 listopada pojawił się filmik z nagraniem, na którym radny Krzysztof Stawnicki przeprasza prezydenta Białegostoku. Film jest nagrany w bliskiej odległości od mównicy. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie jeden zasadniczy fakt. Spotted, jak wspomnieliśmy, nie ma żadnych dziennikarzy i bazuje na materiałach podesłanych tam przez różne osoby. W tym przypadku film z przeprosinami nagrany został przez pracownika Urzędu Miejskiego w Białymstoku, który był obecny podczas sesji Rady Miasta.

Nie byłoby w tym nic bulwersującego, gdyby ów pracownik nagrał ten film do potrzeb prezydenta lub magistratu. Tym bardziej nie byłoby nic złego, gdyby film został opublikowany na oficjalnej stronie Miasta Białystok. Ale tak się nie stało. Pracownik nagrał film w godzinach pracy, na służbowym sprzęcie i albo sam zamieścił na profilu Spotted Białystok, albo przekazał administratorowi strony do zamieszczenia. Jeden i drugi przypadek jest co najmniej niestosowny i stawia w złym świetle przede wszystkim prezydenta i podległych mu urzędników.

Korzystanie z usług takiego profilu raczej do osiągnięć marketingowych nie można sobie dopisać. Administratorzy strony zajmują się głównie umawianiem nastolatków na randki, czasami podają informacje o zagubionych zwierzętach i jak pisaliśmy wcześniej – bezpardonowo i w sposób wręcz bezczelny, atakują oponentów prezydenta Truskolaskiego i jego współpracowników.

Tu pojawia się kolejne pytanie, czy prezydent lub urzędnicy opłacili publikację nagrania? A jeśli opłacili, to z czyich środków? Jeśli do walki politycznej wykorzystuje się tego rodzaju profile o niekoniecznie dobrej reputacji, żeby nie napisać ostrzej, to co można sądzić o tych, którzy z usług takiego śmietnika korzystają? Czy białostockie władze upadły tak nisko, żeby posiłkować się profilem randkowym dla nastolatków, żeby podbić sobie milimetry w słupkach sondażowych?

Dotychczas wiele poszlak prowadziło do wniosku, że urzędnicy i prezydent korzystają bardzo często z usług Spotted Białystok, ale ostatnie nagranie jest dowodem na to, że współpraca jest i trwa. W końcu po coś prezydencki urzędnik w godzinach pracy nagrał film i zamieścił, albo przekazał do facebookowego profilu dla gimnazjalistów ten film do zamieszczenia. Jeśli zrobił to sam z siebie, to dlaczego nie podpisał się jako autor nagrania? Wstydził się? Czy bał się konsekwencji za wykorzystanie do tego sprzętu służbowego? Faktem jest, że nagranie się pojawiło, post wisiał jako sponsorowany, więc ktoś za niego zapłacił, a oponenci Tadeusza Truskolaskiego pospieszyli z „lajkami”. Wszystko razem wygląda to nie tylko źle, ale nawet bardzo źle.

Jeszcze gorzej wygląda to w sytuacji, kiedy podamy kolejną informację. Otóż w ramach mediacji i ugody, Tadeusz Truskolaski oraz radny Krzysztof Stawnicki mieli się porozumieć. Tym porozumieniem miały być publiczne przeprosiny wygłoszone przez radnego Stawnickiego wobec prezydenta Białegostoku. Zaś prezydent obiecał radnemu, że nie będzie zwoływał w tej sprawie konferencji prasowych, ani szczególnie nagłaśniał tematu przeprosin. Jak widać, nie do końca prezydent wywiązał się z dżentelmeńskiej umowy. Bo jeśli film zrealizowano na jego zlecenie, to dżentelmenem nazwać go zwyczajnie po tym nie można. Jeśli bez jego wiedzy i zgody, to dlaczego pozwolił na wykorzystanie sprzętu służbowego oraz nie dopilnował pracownika swojego urzędu, który stał tuż obok niego i wszystko nagrywał? Ale nade wszystko, pojawia się pytanie – kto zapłacił za sponsorowany post z tym nagraniem na Spotted Białystok? Facebook sam z siebie nie robi takich prezentów.

Jako smaczek dodamy jeszcze kilka innych, równie ważnych informacji. Niezależnie od tego, kto administruje profilem Spotted Białystok na Facebooku, w sprawach opłat za reklamy i same reklamy należy się kontaktować z firmą STM Media. To podmiot prowadzony – według oficjalnych danych – przez Karola Augustyna, prywatnie męża radnej Komitetu Truskolaskiego – Anny Augustyn i byłego wspólnika zastępcy prezydenta Białegostoku – Rafała Rudnickiego. A to już bezpośrednio dziwnie łączy się z prezydentem, jego zapleczem politycznym i urzędem miejskim.

Jeszcze dziś prezydent otrzyma od nas zestaw pytań w związku z zaistniałą sytuacją. Będziemy pytać, czy zlecił nagranie swojemu pracownikowi w godzinach pracy i na służbowym sprzęcie, czy za publikację posta z nagraniem zapłacił urząd miejski z publicznych pieniędzy i czy prezydent musi posiłkować się profilem randkowym dla nastolatków, żeby poprawić sobie humor lub słupki sondażowe?

W każdym razie, teraz wiele rzeczy zaczęło do siebie pasować. A jedno jest absolutnie pewne, że polityczne posty zamieszczane na Spotted, można spokojnie traktować wyłącznie w charakterze płatnego trollingu i sponsorowanych fake newsów.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: zrzut ekranu z Facebooka)


Czy prezydent współpracuje z portalem dla gimbazy? Czy współpracują tylko urzędnicy? komentarze opinie

  • gość 2017-12-06 08:15:50

    Czy mąż Radnej Augustyn prowadzi ten portal?

  • gość 2017-12-06 14:20:09

    Przedziwne, że zdawałoby się poważny portal, z PRAWDZIWYMI dziennikarzami zajmuje się taką bzdetna sprawą. Naprawdę prawdziwe "śljedztwo"

  • Deep Throat - niezalogowany 2017-12-06 21:26:30

    Odpowiedźle brzmi: za Spotted kryje się Rafał Rudnicki. Dowód? Konkurs sprzed kilku lat, w którym nagrodą miał być tablet. Macie moje wskazówki, szukajcie dalej

  • icsy - niezalogowany 2017-12-06 22:47:47

    Strasznie naiwny jest radny Stawnicki, jeśli myślał, że trusia to dżentelmen. Z drugiej strony dlaczego przepraszał za fakty?!

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl