Wiadomości, Dębowski kontra Truskolaski dojdzie ugody - zdjęcie, fotografia

Sąd na razie nie przesłuchiwał żadnych świadków, którzy byli wezwani na rozpoczynający się sądowy proces z pozwu radnego Henryka Dębowskiego. Radny poczuł się pomówiony słowami prezydenta Białegostoku, który zarzucił mu „czynny udział w łamaniu prawa” podczas marszu równości w Białymstoku. Prezydent przeprosić wcześniej nie chciał, ale może to zrobi na mocy ugody.

Jak wyjaśniał w sądzie Tadeusz Truskolaski, targały nim emocje po marszu równości, jak też towarzyszył mu duży stres. Jednak mówił również o tym, że użył i tak zbyt delikatnych słów w obliczu strat jakie poniosło w związku z tym wydarzeniem Miasto Białystok. Radny Dębowski natomiast uważa, że to jeszcze nie powód, aby zarzucać mu czynny udział w łamaniu prawa, którego się nie dopuścił. Wcześniej wzywał prezydenta Białegostoku do zaniechania naruszania jego dóbr osobistych oraz usunięcia skutków tego naruszania poprzez złożenie przez prezydenta Truskolaskiego stosownego oświadczenia.

Prezydent jednakże nie odpowiedział na to pismo, nie wydał oświadczenia, ani w żaden sposób publicznie się nie ustosunkował do tego żądania. Nie wycofał się również publicznie ze słów, jakie wypowiadał pod adresem radnego i jednocześnie szefa klubu radnych PiS Henryka Dębowskiego. Dopiero posiedzenie sądu, jak się okazało, skłoniło go do częściowej refleksji. Chociaż w trakcie pierwszego posiedzenia, pełnomocnik prezydenta tłumaczyła, skąd jej klient wywiódł swoje wnioski, które zawarł w oświadczeniu po marszu równości.

- Henryk Dębowski sam załączył do pozwu dokumentację, w tym zdjęcia, co tylko potwierdza nie tylko jego obecność na kontrmanifestacji, ale i to, że niewątpliwie stał on na froncie tej blokady, obok innych przedstawicieli PiS – mówiła mecenas Anna Krawczuk reprezentująca Tadeusza Truskolaskiego. – Zatem treść tego oświadczenia nie powstała na skutek wyobrażeń prezydenta czy jego odczuć, ale na podstawie jednoznacznej treści materiałów faktycznych – dodała.

- Słowa, jakie padły z ust prezydenta Białegostoku poniżają mego klienta jako osobę wykonującą mandat publiczny, który wymaga zaufania społecznego. Ponadto do decydowania o tym, czy ktoś łamie prawo, czy też nie, są upoważnione inne organy, akurat nie jest nim prezydent Białegostoku – mówił z kolei Krzysztof Karwowski, pełnomocnik radnego Henryka Dębowskiego.

Dodał on również, że wobec radnego Dębowskiego nie jest prowadzone żadne postępowanie, w którym postawiono by mu zarzut blokowania marszu równości. Natomiast sam radny Dębowski już wcześniej wyjaśniał, że po nabożeństwie w kościele farnym, które kończyło się praktycznie w tym samym czasie, kiedy zaczynała się kontrmanifestacja pod białostocką katedrą, szedł on na piknik rodzinny, odbywający się na dziedzińcu Pałacu Branickich. Siłą rzeczy musiał znaleźć się w tym miejscu. W tym czasie zostały także wykonane zdjęcia.

W obliczu wyrażenia chęci porozumienia, co przekazali pełnomocnicy obydwu polityków, sąd odroczył rozprawę bezterminowo, ale wyznaczył dwa tygodnie na polubowne załatwienie sprawy. Ugodę strony będą mogły zawrzeć przed sądem lub poza nim. To porozumienie miałoby zakończyć się wydaniem oświadczenia przez prezydenta Białegostoku na oficjalnej stronie Miasta Białystok. Jego treść strony mają ustalić wspólnie.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: podlaska.policja.gov.pl)

Dębowski kontra Truskolaski. Czy dojdzie do ugody? komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama