Wiadomości, „Demokraci” Białki - zdjęcie, fotografia

Dziś odbędzie się kolejna próba unormowania stosunków w Radzie Miasta Białegostoku. Jeśli będzie przeprowadzana na wzór i podobieństwo tej sprzed nieco ponad tygodnia, to na kolejne posiedzenie powinien się stawić cały podlaski KOD, co do członka, aby bronić demokracji przed tak zwanymi demokratami.

Ostatnia sesja Rady Miasta z dnia 29 listopada zakończyła się nie tylko awanturą, ale jeszcze i skandalem. Radni Prawa i Sprawiedliwości zostali potraktowani nie tylko przedmiotowo, ale decyzją radnych z Koalicji Obywatelskiej, pozbawieni wykonywania mandatu w sposób niezależny. Zostali zmuszeni do pracy w komisjach branżowych wbrew swojej woli i kompetencjom. Bo trudno uznać za jakkolwiek zasadne czy uzasadnione logicznie, że na przykład radny Jacek Chańko, sportowiec i na dodatek radny od 12 lat zajmujący się sportem w Radzie Miasta, nagle przestał mieć rozeznanie o tym, co się dzieje w białostockim sporcie, bo zdaniem „demokratów” z Koalicji Obywatelskiej, ma większe pojęcie o bezpieczeństwie.

To tylko jeden z przykładów, których było zdecydowanie więcej. Ani jedna osoba z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości nie mogła wybrać sobie żadnej komisji, w której chce pracować. Na nic również zdały się głosy wyborców oddawane na poszczególnych radnych, którzy najwyraźniej sprawdzili się w obszarach, w jakich do tej pory działali. A musieli się jakoś sprawdzić skoro ponownie zostali wybrani. Ustawa o samorządzie gminnym nie precyzuje dokładnie postępowania w takich sprawach, jednak do tej pory takich obyczajów nikt nigdzie do samorządu nie wprowadzał.

- Ustawodawca milczy na ten temat. Kultura polityczna i dotychczasowa praktyka wskazują, że należy dokonywać stosownych uzgodnień oraz szanować podmiotowość radnego, reprezentanta mieszkańców pochodzącego z demokratycznych wyborów – mówi konstytucjonalista z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, prof. Jarosław Matwiejuk.

Radni PiS w miniony czwartek, 6 grudnia, złożyli skargi do wojewody podlaskiego, który będzie musiał rozstrzygnąć, czy przypisanie wbrew woli radnego do jakiejkolwiek komisji jest zgodne z prawem, czy nie. Bo przepis jest bardzo ogólny. I trudno się dziwić, że jest ogólny. Był przyjmowany już w wolnej Polsce i do tej pory nikomu nie przyszło do głowy łamanie dobrych obyczajów i kultury, wprowadzając w zamian do samorządu standardy z krajów totalitarnych. Tych, od których przecież „demokraci znad Białki” i inni tak zwani demokraci, odżegnywali się wielokrotnie.

- Radny jest obowiązany brać udział w pracach rady gminy i jej komisji oraz innych instytucji samorządowych, do których został wybrany lub desygnowany. Otwarte pozostaje pytanie, czy radny wybrany bez jego zgody do komisji ma taki obowiązek i jakiej jakości będzie to praca. Sam jestem bardzo ciekawy jakie stanowisko zajmie wojewoda w tej precedensowej sprawie – dodaje prof. Matwiejuk.

Dziś będzie podejmowana kolejna próba unormowania stosunków w Radzie Miasta. Jednym z pierwszych punktów porządku obrad jest wybór wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Na tę funkcję Koalicja Obywatelska przewidziała kogoś z grona radnych PiS. Jednak nikt nie wyraził zgody na objęcie tego stanowiska. Nie chodzi tu ani o uchylanie się od pracy w prezydium, ani brak kompetencji. Taka postawa wynika ze sprzeciwu wobec instrumentalnego traktowania wszystkich radnych PiS i pozbawiania ich możliwości wykonywania swojego mandatu w sposób swobodny. Co absolutnie nie przeszkadza zastępcy prezydenta podawać fake newsów na Twitterze.

- Radni PiS ponoć nie będą czekać na decyzję wojewody podlask. w sprawie - ich zdaniem - niezgodnego z prawem powołania komisji w Radzie Miasta #Białystok.Już w poniedziałek chcą zapisać się do komisji i zostać ich przewodniczącymi  i wiceprzewodniczącymi. Dieta jest najważniejsza” – napisał na twitterze Rafał Rudnicki, zastępca prezydenta Białegostoku.

Temu politykowi role się pomyliły najwyraźniej odkąd przestał być radnym. Nie zrozumiał do tej pory, że radni to jego pracę oceniają, a nie odwrotnie. Sam nie pochodzi z wolnych wyborów, ale możliwe, że zwyczajnie bał się poddać woli wyborców, skoro w ogóle nie startował. Tymczasem sieje zamęt w sieci, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Radni PiS odmówili bowiem wszystkich funkcji z dodatkowymi wynagrodzeniami. Domagają się jedynie pracy jako zwykli członkowie, ale w tych komisjach, do których składali akces. Dlatego złożyli skargę do wojewody podlaskiego i będą oczekiwali rozstrzygnięcia nadzorczego.

- Zostaliśmy przez radnych z Koalicji Obywatelskiej – bym powiedział – przymuszeni do pracy w komisjach, w których żeśmy nie wyrażali zgody na pracę w tych komisjach. W związku z powyższym poprosiliśmy pana wojewodę, jako wyższy organ nadzoru o zbadanie uchwał, które zostały podjęte na drugiej sesji Rady Miasta. I stwierdzenie, czy były one zasadne, czy nie. W naszej ocenie te uchwały zostały podjęte z rażącym naruszeniem prawa – przekazał szef klubu radnych PiS, Henryk Dębowski.

- My jako radni Rady Miasta Białegostoku mamy mandat, który jest mandatem wolnym, co oznacza, że w wypełnianiu naszych funkcji nie jesteśmy związani jakimikolwiek instrukcjami ciał politycznych czy też innych osób. Obowiązujące prawo daje nam jako radnym swobodne działanie, które pozwala nam zajmować się wszystkimi inicjatywami w naszym mieście, na terenie naszej gminy, a nie realizowaniem tylko i wyłącznie tych wybranych – dodał radny Piotr Jankowski.

Rafał Rudnicki zamiast rozsiewać w sieci fake newsy, lepiej by porozmawiał ze swoimi kolegami i koleżankami w Radzie Miasta, a także pracownikami urzędu miejskiego, w tym prawnikami, którzy są członkami Komitetu Obrony Demokracji. Może po rozmowach by zauważył, że to koledzy z Koalicji Obywatelskiej robią cyrk z samorządu. Z kolei politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej tak mocno broniący demokracji za każdym razem, kiedy tylko jest okazja pokrzyczeć publicznie, mają teraz doskonałą okazję do swoich ulubionych wystąpień publicznych. Kiedy faktycznie dochodzi do być może naruszeń prawa, także pogwałcenia Konstytucji, której KOD szczególnie chce bronić, milczą schowani gdzieś po kątach i zamykają oczy na to, co się dzieje.

Część polityków Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, której w zasadzie już prawie nie ma, wielokrotnie uczestniczyli w demonstracjach w obronie demokracji i poszanowania prawa. Gdzie są teraz ci demokraci? Gdzie są, kiedy pogwałcone zostały przez nich samych obyczaje, których nikt dotychczas nie ośmielał się naruszać w tak siłowy sposób? Nam pozostaje czekać na jedno – czy siłą zmuszony do pracy na stanowisku wiceprzewodniczącego Rady Miasta będzie ktokolwiek z grona PiS.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

„Demokraci” znad Białki komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama