Wiadomości, dyrektorów podlaskich szpitali pielęgniarka najtańszym pracownikiem - zdjęcie, fotografia

Miało być dobrze, ale nie jest. Podlaskie pielęgniarki kolejny raz muszą walczyć o swoje pieniądze, które już raz wywalczyły. Co więcej, te pieniądze są w Narodowym Funduszu Zdrowia, ale już dziwnym trafem, ulatniają się na kontach szpitali, które nie wypłacają wynagrodzenia w odpowiedniej wysokości. Sprawa może zakończyć się w sądzie.

- Na zachodzie Polski dyrektorzy szpitali zamiast 1200 – 1400 zł, dali 1500 złotych do wynagrodzenia zasadniczego – mówi Agnieszka Olchin, pielęgniarka oraz szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w województwie podlaskim.

Chodzi o podwyżki, które pielęgniarki wywalczyły jeszcze w 2015 roku. Zgodnie z ówczesnymi ustaleniami, pensje tej grupy personelu medycznego, miały wzrastać co roku. W międzyczasie jednak zmienił się minister zdrowia, który spotkał się ponownie z przedstawicielami Narodowego Funduszu Zdrowia, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelną Radą Pielęgniarek i Położnych i wszyscy zgodnie podpisali inne porozumienie. Tym razem wywalczone podwyżki miały być włączone do wynagrodzenia pensji zasadniczej.

Miały, ale w województwie podlaskim wciąż nie są. Co prawda Narodowy Fundusz Zdrowia przekazuje szpitalom na każdy etat pielęgniarki czy położnej kwotę 2215 zł, ale z tej kwoty pielęgniarka widzi tylko część. Obowiązkowo powinna otrzymać 1200 złotych. Ale jest coś jeszcze – to właśnie te wywalczone podwyżki i porozumienie, zgodnie z którym dyrektorzy szpitali powinni wypłacać pielęgniarkom i położnym co roku o 100 zł więcej. W tym roku powinno to być 1500 zł z otrzymanej kwoty od NFZ, a resztę wynagrodzenia wypłacić już z kasy samego szpitala. Z tym, że jak twierdzą pielęgniarki, dyrektorzy szpitali mieli dogadać się między sobą i żadnej nie wypłacać więcej niż te warunkowe 1200 zł.

- Taka sytuacja dotyczy wszystkich szpitali. Moim zdaniem dyrektorzy się dogadali i nie chcą płacić więcej niż 1200 zł do poborów zasadniczych. Dla dyrektorów podlaskich szpitali pielęgniarka jest najtańszym pracownikiem – mówi naszej redakcji Agnieszka Olchin.

Co ciekawe, szczegółowe wyjaśnienia na co mogą lub nie mogą być przeznaczone środki przypisane do etatów pielęgniarek i położnych pochodzących z kasy NFZ, są zamieszczone na stronach internetowych Podlaskiego NFZ. Ale pielęgniarki przekazały nam, że dyrektorzy szpitali z tych środków realizują płatności, których akurat nie powinni. Bo zamiast z kasy szpitala wypłacić na przykład dodatki funkcyjne czy nadgodziny, dyrektorzy wypłacają je z pieniędzy otrzymywanych z NFZ, które są przeznaczone na zupełnie inne cele. Poniżej publikujemy wytyczne ze strony NFZ.

Czy tu może zachodzić jakieś niezrozumienie, albo błąd? Podlaskie pielęgniarki uważają, że absolutnie – nie. W całym kraju są identyczne wytyczne i inne szpitale w Polsce nie mają problemów z interpretacją tych zapisów. Dlatego pielęgniarki i położne zatrudnione w placówkach medycznych w innych regionach kraju od dawna otrzymują już wyższe wynagrodzenia. Czyli do pensji zasadniczej mają wypłacane nie 1200 zł ustawowego świadczenia, które przeznaczone jest dla świeżo zatrudnionych, ale 1500 zł – zgodnie z rosnącymi stawkami wywalczonych podwyżek.

- Trudno źle zinterpretować komunikat NFZ. Jest jasny i czytelny, nawet dla osoby, która nie jest wprowadzona w temat – mówi Agnieszka Olchin, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w województwie podlaskim.

Jak ustaliliśmy, do dyrekcji szpitala UDSK wpłynęło już przedsądowe wezwanie do zapłaty, w którym związek zawodowy domaga się wypłaty 2 tys. złotych każdej uprawnionej pielęgniarce i położnej tytułem nienależnie pobranych środków przyznanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia w okresie od dnia 1.09.2018 do dnia 31.10.2019 r. Jeśli te pieniądze nie zostaną wypłacone do 2 grudnia tego roku, kwestię tych nienależnie pobranych świadczeń – jak twierdzi związek zawodowy – rozstrzygnąć będzie musiał już sąd. Tak radykalne stanowisko wynika z niepowodzenia wcześniejszych rozmów z dyrekcją szpitala.

Co na to dyrekcja dziecięcego szpitala UDSK? Uważa, że wszystkie płatności i składniki wynagrodzeń są realizowane zgodnie z prawem i nie widzi podstaw do zmiany zasad, czyli do wypłaty innej kwoty wynagrodzeń. Dodatkowo też twierdzi, że związek zawodowy nie może reprezentować w tego rodzaju żądaniu wszystkich pracowników i że takie przedsądowe wezwanie w związku z tym nie może rodzić żadnego skutku. Bo tego rodzaju żądania powinny – zdaniem szefostwa placówki – złożyć pojedynczo tylko zainteresowane pielęgniarki i położne.

O tym, kto ma w tym sporze rację, być może przekonamy się jeszcze w tym tygodniu. Dyrekcja szpitala ma bowiem na żądanie związku zawodowego pielęgniarek i położnych udzielić odpowiedzi na piśmie. Tymczasem warto tylko wspomnieć, że być może przez tego rodzaju problemy, jest mniej chętnych do podejmowania zawodu pielęgniarek czy położnych. Na przykład na stronie internetowej UDSK wciąż wisi ogłoszenie o tym, że poszukiwane są pielęgniarki do pracy w klinikach szpitalnych.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: UDSK)

Dla dyrektorów podlaskich szpitali pielęgniarka jest najtańszym pracownikiem komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-11-28 13:18:14

    A potem się dziwią, że brak pielęgniarek. Brak słów

  • pielęgniarka - niezalogowany 2019-11-28 15:52:18

    zarabiam w USK 3300 zasadnicze brutto. gdyby odejmę 1200 okazuje się ze szpital placi 2100zl. mniej niz portier i salowa. masakra

  • nurse - niezalogowany 2019-11-28 16:33:27

    Jak nie placa toniech sami pracuja.

  • O2 - niezalogowany 2019-12-01 11:59:26

    Może Pan dyrektor będzie pracować, a tą jalomużne. Pielęgniarki się nie szanuje, a szkoda bo niedługo nie będzie miał kto pracować.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama