-1°C całkowite zachmurzenie

Domy spłonęły. Winnych brak

Wiadomości, spłonęły Winnych - zdjęcie, fotografia

Osiedle Bema to już kolejna dzielnica, w której dochodzi do serii podpaleń. I tak samo, jak na Bojarach, nie dało się ustalić sprawców tych działań. Policja umorzyła postępowanie z powodu niewykrycia sprawcy. W innym postępowaniu zawiadamiający sam wycofał swoje doniesienie. Ci, którzy zostali w domach sąsiednich, drżą o swoje życie.

W kwietniu i maju tego roku, a następnie w październiku, płonęły domy na osiedlu Bema. Stoją tam stare, drewniane domy, z których część jest opuszczona, w innych mieszkają ludzie. Cały Białystok mówił tylko o pożarach, które wiosną wybuchały jeden po drugim. Szybko pojawiły się przypuszczenia, kto może stać za podpaleniami. Jednak za rękę i na gorącym uczynku nikogo nie złapano.

Mieszkańcy osiedla w pierwszej połowie roku sami czuwali nad własnym bezpieczeństwem. W okolicy pojawiała się też policja i straż miejska, ale niczego to nie zmieniło. Pożary trawiły opuszczone domy. Jesienią zapłonął ponownie dom, który palił się już wiosną. Wówczas ogień nie strawił go w całości. Za to strawił go później.

- Pewnie musi dojść do tragedii, chyba muszą zginąć ludzie, bo skoro nie ustalono sprawcy podpaleń, to nie wiadomo co dalej zrobi podpalacz, względnie podpalacze pustostanów. Na razie płonęły pustostany i szkoda, że odpowiedzialne służby w mieście nic nie robią w tej sprawie. A zagrożone jest bezpieczeństwo mieszkańców okolicznych drewnianych domów – napisała do naszej redakcji jedna z mieszkanek osiedla Bema.

Być może kobieta była złym prorokiem, ponieważ policja umorzyła postępowanie w sprawie pożarów. Powodem było niewykrycie sprawcy. W jednym przypadku śledczy zakończyli postępowanie sprawdzające, bo zgłaszający wycofał swoje doniesienie. Teraz mieszkańcy Ostrowieckiej i Angielskiej z pewnością będą żyli w jeszcze większym strachu niż dotychczas, gdyż domy płonęły bardzo blisko zabudowy, w której mieszkają całe rodziny.

Podobnie było kilka lat temu na osiedlu Bojary. Tam chaty płonęły niczym zapałki, a policja bezradnie rozkładała ręce. W tamtym przypadku także nie znaleziono sprawców ewentualnych podpaleń, a w miejscach zgliszcz dziś stoją bloki mieszkaniowe. Zabytkowe osiedle niemal całkowicie utraciło swój historyczny charakter, choć było unikatem w skali ogólnopolskiej, a być może nawet i europejskiej.

Mieszkańcy z osiedla Bema prosili prezydenta Białegostoku o zamontowanie kamer monitoringu na wypadek kolejnych pożarów. Czuliby się bezpieczniej wiedząc o tym, że podpalacze mogliby zostać nagrani i być może udałoby się wyjaśnić, kto stoi za pożarami. Ja dotąd nie ma jeszcze decyzji władz magistratu w tej sprawie.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Marcin Iliaszuk)

Domy spłonęły. Winnych brak komentarze opinie

  • Artur - niezalogowany 2017-12-07 00:30:12

    Podpalają nasi wspaniali deweloperzy i zainteresowane firmy handlujące ziemią. Motyw - proste? Duże pieniądze za tym stoją. Nadtawiają potem tam gównianych bloczków.... Jakie Bojary? Bojar już nie ma.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl