19°C rozproszone chmury

Dość tego! Mieszkańcy z Ostrowieckiej składają skargę na policję

Wiadomości, Dość tego! Mieszkańcy Ostrowieckiej składają skargę policję - zdjęcie, fotografia

Wiceminister Spraw Wewnętrznych i Administracji, odpowiedzialny między innymi za policję, będzie musiał zająć się skargą złożoną przez mieszkańców ulicy Ostrowickiej i Angielskiej w Białymstoku. Na ręce Jarosława Zielińskiego wpłynęło pismo, w którym mieszkańcy wyliczają liczne błędy mundurowych, ale przede wszystkim skarżą się na odmowę przyjęcia wniosku o czyn karalny.

Działając na podstawie art. 227 w zw. z art. 232 § 2 K.p.a. wnoszę skargę na czynności funkcjonariuszy policji z I Komisariatu Policji w Białymstoku polegającej na nie przyjęciu wniosku o czyn karalny (groźby, zastraszanie mnie i mojej sąsiadki i innych mieszkańców ulicy) w związku z niebezpiecznymi wydarzeniami tj. pożarami (podpaleniami) pustostanów w bezpośrednim sąsiedztwie domów mieszkalnych, dziejącymi się w przeciągu krótkiego okresu czasu w okolicy, w której mieszkam.

Składając niniejszą skargę wnoszę o przeprowadzenie postępowania w sprawie, wyciągnięcia odpowiedzialności wobec funkcjonariuszy policji i poinformowanie mnie o wynikach postępowania na piśmie” – tak zaczyna się pismo mieszkańców skierowane do Jarosława Zielińskiego, wiceministra MSWiA.

Pismo, które zwiera bardzo obszerne uzasadnienie zostało podpisane przez siedmiu mieszkańców ulicy Ostrowieckiej i okolicznych ulic. Ma ono związek z pożarami, które wybuchały tam w kwietniu i maju tego roku. Ale to nie wszystko, ponieważ w treści pisma mieszkańcy wyraźnie wskazują, że są zastraszani, że grożono im, że posiadają informacje o podpaleniach, które policja potraktowała w sposób dalece odmienny od oczekiwanego.

Przy ulicy Ostrowieckiej i Angielskiej jest w większości drewniana zabudowa. I to tam wybuchły w krótkich odstępach czasu już cztery pożary. Policja podjęła postępowanie, ale dopiero po tym, gdy spłonął czwarty budynek. Wcześniej mundurowi ograniczali się do patroli w okolicy, z których również mieszkańcy nie byli zadowoleni. Pisali także do nas, że wyobrażali sobie częste patrole policjantów ubranych po cywilnemu, żeby nie wzbudzali podejrzeń u potencjalnych podpalaczy i spokojnie mogli obserwować teren pod kątem obcych osób kręcących się przy drewnianej zabudowie.

Około godziny przed pożarem pustostanu w dniu 11.05.2017 r. pojawił się na naszej ulicy nikomu nieznany 15-latek, który zaczął rozmowę z moim znajomym, że niby kogoś szuka i ten ktoś mieszka niedaleko. Mój znajomy zaczął z nim rozmowę, podczas której ten 15-latek powiedział, że developer płaci 200,- za podpalenia domów i że pisano o tym w Kurierze Porannym (gazeta codzienna). To bardzo zaniepokoiło mego znajomego, że nikomu nieznany chłopiec przyjeżdża niby przypadkiem na naszą ulicę i mówi takie rzeczy o podpaleniach i dlatego nagrał telefonem komórkowym to, co mówił ten chłopak (dysponujemy nagraniem z rozmowy z tym 15-latkiem i nagraniem pożaru)” – piszą mieszkańcy do ministra Zielińskiego.

Krótko po tym zdarzeniu, jeszcze tego samego dnia, miało dojść do kolejnego pożaru tuż przy domu, w którym mieszka rodzina. Sprawa oczywiście została zgłoszona policji, ale oprócz tego na miejsce przyjechały stacje telewizyjne, które zrealizowały reportaże o wybuchających tam pożarach. I po emisjach tych programów nastolatek znów pojawił się na Ostrowieckiej i groził mieszkańcom, że wszyscy, którzy wystąpili w telewizji, poniosą konsekwencje. To także zostało zgłoszone mundurowym. Jednak mieszkańcom nie podoba się forma załatwienia sprawy. Narzekają, że policjanci nie przeprowadzili swoich czynności jak należy i po spisaniu danych nastolatka wypuścili go do domu, nie bacząc na to, że mógł wybuchnąć kolejny pożar.

Nie to jednak okazało się przelać czarę goryczy. Dzielnicowy, który także zajmował się sprawami pożarów, polecił mieszkańcom ulicy złożenie zawiadomienia i zeznania w związku z możliwością występowania podpaleń, na I komisariacie policji w Białymstoku. Ludzie udali się do wskazanego komisariatu i tu nastąpiło największe rozgoryczenie. Mimo, że byli w posiadaniu dowodów z groźbami karalnymi, nikt nie chciał przyjąć od niech zawiadomienia w tej sprawie.

Jak byłyśmy na I komisariacie Policji przy Waryńskiego w Białymstoku to dyżurny nie chciał przyjąć zawiadomienia  groźbach słownych i zastraszaniu nas w związku z niedawnymi pożarami, zlekceważył nas i to, że czujemy się zagrożeni o własne bezpieczeństwo” – czytamy w piśmie skierowanym do wiceministra Zielińskiego. „Po dłuższej chwili przyjął nas funkcjonariusz policji, był po cywilnemu bo skończył już pracę i śpieszył się do domu. Nie przedstawił się, kim jest i jakie ma stanowisko służbowe. To było wbrew przepisom, praca funkcjonariusza policji to nie jest praca od do ale służba i zapewnienie m.in. bezpieczeństwa ludziom. Nie przyjął od nas wniosku o groźbach karalnych, o zastraszaniu nas, był bardzo nerwowy, że zajmujemy mu czas po pracy, miał do nas pretensje, że utrudniamy śledztwo kontaktując się z mediami i nagłaśniając sprawę pożarów, że policja ma bardzo dużo spraw a nie tylko sprawę pożarów. Funkcjonariuszka policji, która była obecna podczas naszej rozmowy powiedziała, że nie ma żadnego sensu składać zawiadomienia bo po miesiącu i tak będzie umorzone dochodzenie. Po tych słowach wyszłyśmy z komisariatu” – napisano w skardze.

Mieszkańcy narzekają również na to, że muszą sami zabiegać o kontakt z oficerem operacyjnym. On sam nie podjął kontaktu, aby ustalić co widzieli świadkowie i co mogą wiedzieć w związku z pożarami przy Angielskiej i Ostrowieckiej. Do tego również zniknęły patrole straży miejskiej, których wyjazdy w tę część miasta zapowiadał prezydent Białegostoku. Jak twierdzą mieszkający na osiedlu Bema, strażnicy miejscy pojawiali się przez około dwa tygodnie i obecnie nikt już tam nie zagląda.

To nie daje im spokoju i nie czują się bezpieczni. Po pierwsze dlatego, że nie jest znany sprawca podpaleń, a w rzeczywistości nawet nie wiadomo, czy na Angielskiej i Ostrowieckiej były podpalenia, czy pożary wynikały z innych przyczyn. Już niecały miesiąc po ostatnim z pożarów zostali pozostawieni sami sobie. Zdani są wyłącznie na własną czujność i współpracę sąsiedzką.

Na razie nie wiadomo czy wiceminister Zieliński podejmie jakiekolwiek kroki mające na celu wyjaśnienie, a także wyciągnięcie konsekwencji służbowych od policjantów, jeśli zostanie stwierdzone nieprawidłowe postępowanie mundurowych z Białegostoku. O te sprawy będziemy się dowiadywać.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Marcin Iliaszuk)

 

 

Dość tego! Mieszkańcy z Ostrowieckiej składają skargę na policję komentarze opinie

  • Michal - niezalogowany 2017-06-14 09:54:19

    Bo to jest właśnie bialystok z małej litery świadomie napisany !!

  • gość 2017-06-14 15:01:58

    Policja w Białymstoku to może Cię pobić albo zastraszyć. Wolę spotkanie z białostockimi przestępcami niż policjantami :P Ci pierwsi mają przynajmniej kodeks honorowy i nie biorą pieniędzy z podatków za swoją niecną działalność.

  • gość 2017-06-15 18:22:27

    Taka jest prawda

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl





Wiadomości, Białystok - więcej informacji