15°C bezchmurnie

Dziennikarze wskazali nowego szefa ONR - to niejaki Kobuszewski [KOMENTARZ O MEDIACH]

Wiadomości, Dziennikarze wskazali nowego szefa niejaki Kobuszewski [KOMENTARZ MEDIACH] - zdjęcie, fotografia

Pomyłki zdarzają się każdemu, także dziennikarzom. Grunt, by błędy poprawiać, bo to właśnie od mediów oczekuje się szczególnej staranności podczas przygotowywania, a następnie publikacji materiałów. Z treściami przekazów można się nie zgadzać, mogą wywoływać skrajne emocje i złość, która potem jest częstokroć wylewana na autora czy to artykułu w prasie lub internecie, czy reportera radiowego bądź telewizyjnego. Rzetelność to jednak podstawa i jej od dziennikarzy należy nie tyle oczekiwać, co bezwzględnie wymagać. Ostatnio niejakiego Magnuszewskiego przechrzczono po briefingu prasowym ONR na Kobuszewskiego. Chochlik, czy nie zadanie sobie trudu o sprawdzenie nazwiska rozmówcy? Żeby było śmieszniej, duże ogólnopolskie portale cytowały regionalną gazetę w ciemno. Poprawki? Brak.

Tekst ten obiektywny na pewno nie jest i tak ma być. Zresztą wyraźnie został oznaczony w tytule - KOMENTARZ. Stąd też pozwolę sobie pisać w pierwszej osobie. Brakuje mi takich wyróżników w wielu mediach. Dzień Dobry Białystok nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, aczkolwiek nie zamierzam nikogo pouczać. Z tym że zwykle wolę z góry wiedzieć, czy będę miał okazję przeczytać tekt opisujący konkretne wydarzenie, czy też przy okazji osobiste wypociny jakiegoś pismaka na dany temat. Te ostatnie mało mnie interesują, bo nie lubię ukrytej manipulacji. Podejrzewam, że inteligentne społeczeństwo też nie.

Manipulacji nie brakuje i w telewizji, i w gazetach, i w portalach internetowych. Jeszcze kilka lat temu uważałem, że dziennikarz ma prawo wyrażać własną opinię w publikowanych przez siebie materiałach. Dziś zmieniam zdanie. Albo medialny przekaz, albo felieton - podpisany jako taki jasno i wyraźnie. To, czy dane medium nie boi się poruszać tematów społecznych, przyglądać się poczynaniom władzy etc. nie ma najmniejszego znaczenia. Nie lubisz polityka - uzasadnij na przykładach jego działań. Nie ma przykładów - nie chlap jęzorem. Do takiego toku myślenia skłoniło mnie oglądanie programów informacyjnych w publicznej telewizji. Tematy przewodnie, powtarzające się co jakiś czas, można policzyć na palcach jednej ręki - opozycja wobec PiS jest be, PiS jest super, inne media kłamią, był zamach, ten z PO jest powiązany z tym prezesem, a tamten z tą fundacją. I tym podobne.

Kiedy DDB pisze o prezydencie Truskolaskim, z góry można założyć falę hejtu. Nawet bez przeczytania - o czytaniu ze zrozumieniem nawet nie wspominając - tekstu przez internetowych trolli. O dyskusji nie ma co mówić, gdy argumenty kończą się na słowach typu "szmatławiec". Inna sprawa, że ten czy inny dziennikarz to nie cały portal. Kto twierdzi, że redakcja jako całość wspiera jakąś określoną opcję polityczną czy ideologię - jest KRETYNEM.

Pojawiły się zarzuty, że DDB reklamuje nacjonalistów. Powód? Opisywanie bez fantazjowania zachowania prezydenta Białegostoku. Przypomnijmy: w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w Białymstoku przerwano uroczystości. Poszło o to, że na miejscu pojawiła się delegacja ONR z flagami swojej organizacji. Nie spodobało się to Tadeuszowi Truskolaskiemu. Najpierw wysłał do nacjonalistów straż miejską, potem policja chciała ich wyprosić. Ci nie odeszli, flag też nie zwinęli. Prezydent postanowił więc nie brać oficjalnie udziału w wydarzeniu. W międzyczasie jego rzeczniczka kilkakrotnie wzywała przez mikrofon do opuszczenia flag innych niż biało-czerwone. Na nic. Opisaliśmy całą sytuację dokładnie tak, jak wyglądała.

Afera poszła w Polskę. Dość powiedzieć, że nikt od dawna nie zrobił takiej reklamy Obozowi Narodowo-Radykalnemu, jak prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. O sprawie pisały i mówiły nie tylko lokalne, ale i ogólnokrajowe dzienniki. Żeby było ciekawiej, dowiedzieliśmy się, że w samym ONR jest zaskoczenie z takiego obrotu - niby drobnostka, a za sprawą Truskolaskiego wszyscy o tej organizacji mówią. Prezydent Białegostoku jak nikt zna się na marketingu politycznym i PR.

Żeby tego było mało, narodowcy zagrozili Truskolaskiemu sądem. Opowiedzieli o tym podczas briefingu prasowego przed urzędem miejskim. Poinformowali, że prezydentowi Białegostoku zostało przesłane pismo przedprocesowe. Narodowcy domagają się w nim przeprosin i wpłaty 10 tysięcy złotych na rzecz Caritasu w ramach zadośćuczynienia za zniesławienie. Chodzi o to, że wspomniany podczas spotkania z przedstawicielami byłych żołnierzy AK, które dotyczyło udziału przedstawicieli ONR w obchodach rocznicowych Powstania Warszawskiego, powiedział: - Nie zgadzam się na to, by obchody ważnych wydarzeń dla naszej historii i wszystkich Polaków, bez względu na przekonania polityczne, były zawłaszczane w imię partyjnych interesów. Szczególnie, że mieliśmy do czynienia z organizacją jawnie nawiązującą do symboliki i retoryki faszystowskiej.

I tu wracamy do dziennikarzy. Jeden z dużych regionalnych portali internetowych napisał, że o wysłaniu pisma przedprocesowego do prezydenta poinformował niejaki Mateusz Kobuszewski, koordynator ONR Podlasie. Mało kogo pewnie obchodzi, jak nazywa się ów człowiek, ale że wokół Obozu Narodowo-Radykalnego Tadeuszowi Truskolaskiemu udało się zrobić spory szum medialny, to i dość ciekawe, kto to taki straszy prezydenta sądem. Clou wywodu - łatwo jest czytelnikowi oskarżyć taką redakcję DDB o o złą składnię zdań albo stylistykę pod artykułem, a mało kto zauważył fundamentalne błędy w tekście jednego z największych portali w województwie podlaskim. Nie zostanie podana jego nazwa, bo to redakcja, z którą DDB nie jest na żadnej wojennej ścieżce. Fakt jednak jest taki, że w mediach brakuje dziennikarzy, którzy jeśli czegoś nie są pewni - sprawdzają dwa razy.

Bo szef podlaskiego ONR to nie Kobuszewski, a Magnuszewski. Niby mała wpadka, ale we wspomnianym artykule była powtarzana. W tekście autorstwa reportera, który kilka godzin wcześniej był na spotkaniu ze wspomnianym działaczem, można było się też dowiedzieć, że ONR żądając przeprosin powołując się na paragrafy stanowiące o naruszeniu imienia osobistego. Czego? Grunt, że nazwisko poprawili. Po dwóch dniach. Resztą głowy chyba sobie nikt nie chciał zawracać. Jest jak jest, poszło i tyle. Z kolei dziennikarz znanego ogólnopolskiego portalu opisując żądania ONR wobec Truskolaskiego cytował ów gazetę bez mrugnięcia okiem. Nie zadał sobie żadnego trudu, by potwierdzić dane. Tam poprawienia brak.

Nie, nie chodzi o wytykanie komuś błędów, a raczej zwrócenie uwagi na ogromne problemy polskich redakcji, w których jak widać nikt nie nadzoruje, nie sprawdza publikowanych treści. Bo niby po co?

Powyższe to tylko niewinne wypadki przy pracy, ale pokazujące, że można napisać, co się zechce i mało kto zauważy. Spore pole do popisu dla mediów w poważnych sprawach, które manipulację mają wpisane w swoje redakcyjne DNA.

Zatem rada - łykajcie wszystko, o czym donoszą dziennikarze bez zbędnego zastanowienia. Hasło "tak jest, bo powiedzieli w telewizji" będzie wiecznie żywe.

(Piotr Walczak)


Dziennikarze wskazali nowego szefa ONR - to niejaki Kobuszewski [KOMENTARZ O MEDIACH] komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl