Wiadomości, bannerów dużo… mają niewłaściwe napisy - zdjęcie, fotografia

Poniedziałkowa sesja Rady Miasta była poświęcona czytaniu budżetu miasta na przyszły rok. Słupki i kolejne pozycje oraz decyzje finansowe z nich wynikające referował prezydent Białegostoku. Później swoje zdanie w tej sprawie wyrażali radni. A kiedy doszło do bannerów powywieszanych po całym mieście, zrobiło się ciekawie.

Dyskusje wokół spraw budżetowych będziemy jeszcze opisywać bardziej szczegółowo. W tym miejscu jednak przekazujemy dość ciekawy fragment debaty dotyczący bannerów, jakie rozwieszone zostały w całym Białymstoku jeszcze w czasie kampanii do Parlamentu. Trudno ich nie zauważyć, ponieważ po kilka sztuk wisi ich na każdej placówce edukacyjnej i w ogóle na ogrodzeniach wszystkich miejskich obiektów. Informują, że samorząd jest ważny, że musi być silny, albo że dzieci powinny być właściwie edukowane, albo o innych sprawach, o których mieszkańcy i tak wiedzą bez konieczności szpecenia przestrzeni publicznej.

Jako, że prezydent Białegostoku mówił, że musiał pościnać różne wydatki w związku z trudną sytuacją budżetową, radny Henryk Dębowski szybko przypomniał prezydentowi wydane pieniądze na te właśnie bannery wiszące w całym mieście. Zresztą już wcześniej na naszych łamach pisaliśmy kilkukrotnie o tych bannerach. Tyle, że zdaniem radnego Marcina Moskwy z klubu POKO, bannerów jest za mało.

- Ja nie wiem czemu to ma służyć i być może te bannery już trzeba zdjąć. To są przykłady takich inwestycji… już jest po wyborach panie prezydencie i one nie mają takiego przeznaczenia, jakie miały wcześniej – mówił radny Henryk Dębowski.

- Nie wiem ile tych bannerów było, ale było ich za mało. Na każdym kroku i zawsze trzeba przypominać o roli samorządu, jego działaniach w życiu mieszkańca – grzmiał z mównicy radny Marcin Moskwa.

Ale do bannerów odniósł się jeszcze w dalszej części debaty budżetowej także radny Paweł Myszkowski. On z kolei nie mówił o tym, czy bannerów jest za dużo, czy za mało. Stwierdził, że są na nich napisy, które powinny zostać zmodyfikowane. Zaproponował nawet prezydentowi Truskolaskiemu, że przygotuje listę tych dopisków, które powinny zostać umieszczone na porozwieszanych już bannerach.

- Ja dużo jeżdżę komunikacją miejską, w związku z tym oglądam zza okien autobusów. I na niektórych bannerach warto byłoby te hasła uzupełnić. Na przykład na płocie stadionu lekkoatletycznego wisi banner „Białystok miastem zieleni”. Ja bym tam dodał – sukcesywnie wycinanej. Panie prezydencie, jeśli pan będzie zainteresowany, to ja mogę przygotować jeszcze taką listę bannerów, które tam można byłoby uzupełnić. To w ramach obowiązków radnego – powiedział radny Paweł Myszkowski.

Wypowiedzi szczególnie radnego Myszkowskiego chyba nie ma co się dziwić, ponieważ do dziś nie wiadomo, w jakim celu mieszkańcy Białegostoku zapłacili w swoich podatkach za akcję bannerową w całym mieście. Ale jest szansa, że być może na kolejnej sesji Rady Miasta dowiemy się jaki pożytek ta akcja przyniosła mieszkańcom, skoro już za nią zapłacili. Musi wyjść tylko na mównicę ktokolwiek z grona 28 radnych i zapytać o to prezydenta Białegostoku. Bo ewaluacja projektów, także i w tym przypadku, powinna zostać przeprowadzona. W końcu projekt bannerowy zrealizowany został z pieniędzy publicznych.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Gdy bannerów jest za dużo… albo mają niewłaściwe napisy komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama