18°C bezchmurnie

Hektary lasu znikną, a polecieć będzie można co najwyżej latającym dywanem

Wiadomości, Hektary znikną polecieć będzie można najwyżej latającym dywanem - zdjęcie, fotografia

Wszelkie zapędy i zaklinania, ale nade wszystko nazywanie paska startowego na Krywlanach lotniskiem, to gruba przesada. Z Krywlan polecieć będzie można w dowolnym kierunku samolotem rejsowym tak samo, jak latającym dywanem. Żaden nie wystartuje i nie odleci. Ale ponad 80 hektarów wyciętego dla tej inwestycji Lasu Solnickiego nie da się odwyciąć. Coraz więcej osób podpisuje petycję w obronie zieleni.

Informowaliśmy na naszych łamach o planowanej wycince Lasu Solnickiego. Ma ona ścisły związek z budową pasa startowego. Tadeusz Truskolaski, jego biuro prasowe i niektórzy urzędnicy, szumnie nazywają inwestycję lotniskiem. Tyle, że lotniskiem będzie wyłącznie z nazwy. W praktyce z tego lotniska nie będzie można latać w żadnym kierunku. A przynajmniej latać w taki sposób, w jaki się lata z lotniska normalnego, które obsługuje pasażerów.

- Wybudowanie utwardzonego pasa startowego na Krywlanach nie będzie oznaczało, że automatycznie powstaje port lotniczy komunikacyjny, że będą tu startowały i lądowały rejsowe samoloty. Takich portów lotniczych mamy w Polsce już bardzo dużo, nawet za dużo – powiedział w wywiadzie dla Kuriera Porannego Sławomir Sarnowski, prezes zarządu spółki Aero Partner.

To właśnie ta spółka będzie zarządzała pasem startowym po jego wybudowaniu. Będzie musiała zatroszczyć się, żeby zarabiał on na siebie, albo ewentualnie o to, żeby na utrzymanie tego pasa trzeba było jak najmniej płacić z publicznych pieniędzy. Jednak słowa odnośnie braku lotów rejsowych i kolejne o tym, że tak naprawdę nie wiadomo kiedy i czy w ogóle będą możliwe loty rejsowe, niszczy marzenia tych wszystkich, którzy usłyszeli, że Białystok będzie miał lotnisko. Otóż będzie miał lotnisko, ale jak wspomnieliśmy, wyłącznie z nazwy, bo nie da się z niego odlecieć.

Choć można dodać, że odlecą – zapewne kilka osób… rocznie. Loty będą realizowane taksówkami powietrznymi na zamówienie. A to oznacza, że jeśli ktoś chciałby się śmignąć powietrzem na przykład do Wrocławia czy Szczecina, to zapłaci kilka tysięcy za podróż w jedną stronę. I tyle samo w drugą, jeśli będzie chciał drogą powietrzną wrócić do Białegostoku. Ilu w naszym mieście jest ludzi, których na to stać? Bo raczej na palcach jednej ręki da się policzyć przedsiębiorców, których być może będzie na to stać. Jednak z uwagi na koszty, raczej nie będą latali codziennie, ani nawet raz w miesiącu. Podróże tego rodzaju raczej szybko doprowadziłyby do zobaczenia dna w firmowej kasie.

- Wszystkim się wydaje, że jak mówimy o lotnisku to musi być to port lotniczy, gdzie systematycznie latają samoloty. To wiąże się z dużymi kosztami. A to będzie wybudowanie drogi publicznej, którą w przyszłości będą mogli dojechać np. inwestorzy do Białegostoku. Jeśli ktoś sobie wymyśli przelot samolotem, wynajmie ten samolot, to jak najbardziej będzie to możliwe – dodał prezes Sarnowski.

Takich informacji Tadeusz Truskolaski, ani jego urzędnicy, nie przekazywali radnym przed głosowaniem za wyłożeniem ponad 50 milionów złotych. Jeśli ktoś z radnych się o tym dowiedział, to własnymi kanałami. Identycznie jest również i z Lasem Solnickim, którego wycinka była trzymana w głębokiej tajemnicy. Nikt w urzędzie miejskim nawet nie się nie zająknał, że zagrożonych wycinką jest ponad 80 hektarów lasu, który dostarcza tlen mieszkańcom Białegostoku. Zawiedziony jest radny Wojciech Koronkiewicz, który mówi wprost, że czuje się oszukany.

- Kiedy głosowaliśmy na sesji nad zarezerwowaniem w budżecie pieniędzy na budowę pasa startowego, dowiedzieliśmy się, że owszem trzeba będzie wyciąć fragment Lasu Solnickiego, ale wtedy było to 26 czy trochę więcej hektarów drzew. Dziś czuję się oszukany, bo dopiero teraz dowiaduję się tego, co miałoby wtedy wpływ na moje głosowanie – mówił jeszcze pod koniec maja radny Wojciech Koronkiewicz.

Z tą wycinką Lasu Solnickiego sprawa wygląda bardzo dziwnie. Przecież inwestycja rozpoczęła się jeszcze w ubiegłym roku. Zanim na Krywlany wjechał sprzęt budowlany, radni musieli zdecydować o pieniądzach. I choć wprowadzono ich w błąd, albo celowo zatajono fakty wycinki drzew z tak ogromnego terenu, to urzędnicy w tym czasie musieli przecież dysponować dokumentami. Musieli znać zakres prac. Musieli też w końcu wiedzieć, ile drzew skończy pod piłą.

Tymczasem informacje o wycince były dawkowane. Mocno dawkowane. Najpierw mówiono radnym, że wyciętych będzie mniej niż 30 hektarów. W lutym tego roku padła informacja, że będzie to ponad 30 hektarów, później teren poszerzono do ponad 50 hektarów, a ostatnio okazało się, że ponad 80 hektarów zniknie pod piłami. Jako żywo przypomina to rosnące koszty budowy hali widowiskowo – sportowej, która pierwotnie miała kosztować około 60 milionów i nagle koszt jej budowy się więcej niż podwoił. Z tym, że hala to zupełnie co innego niż las, który daje ludziom tlen. Kiedy go zabraknie, nie będzie potrzebna już żadna hala, ani pas startowy, ani w ogóle nic… może oprócz cmentarza. Pod warunkiem, że jeszcze będą żyli jacyś grabarze, co załatwią temat.

- Stowarzyszenie Łączy Nas Białystok rozpoczyna zbieranie podpisów pod petycją w obronie Lasu Solnickiego. Chcemy w ten sposób wesprzeć inicjatywę Las Solnicki oraz radnego Wojtka Koronkiewicza w walce o uchronienie tego kompleksu przed masakrą piłami mechanicznymi, jaką chce drzewom zafundować prezydent Truskolaski, przez wielu znanych mi ludzi nazywany Sarumanem z Isengardu. Proszę dołączcie do nas i wesprzyjcie społeczników w nierównej walce z bezduszną machiną bezmyślnie trzebiącą kolejny kompleks leśny pod nieprzemyślane inwestycje – blisko dwa tygodnie temu apelował Tadeusz Arłukowicz działający w Stowarzyszeniu Łączy Nas Białystok.

W ślad za tym apelem uruchomiona została petycja w internecie i każdy ją może podpisać. W tej chwili złożonych jest około 350 podpisów w obronie lasu Solnickiego, który może zginąć dla paska startowego, jaki lotniskiem jeszcze długo, a być może i nigdy nie będzie. Z lotniska będzie wyłącznie nazwa. To wszystko. I nie są to wymysły ani naszej redakcji, ani radnych, ani malkontentów wszelkiej maści, ale ludzi, którzy będą zarządzać inwestycją na Krywlanach, kiedy zostanie już zakończona. Mało tego, to samo też w zasadzie przyznał Tadeusz Truskolaski, kiedy był pytany o możliwość uruchomienia lotów rejsowych. Skwitował to wówczas jedynie w taki sposób, że w tej sprawie odsyła do spółki Aero Partner, która będzie zarządzała Krywlanami. A spółka ustami prezesa powiedziała… o prywatnych przelotach i o tym, że odpraw pasażerskich nie będzie.

Petycja z podpisami ma niebawem trafić do prezydenta Białegostoku, aby powstrzymał się ze swoimi dziwnymi zapędami do niszczenia wszelkiej zieleni w mieście i poza nim. Każdy może jeszcze ją podpisać tutaj: https://www.petycjeonline.com/nie_dla_wycinki_lasu_solnickiego

KOMENTARZ AUTORA

Jeśli Tadeusz Truskolaski tak bardzo kocha beton, to niech urządza sobie mieszkanie z betonu, położy betonowy dywan i wytapetuje betonem ściany. Może nawet wciągać beton nosem od rana do nocy, rozkładać dywanik rano w południe i wieczorem i zanosić modły do betonu. Jego sprawa. Ale od zieleni i drzew w Białymstoku niech się trzyma z daleka, bo to nie jest jego własność i nikt nie dał mu prawa do niszczenia jej w imię swojej miłości do betonu. Tym bardziej, że oszukał radnych, mieszkańców i wszystkich zainteresowanych w sprawie wycinki w Lesie Solnickim. Bo jeśli nie oszukał, to zostaje tylko jedno wytłumaczenie, że sam został oszukany przez zatrudnionych przez siebie urzędników. Ale to już tragicznie świadczy o nim, jako urzędniku, który jest za nich odpowiedzialny.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)


Hektary lasu znikną, a polecieć będzie można co najwyżej latającym dywanem komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-06-12 12:49:07

    Truskolaski musi odejść

  • gość 2018-06-12 12:55:06

    Nic dodać , nic ująć.Następne miliony pójdą w błoto.Jestem ciekaw co będzie robił szkodnik Truskolaski, gdy powycina wszystkie drzewa w mieście.Beton, beton i beton.

  • Paweł - niezalogowany 2018-06-12 20:03:09

    W końcu lotnisko! Brawo Panie Prezydencie!

  • gość 2018-06-13 18:12:45

    Czy ten port lotniczy bedzie miał swoją nazwę? Proponuje port im. Jagielloni . Ha Ha.

  • Nielot - niezalogowany 2018-06-14 05:04:24

    Loty rejsowe byłyby możliwe gdyby nie pozwalano w ostatnich latach na zabudowę wokół lotniska. Miasto wiedząc o tym że planowane są Saniki czy inne Topolany zwolniło siebie z obowiązku trzymania rezerwy terenu pod lotnisko. Zaczęto rozdawać lotniskową ziemię oraz zezwalać na zabudowę w strefie ochronnej. Mówią że miasto posiada skrzetnie ukrywane , wykonane przed kadencjami obecnego Prezydenta opracowanie z pasem długości 1850 m.

  • gość 2018-06-27 03:40:05

    350 osob pod petycja to robi wrazenie! Takie samo wrazenie jak wartosc tego artykulu.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl