Felietony, frekwencja - zdjęcie, fotografia

Choć wyborcze emocje już opadły, wyniki zostały już skomentowane na wszystkie sposoby, a wybrańcy ludu zaczęli urzędowanie, to jednak nie mogę przestać o nich myśleć. Pośrednim powodem jest historyczność tych wyborów. Zaliczyły one bowiem rekordową frekwencję, największą w historii III RP. A bezpośrednim powodem jest to, że wyniki tychże wyborów przedstawiają nasze społeczeństwo w bardzo negatywnym świetle i mogą spotęgować jesienną depresję.

Nie chodzi tutaj o to, że wybrano nie tych kogo chciałbym, nie chodzi tu o powyborcze żale. Bo o tego typu rzeczy można się sprzeczać. Dlatego piszę o kandydatach obiektywnie złych, których samo kandydowanie powinno wywołać oburzenie, bez względu na poglądy i sympatie polityczne wyborców.

Dlatego chciałbym przedstawić państwu Zbigniewa W., wójta Daszyna. Pan Zbigniew kampanię wyborczą prowadził z aresztu, w którym siedzi od pięciu miesięcy. Ciążą na nim aż 92 zarzuty, w tym kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która miała wyłudzić miliony złotych.

Czy ktokolwiek zdrowy na umyśle mógłby oddać głos na kogoś takiego? Sam fakt, że taka osoba ma czelność kandydować powinien wywołać oburzenie. Tymczasem pan Zbigniew zdobył aż 72% głosów. W areszcie będzie siedział jeszcze do lutego i przez ten czas będzie pobierał wynagrodzenie za wójtowanie.

W Olsztynie do drugiej tury wyborów prezydenckich dostał się Czesław Małkowski oskarżony o gwałt na ciężarnej urzędniczce. W Łodzi prezydentem na następną kadencję została Hanna Zdanowska skazana prawomocnym wyrokiem. Gdzie indziej burmistrzem został facet oskarżony o mobbing i molestowanie seksualne. W Gdańsku po raz szósty na prezydenta wybrano Pawła Adamowicza, który jest podejrzany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę o finansowe machlojki, posiada aż 36 kont bankowych, a w swoim oświadczeniu majątkowym "zapomniał" wpisać 700 tysięcy złotych i dwóch mieszkań. Ot, głupia sprawa. Bo przecież każdy z nas posiada tyle mieszkań, że każdemu czasem zdarza się zapomnieć o kilku. No i jeszcze był Wiesław Bluzgo, o pardon, Bruzgo, o którym pisaliśmy już tutaj: https://ddb24.pl/artykul/pod-sciane-z-kurwami/519571

Warto też wspomnieć o Rafale Trzaskowskim, który został prezydentem Warszawy, namaszczony przez poprzedniczkę Hannę Gronkowicz-Watltz. Tę poprzedniczkę, która jest zamieszana w aferę reprywatyzacyjną, jeden z największych szwindli jakie pamięta Warszawa. Kamienice nielegalnie wyprzedawane ze bezcen, lokatorzy doprowadzeni do ruiny i wyrzuceni na ulice, no i jeszcze "czyściciele kamienic" gnębiący lokatorów i mordujący tych najoporniejszych, jak np. Jolanta Brzeska. Kobieta, która nie chciała dać się wyrzucić bezprawnie z mieszkania i jednocześnie wspierała wszystkim siłami innych lokatorów przed "czyścicielami kamienic", za co została żywcem spalona w lesie. Podczas kampanii wyborczej w sposób stalinowski Trzaskowski wycinał Hankę ze zdjęć, że niby się nie znają. Ale w pierwszych chwilach po wygranej powiedział, jaką super prezydent była HGW i jaka to super była jej kadencja.

No i ja się pytam. Co z tego, że frekwencja taka duża, skoro ludzie durnowate? Ładna pani w telewizji mówiła, że taka frekwencja to stąd, że nasze społeczeństwo robi się bardziej obywatelskie, a ludziom zaczyna bardziej zależeć. Wolne żarty... Zobacz także: https://ddb24.pl/artykul/demokracja-piekne-slowo/520151

(Edward Horsztyński/ Foto: ASM)

Reklama

I co z tego, że frekwencja? komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama