Wiadomości, powiedzieć… mocno gówniany problem Parku Planty - zdjęcie, fotografia

Niedawno padła zapowiedź inwestycji w Parku Planty. Mają być przebudowane alejki i dojście oraz oświetlenie do pomnika „Inki” Danuty Siedzikówny. Ale to nie z tą inwestycją jest problem. Bo problem faktycznie jest, ale ciężko go określić jakoś inaczej niż gówniany. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

O sytuacji poinformowali nas mieszkańcy Białegostoku, którzy przemieszczają się alejkami po Parku Planty. Przemieszczają się i chcieliby nadal to robić. Obecnie jest to mocno utrudnione, nawet jeśli to tylko krótki spacer. Problem robi się jeszcze poważniejszy już po zmroku. Bo, jak pisze do nas pan Arkadiusz, przejść i nie zostać trafionemu ptasimi odchodami, to prawie tak jak wygrać w totolotka. Ta sztuka udać się może wyłącznie nielicznym.

Dzień dobry

Pisze do redakcji z prośbą o nagłośnienie sprawy gołębi w parku przy plantach. Zanieczyszczone alejki poprzez ptaki aż odpychaja. Sprawa w dzień jest jeszcze o tyle łagodna bo owych ptaków siedzących na gałęziach i oddających swoje odchody lecz po zmroku problem się nasila do takiego stopnia że przejście alejkami wręcz granicy z cudem bycia nie trafionym odchodami” – napisał w mailu do naszej redakcji Pan Arkadiusz (pisownia oryginalna).

Problem jest nam znany i co więcej nie tylko nam. Boryka się z nim wiele miast w Polsce. Ptaki potrafią paskudzić naprawdę bardzo mocno. Do tego mogą przenosić choroby, niszczyć elewację zabytków, karoserię samochodów i oczywiście ludzkie ubrania. Ale pozbyć się tego problemu jest bardzo trudno. Część ptaków może bowiem znajdować się pod ochroną, innych nie wolno stresować, a jeszcze inne przesiadują w wybranych przez siebie miejscach dlatego, że mają tam gniazda. Wynika to z ogólnej polityki miast w Polsce, które wycinają drzewa – naturalne miejsca gniazdowania wielu gatunków, więc ptaki przenoszą się tam, gdzie czują się bezpieczne.

Z daleka już słychać dźwięk uderzających w nawierzchnie alejek spadających odchodów co odpycha mieszkańców do przemieszczania się parkiem dodatkowo widok zabrudzonych odchodami alejek też temu nie sprzyja. Dołączam zdjęcia które obrazują stan alejek” – napisał w liście do nas Pan Arkadiusz, którego zdjęcia zamieściliśmy w fotogalerii.

Mężczyzna proponuje przycięcie gałęzi, które znajdują się bezpośrednio nad alejkami. Ale to może wcale nie rozwiązać problemu. W każdym razie poinformujemy Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Białymstoku, która być może znajdzie sposób na ograniczenie spadających na alejki nieprzyjemnych niespodzianek.

W innych miastach w Polsce próbowano ptaki odstraszać, ale wolno to robić tylko wobec konkretnych gatunków i o właściwej porze roku. Najczęściej są to sygnały dźwiękowe imitujące głosy wydawane przez naturalnego wroga problematycznego gatunku. Z tym, że na przykład wrony dość szybko przyzwyczaiły się do tego dźwięku i wróciły z powrotem. W innych miastach przenoszono gniazda, choć to również niewiele dało. Były także próby przycinania gałęzi oraz przenoszenia ławek, a nawet wytyczania nowych szlaków spacerowych i alejek. I to wszystko także okazało się mieć mizerny skutek. Niemniej, jakieś działania z pewnością trzeba będzie podjąć, bo Park Planty to wizytówka Białegostoku o każdej porze roku.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: nadesłane przez czytelnika)

Jak by to powiedzieć… Mamy mocno gówniany problem w Parku Planty komentarze opinie

  • gość 2019-12-04 17:28:32

    Dziwne, bo ja chodzę regularnie (czasem codziennie z dzieckiem). Problemu nie widziałem, mimo że gołębi nie lubię. Gołębie są raczej na osiedlach, gdzie dziadki dokarmiają.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama