Wiadomości, napisu dworcu dworca - zdjęcie, fotografia

Grunt, że spółka PKS Nova została nominowana do Podlaskiej Marki Roku. Postawiła przecież w Białymstoku taką inwestycję, że można się już tylko dziwić, że jeszcze CNN i BBC nie podały tej informacji jako głównej w swoich wiadomościach. Tylko, że jak się bliżej przyjrzeć, to poza tym dworcem wszystko trzyma się na plastelinę i gwoździk. I może to jest powód dlaczego pochwały dla prezesa płyną tylko i wyłącznie z urzędu marszałkowskiego i znikąd więcej.

W Białymstoku z przebojami, ale jednak dworzec zbudowano. W Suwałkach wręcz odwrotnie. Bilety podróżni kupują u pań zza biurka, bo dworca w zasadzie nie ma. Podróżni nie mają możliwości skorzystania z toalet, zaś tak zwana poczekalnia mieści zaledwie kilka osób, bo więcej tam zwyczajnie nie wejdzie. Dotychczasowy dworzec był, ale końcem marca został zamknięty. Obsługę podróżnych przeniesiono do znacznie mniejszego parterowego budynku. Wszystko dla oszczędności.

Co sobie pomyślą podróżni i turyści, którzy za chwilę będą korzystać z długiego weekendu majowego, później sezonu urlopowego, można sobie tylko wyobrazić. Ale raczej nie ma co zakładać, że powiedzą, że przyjechali do normalnego miasta w normalnym i cywilizowanym regionie w Polsce Wschodniej.

- Suwalski samorząd padł ofiarą szantażu ze strony PKS Nova. Ostrzegaliśmy, że taka sytuacja może zaistnieć. Spółce nie udała się próba sprzedaży terenu dworca w Augustowie i teraz szuka oszczędności, żeby nie zbankrutować. Skutkiem tego jest właśnie wypowiedzenie umowy na wynajem dworca – powiedział Polskiemu Radiu Białystok Bogdan Bezdziecki, radny z Suwałk.

- To jest jakiś koszmar czy kpina, nie wiem jak to nazwać. Z małym dzieckiem musiałam tu przyjechać do szpitala. A wiadomo, jak to z dzieckiem, to pić, to siku, to jeść. W Suwałkach dworzec nie istnieje, bo nie ma pić i nie ma siku – powiedziała naszej redakcji Anna, którą zapytaliśmy pod dworcem o to jak wygląda dojazd do Białegostoku z Suwałk. – Następnym razem, spróbujemy pociągiem. Teraz, żeby dojechać na czas nie było odpowiednich połączeń. Liczę, że jednak ktoś palnie się w głowę i zorganizuje ludziom cywilizowane warunki – dodała kobieta.

To zadanie, o zapewnienie cywilizowanych warunków dla podróżnych, ma teraz przed sobą prezes spółki PKS Nova. Być może nie będzie zajęty akurat odbieraniem nagród i wyróżnień za budynek dworca w Białymstoku, którym chwalą się tak bardzo marszałkowie. Trudno ocenić, kiedy sytuacja w Suwałkach poprawi się na tyle, żeby ludzie mogli normalnie wejść, kupić bilet, zaczekać w poczekalni na autobus, albo skorzystać z toalety. Przecież zamontowanie prostego napisu na budynku dworca z nazwą „Białystok” zajęło ponad miesiąc i wymagało zaangażowania mieszkańców, mediów, radnych i posłów. Jest jednak światełko w tunelu. Kilka dni temu prezydent Suwałk poinformował, że PKS Nova może korzystać z dotychczasowego dworca.

- Kasy biletowe, poczekalnia, łazienki – klienci PKS NOVA będą mogli korzystać tak jak do tej pory z infrastruktury, którą udostępniał budynek główny dworca w Suwałkach – poinformował mieszkańców Czesław Renkiewicz na stronie urzędu miejskiego.

Teraz piłeczka jest po stronie prezesa PKS Nova. Z naszych informacji wynika, że w planach wyjście z klitki, która służy za dworzec, jest. Ale powrót do właściwego dworca jeszcze nie wiadomo dokładnie, kiedy miałby nastąpić.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: um.suwalki.pl)

Jak nie brak napisu na dworcu, to brak dworca komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama