Felietony, Jeszcze bardziej subiektywne wieści gminne - zdjęcie, fotografia

Mija kolejny tydzień, który obfitował w różne wydarzenia. Ponownie zebraliśmy najważniejsze rzeczy do kupy. A przecież wiadomo, że kupy nikt nie rusza, więc mamy do wszystkiego autorski komentarz z dolnej półki, z mocno dolnej. Co nie usłyszeliśmy, to dopowiedzieliśmy sami.

PONIEDZIAŁEK, 8 KWIETNIA – Miał być Armagedon, wyszedł Ciamajdan

Z okazji drugiego poniedziałku kwietnia grupa osób reprezentująca nauczycieli postanowiła wykrzyczeć swoją złość do dziennikarzy. Bo przecież dziennikarz zawsze wszystkich krzyków i tak słucha. Na konferencji prasowej ta grupa zapowiedziała, że chce się porozumieć z rządem, ale nie z tym pisoskim. Z reżymem się przecież nie dyskutuje. Zatem strajk się rozpoczął, który miał zatrząść całym krajem. Ale zatrząsły to się przede wszystkim pięści rodziców, którzy nie wiedzieli czy dzieci prowadzić do szkoły, czy nie prowadzić, czy puścić na egzamin, czy nie puścić. W efekcie do szkoły ruszyli katecheci i wolontariusze, a strajkujący nauczyciele zgodnie ze swoimi kompetencjami zajęli się… pisaniem nowych słów do znanych piosenek. Niestety śpiewali z kartek i gdyby ci niestrajkujący nauczyciele mieli im wystawić oceny, nie przepuściliby ich do następnej klasy. A my słuchając tego wszystkiego chyba też zaczniemy strajkować i zażądamy dodatkowych pieniędzy za pracę w szkodliwych dla mózgu warunkach.

WTOREK, 9 KWIETNIA – Ściana płaczu na Dziesięcinach

Mieszkańcy przyjeżdżali i płakali pod blokiem na Hallera 25 na osiedlu Dziesięciny. Jedni z radości, inni na znak utraty jednolitej ściany. Zaczął tam bowiem powstawać mural z Zenkiem Martyniukiem w roli głównej i to na dodatek z gitarą. Łzy radości płynęły tym, co umią wszystkie zwrotki „Przez twe oczy zielone”, zaś łzy smutku płynęły tym, co to się nie przyznają, że te zwrotki umią, nawet po dopalaczach w postaci wody wysokoprocentowej. Tym smutającym się redakcja Wieści poleca znaleźć inną ścianę na dzielni i postarać się o malunek „Ducha Puszczy”, z którego Podlasie też słynie. Każdy wtedy będzie mógł udać się pod własną ścianę. Jest tylko jedno niebezpieczeństwo – istnieje szansa, że wycieczki mogą się spotkać. A komisariat z Dziesięcin zniknął już kilka lat temu.

ŚRODA, 10 KWIETNIA – Z praw człowieka strach korzystać

Białystok nawiedził sam Rzecznik Praw Obywatelskich we własnej osobie. Miał okazję przekazać jak podpieprzyć kumpla na fejsie, kiedy ban nie działa. Rzecznik bowiem w ostatnim czasie wyspecjalizował się, podobnie jak fejsbuk, w podpieprzaniu do rozmaitych organów tych obywateli, którzy korzystają z wolności słowa. Ot tak, żeby równość się zgadzała w jedną stronę. Jeśli jesteś pisiorem, narodowcę, faszysto, zwykłym idioto, albo narąbałeś się i napisałeś lub powiedziałeś po pijaku o wyraz za dużo i jeszcze z literówko, na pomoc rzecznika nie możesz liczyć. Bo prawa obywateli do wygłaszania opinii są tylko dla tych, co je chcą ograniczać wszędzie, gdzie się da. Redakcja Wieści na spotkanie z niedorzecznikiem… tfu! z rzecznikiem od ograniczania praw, nie poszła, bo chciałaby jeszcze popisać zanim demokratycznie i w imię swobód obywatelskich zgromadzeni tam białostoczanie każą nam się zamknąć raz na zawsze.

CZWARTEK, 12 KWIETNIA – Jest sucho – potwierdzone info

Jako, że w lasach ogłoszono trzeci stopień zagrożenia pożarowego, znaleźli się tacy, co postanowili sprawdzić prawdziwość tej informacji, zanim wybiorą się do lasu. Znaleźli trochę drewna na Angielskiej i… szybko mogli przekonać się, że ani straż pożarna, ani Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych nie skłamały w swoich komunikatach. Drewniana chata jarała się niczym zapalony rowerzysta na widok dwóch pedałów. Testy na prawdziwość komunikatów odnośnie możliwości wystąpienia pożarów w lasach trwają na Angielskiej i po sąsiedzku już dwa lata. Policja do tej pory nie ustaliła żadnych danych tych testerów. A szkoda, bo może im się już pali do majówki i tam zechcą sprawdzić prawdziwość komunikatów w naturalnych okolicznościach przyrody.

PIĄTEK, 12 KWIETNIA – Miała być metropolia a wyszedł village killed by desk

Białostoczanie nie chcą wdychać świeżego powietrza i raczyć się kulturą wysoką, rodem od twórców z polskich szkół, co to się ostatnio nam wszystkim objawili. Zdecydowali w konsultacjach społecznych, że chcą oddychać spalinami, a z kultury to wystarczy im uniwersytecki wydział kulturoznawstwa, który się znajduje przy Placu NZS. W liczbie ponad tysiąca głosujących uznali, że pasuje im bardziej oglądanie jeżdżących samochodów niż malunków twórców znanych w kręgach najbliższej rodziny. Wolą słuchać ryku silników niż chóru wujów. Z pierwszych komentarzy wynika, że aktywiści mówiący od dwóch lat o potrzebie zmian na Placu NZS, przeżyli szok i niedowierzanie. Nie jest to jednak pierwszy przypadek oderwania od rzeczywistości w naszym mieście. Ale cała sytuacja wygląda na to, że Białystok powinien zmienić nazwę na Ciemnystok, skoro mieszkańcy nie dorośli do potrzeb metropolii, którą usilnie próbuje tu zbudować – jak widać bez efektów – naczelny budowniczy miasta, którego wyniki konsultacji też poraziły niczym prąd w chacie przy ulicy Angielskiej pozbawionej elektryczności.

Dożywotnio na urzędzie

No, może do emerytury chociaż. Ale w prywatnym interesie Rafał Rudnicki nie ma co szukać posady, kiedy zmieni mu się szef i trzeba będzie sprzątać biurko w urzędzie miejskim. Fachowiec i samorządowiec tymczasowo zarządzający między innymi oświatą, chce z pieniędzy białostoczan zapłacić tym, co nie pracują. W prywatnej firmie, jakby wpadł na taki pomysł, to raczej nie zdążyłby spakować swoich rzeczy z biurka, bo rezerwować by musiał kolejkę w pośredniaku. Powiedział do strajkujących nauczycieli, że szuka pomysłu jak im zapłacić za to, że nie pracują, mimo, że prawo tego zabrania. Jeśli najzdolniejszy fachowiec w całej ekipie naczelnego budowniczego tak studiował prawo jak je rozumie, to po zakończeniu kariery w roli zastępcy prezydenta, doskonale sprawdzi się jako pomoc administracyjna w urzędzie odpowiedzialna za klejenie językiem kopert. Nawet do emerytury. Podlizywać się do ludzi, którzy go nie wybierali do niczego, to nikt tak nie umie.

(Redakcja Wieści Gminnych/ Foto: BI-Foto)

Jeszcze bardziej subiektywne wieści gminne komentarze opinie

  • gość 2019-04-14 20:05:46

    "Drewniana chata jarała się niczym zapalony rowerzysta na widok dwóch pedałów." dobre:)

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama