Felietony, Jeszcze bardziej subiektywne wieści gminne - zdjęcie, fotografia

Kończy się długi czerwcowy weekend i z uwagi na to, że był to długi weekend, to był on w dużej mierze leniwy. Strasznie nam się nie chciało pisać żadnego podsumowania, bo i tak na pewno każdy ma ciekawsze rzeczy do załatwienia. Jednak o kilku sprawach trzeba było napisać. Ciśnienie samo się nie podniesie lokalnym politykom. Zatem przystępujemy do dzieła i lecimy z koksem.

PONIEDZIAŁEK, 17 czerwca – Blady strach padł na czworonogi

Strach ten padł na wieść, że będą kastrowane i to bez pytania ich o zgodę. Miasto Białystok na dodatek dofinansuje takie zabiegi, żeby psów i kotów nagle nie zrobiło się więcej niż powinno. Pies czy kot nie miał możliwości zabrania głosu. Redakcja Wieści zastanawia się zatem, gdzie podziali się wszyscy proaborcyjni aktywiści, którzy przecież powinni tłumnie wyjść na ulicę z transparentami „Moje ciało, moja sprawa”. Zwierzę przecież czuje i potrzebuje się rozmnażać tak samo jak każdy inny, żywy organizm. Ograniczanie prawa do prokreacji powinno chyba zostać napiętnowane? Widocznie jeszcze nie teraz. Spodziewamy się jednak, że obecna polityka prowadzona przez lewą stronę, wkrótce takie demonstracje sprowadzi. Przynajmniej patrząc na żądania i postulaty lewicy wszędzie na świecie, spodziewamy się, że za kilka lat, albo i szybciej, programy kastracji zwierząt nie będą możliwe. Skąd ten pomysł? Stąd, że jeszcze całkiem niedawno oglądaliśmy demonstracje w demokratycznym kraju w obronie demokracji…

WTOREK, 18 czerwca – Objawili się tęczowi chrześcijanie nad Białą

Radni POKO są trochę inaczej niż ich guru – Lech Wałęsa. Bo są przeciw, a nawet za. Takie stanowisko mają w sprawie marszu równości w Białymstoku. Bo z mównicy podczas posiedzenia Rady Miasta padały słowa o krytyce przedstawicieli środowisk LGBT, które profanują symbole religijne. Ale POKO uważa, że jednak warto i trzeba pozwalać na kolejne tego rodzaju ekscesy, gdyż Białystok zaściankiem być nie może i tu też liczba profanacji musi się zgodzić. Ostatecznie radni POKO zdecydowali się nie dyskutować w sprawie tego marszu, a także tradycyjnie – nie pytać też mieszkańców – czy są przeciw, a nawet za lub odwrotnie w sprawie marszu równości. Czyli niech się dzieje wola nieba. Jak wola nieba będzie przeciwna temu marszowi i wyrażona akcją siłową, to zawsze można będzie wyjść z kolejną demonstracją – na przykład w obronie demokracji. A wiadomo, że w Białymstoku demokracja nie może być rozhulana, więc mniejszość będzie mogła dyktować warunki większości i zmuszać do oglądania widowiska, którego walory estetyczne w innych miastach w Polsce pozostawiały sporo do życzenia. Przy okazji objawili się tęczowi chrześcijanie, którzy z pewnością wytłumaczą w swoich parafiach powody swoich decyzji w Radzie Miasta.

Samokrytyka była, zostało jeszcze tylko samobiczowanie

Radni POKO, tym razem z Sejmiku Województwa Podlaskiego nie mają chyba na swój własny temat dobrego zdania. A już na pewno nie mają dobrego zdania na temat prowadzonej przez ich przedstawicieli polityki oraz decyzji, jakie podejmowali. W Sejmiku Województwa postanowili nie wydać pozytywnej oceny co prawda obecnemu zarządowi województwa, który musiał się tłumaczyć za decyzje poprzedników. Tymczasem sami poprzednicy, będący kiedyś marszałkami i członkami zarządu województwa, a obecnie są radnymi województwa, nie byli zadowoleni z własnych decyzji, a już na pewno nie byli zadowoleni z tego, jak te decyzje wykonali, co wyrazili w głosowaniu. Stąd redakcja Wieści proponuje im zatem publiczne samobiczowanie na Rynku Kościuszki w Białymstoku oraz na rynku w Łomży i w Suwałkach. Żeby wyborcy zapamiętali na długo, komu zawdzięczają złe decyzje z ubiegłego roku.

ŚRODA, 19 czerwca – Włosi to jednak może niech pizzę kręcą

Kręcenie pizzy Włochom chyba lepiej wychodzi niż kręcenie biznesów na polskich drogach. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie prowadzi bowiem działalności w branży gastronomicznej, tylko inwestycyjnej i na dodatek budowlanej. I tak się złożyło, że kolejny raz musiała pożegnać włoską firmę Impresa Pizzarotti, która do budowy drogi zabierała się we włoskim stylu – czyli niespiesznie, z rozleniwieniem jakie znane jest bardziej Hiszpanom podczas sjesty. Po wielokrotnych wezwaniach firmy Impresa Pizzarotti, do rzetelnej i zgodnej z podpisaną umową realizacji kontraktu na odcinku S61 Suwałki – Budzisko, GDDKiA podjęła w końcu decyzję o wykopaniu Włochów z placu budowy. Budową drogi będzie musiała się zająć inna firma, która ma inne przyzwyczajenia budowlane, a Pizzarotti być może chociaż dowiezie pizzę pracującym robotnikom. Nie wiemy tylko którędy, gdyż droga ma być w budowie.

CZWARTEK, 20 czerwca – Męczennik mniejszościowy

Nie dość, że był prześladowany jako mniejszość polityczna, teatralna, ngosowa, to teraz jeszcze reżym pisoski prześladuje go jako mniejszość seksualną. Rafał Gaweł ogłosił, że jest ścigany jako osoba biseksualna przez polityków PiS-u z ministerstwa sprawiedliwości i ludzi z tym ministerstwem powiązanych. Nie ujawnił jednak z jakiego powodu jest ścigany jako ta mniejszość seksualna. Trudno zakładać, że tym politykom podoba się wizualnie, gdyż te pisiory nie gustują raczej w brodatych facetach, bo mają żony lub narzeczone. Choć w tym względzie może to nie być ostateczne wytłumaczenie, bo sam Gaweł też ma żonę, nawet dwie – bo jedną byłą. Ale… kto by się tam połapał w lewackich tłumaczeniach dziwnej treści. Cały Białystok wstrzymał oddech, bo teraz to już tylko Gawła mogą spotkać dwie rzeczy – eksperymenty nad nim radzieckich naukowców oraz ściganie przez neofaszystowskie UFO. Swoją drogą – odważna deklaracja Gawła z tym biseksualizmem tuż przed pójściem do więzienia…

PIĄTEK, 21 czerwca – No to klops! Zostajemy

Od rana w piątek – i pewnie nie tylko redakcja Wieści – szykowała laczki, lakierki i gumiaki. Wszystko w celu nocnej wyprawy po lesie. A że lasów naokoło jeszcze póki co dostatek, liczyliśmy bardzo na znalezienie kwiatu paproci. Nadejszła bowiem ta chwila, że Wiosna sobie poszła, przyszło Lato. Zatem dziś wiosna nie istnieje, ale nam nie udało się znaleźć kwiatu paproci. Wobec tego nie będziemy samolubni i obrzydliwie bogaci. Co oznacza, że dalej będziecie się z nami męczyć, bo musimy jakoś zarabiać na życie. Gdyby kwiat paproci udało się nam znaleźć mieliśmy już zarezerwowaną wyspę do kupienia na Seszelach. A tu klops. Zostajemy i dalej będziemy nękać wszystkich, kto głupio pokaże się w przestrzeni publicznej. A jeśli się nie pokaże, znajdziemy zawsze coś, do czego można się przyczepić. Za rok sugerujemy pokazać nam palcem albo chociaż mapkę do kwiatu paproci. Obiecujemy wyprowadzić się na Seszele raz na zawsze.

(Redakcja Wieści Gminnych/ Foto: BI-Foto)

Jeszcze bardziej subiektywne wieści gminne komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama