Piłka nożna, Kibice mają plany majówkę Jagiellonią Narodowym - zdjęcie, fotografia

Po wygranym zasłużenie meczu część kibiców będzie musiała zmienić plany majówkowe. Zamiast wyjeżdżać gdzieś w góry czy na Mazury, część z nich z pewnością pojedzie na Stadion Narodowy do Warszawy. Tam bowiem odbędzie się finał pucharu Polski, w którym Jagiellonia zmierzy się ze zwycięzcą środowego meczu Rakowa Częstochowy z Lechią Gdańsk.

Kibice i komentatorzy sportowi byli zgodni, że Jagiellonia Białystok zasłużenie wygrała wtorkowy mecz w półfinale Pucharu Polski z Miedzią Legnica. Niekwestionowanym bohaterem został Taras Romanczuk, który jako kapitan drużyny poprowadzi Jagę w meczu na Stadionie Narodowym – tym razem już o Puchar Polski w dniu 2 maja. Z kim Jagiellonia będzie grała okaże się w środę po zakończeniu spotkania pomiędzy drużyną Rakowa Częstochowy z Lechią Gdańsk.

We wtorkowe popołudnie na miejski stadion przyszło wielu kibiców. Bilety w promocyjnych cenach sprowadziły ponad 16 tys. chętnych oglądania – jak się okazało – emocjonującego spotkania. Kibice także przygotowali oprawę meczową, za którą być może klub zapłaci karę. Oprócz wizerunku czarownicy rozwieszonego na trybunach, odpalono race, przez co sędzia musiał przerwać mecz na kilka minut, ponieważ cały stadion wraz z boiskiem piłkarskim został zasłonięty ciemnym dymem.

- Na pewno jesteśmy bardzo szczęśliwi, bo od pierwszego meczu mówiłem, że naszym celem jest finał Pucharu Polski. Oczywiście nie pojedziemy tam na wycieczkę, będziemy chcieli zagrać o zwycięstwo. Wiemy, jakie znaczenie ma Puchar Polski dla kibiców w Białymstoku ale też dla nas samych. Nie każdemu jest dane zagrać albo poprowadzić zespół na "narodowym". Przyszło bardzo dużo kibiców, cieszę się, że ich nie zawiedliśmy – powiedział już po zakończeniu spotkania Ireneusz Mamrot, szkoleniowiec żółto – czerwonych.

Jagiellonia właściwie od samego początku narzuciła tempo gry i kontrolowała całe spotkanie. Choć pierwsza połowa była mniej emocjonująca, to nie zabrakło w niej elementów, które powodowały duże poruszenie kibiców. Za to druga połowa meczu z Legnicą zaczęła się od szybkiego ataku Jagi. Miedziowi mogli się tylko bronić. Mimo to, zdołali wyrównać po golu strzelonym przez Tarasa Romanczuka. Ten gol to jednak było za mało, ponieważ już w doliczonym czasie gry, kapitan białostoczan ponownie zapakował piłkę do siatki przeciwnika z Legnicy, co ustaliło ostateczny wynik na 2:1 dla Jagiellonii Białystok.

Najbliższy mecz Jagiellonia Białystok zagra z Lechem już w sobotę, 13 kwietnia w ramach rozgrywek polskiej Ekstraklasy.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BL)

Reklama

Kibice mają plany na majówkę – z Jagiellonią na Narodowym komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-04-10 08:27:21

    dymy efektowne ale niestety niepotrzebne.Wielu kubicow z dziecmi musialo opuscic sektory i zrobil sie maly balagan

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama