Kolację zjedliśmy w Alumnacie. Czyli o tym, jak DDB wylądowało w Tykocinie

Felietony, Kolację zjedliśmy Alumnacie Czyli wylądowało Tykocinie - zdjęcie, fotografia

Rzecz ciekawą uszom i oczom Waszym opowiedzieć chcemy, rozumiejąc, że nie wszyscy radzi czytać będą. Jak wiecie już pewnie, włóczymy się co chwila, co by rady dać Wam, gdzie zacnie biesiadę można sporządzić, a i alkoholu odrobinę dobrego przyjąć. Tykocin tym razem na drodze naszej stanął i tam postanowione było kolacyją poczciwą głód nasz odpędzić.

Musieliśmy zacząć staropolskim językiem, bo będąc w Tykocinie, a zwłaszcza a Alumnacie, atmosfera szlachecka udziela mimo woli. Będziemy jeszcze wtrącać mowę naszych pra pra dziadów i ojców, gdyż strasznie się nam wkręciła. Swoją drogą zastanawiamy się, jak oni się kiedyś w ogóle w tym kraju dogadywali? No nic, to… Będziemy i my próbować w trakcie opisywania kolacji w Tykocinie.

Miasto te nad rzeką Narwią w dawnych czasach postawione zostało i od stolicy województwa dobrym duktem w minut 20 się doczłapać można. W tykocińskiej ziemi, w odległości bliskiej od miejscowego kościoła, a i jako rzeki obok także samo, słynny z filmu zajazd, czy restauracyja miejsce swoje znalazła. Jak zwał, tak zwał, ale film tam znany kręcono, co w kinach ongiś dzikie tłumy kroki swe stawiały. „U Pana Boga za piecem” produkcyja nazwę swą przyjęła i później jeszcze odcinków ze dwa nawet dokręcono.

Uff.. staropolską gwarą próbowaliśmy pojechać, ale ciężko to niezwykle i opornie nam wychodzi. W każdym razie próbowaliśmy, ile daliśmy radę. Dodamy jeszcze, że chcieliśmy polecieć tą staropolską mową dlatego, że Tykocin w tych czasach przeżywał rozkwit. Osada powstała w XV i prężnie się rozwijała. A my kilka wieków później trafiliśmy do restauracji Alumnat. I ku Waszej uciesze, dalej już będzie tylko w języku zrozumiałym dla większości ludności odwiedzającej nasz portal.

To ciekawie położony lokal gastronomiczny, w bliskiej odległości od miejscowego kościoła i przepływającej obok rzeki Narew. Latem to w ogóle można konsumować na świeżym powietrzu patrząc na piękną przyrodę. Nazwa restauracji nawiązuje do staropolskich alumnatów, czyli zakładów, w których uczniowie alumni, otrzymywali bezpłatnie, kosztem biskupów z funduszów kościelnych lub zapisów prywatnych – stół, mieszkanie i naukę. Taki właśnie alumnat znajdował się w tym samym historycznym miejscu, w którym obecnie znajduje restauracja.

Już od progu zostaliśmy serdecznie powitani i wskazano nam stolik z czystym obrusem i wygodnymi krzesłami. Bardzo szybko obsługa zaczęła polecać specjały lokalnej kuchni. Ciężko było się zdecydować, bo karta dań oferowała dość dużo różności. Ale wszystkie w zasadzie potrawy i przekąski są dobrze znane podlaskim podniebieniom. Ostatecznie postanowiliśmy skusić się na tradycyjną w polskiej kuchni golonkę i gulasz z dziczyzny. Obowiązkowo z kruszewskim ogórkiem. Powiemy… ogórek miazga. Taki jaki powinien być. Nie za gorzki, nie za kwaśny, nie za twardy, ani miękki, po prostu idealny. Takie same też były frytki, bo z prawdziwego kartofla, nierówne, ale pyszne.

Golonka? Świetnie zrobiona. Mięsko odstawało od kości, wewnątrz doprawiona, jak należy. Wszystko się zgadzało. Gulasz także musimy pochwalić. Pachniał dzikim mięskiem i podano go jak trzeba. Znaczy się – tak jak lubimy najbardziej – czyli mocno gorący. Do tego podano nam „alumnackie” piwko, które smakiem akurat bardzo pasowało do serwowanych potraw. To trunek, którego nie ma w sklepach, więc warto spróbować. Kierowca… tradycyjnie obszedł się bez alkoholu, więc uraczył się kawą, żeby w drodze powrotnej nie paść za kierownicą. Kawa, akurat bez szału, ale na nogi postawiła. Zadanie zatem zostało spełnione.

Co jeszcze należy wiedzieć o Alumnacie. Przede wszystkim to, że wchodzi się do niego przez dziedziniec, co robi świetne wrażenie. Po drugie, pod lokalem jest parking i jeśli akurat nie ma wesela w kościele obok, to jest całkiem sporo miejsca do zaparkowania. My akurat trafiliśmy słabiej, bo w kościele skończył się ślub i weselnicy zbierali się tłumnie, żeby złożyć życzenia młodej parze. Zaparkowaliśmy niemal na końcu dość dużego rynku. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo po solidnym jedzeniu – napchaliśmy się pod korek – przeszliśmy się przynajmniej kawałek do samochodu po zabytkowym rynku. Fajnie, bo dzięki temu trochę w żołądku się przetrzęsło i udało się zmieścić się do samochodu, a nawet i zapisać pasy.

Trzeba wiedzieć jeszcze po trzecie. W Alumnacie toalety są czyste, duże i na szczęście nie ma wejścia do nich z sali restauracyjnej. Na luzie można z sali wyjść, pójść naprzeciwko, skupić się w kabinie, albo i się nie skupiać, tylko zrobić swoje. Po wyjściu można poprawić włosy lub makijaż, tudzież zerknąć, czy wszystko na pewno zapięte pod szyją, ponieważ na korytarzu, obok toalet, znajduje się duże lustro.

Ceny przystępne. Zupy w okolicach 10 złotych za michę. Dania gorące w solidnych porcjach powyżej 20 złotych. Jeśli ktoś chce mocno zaszaleć, to raczej nie nadwyręży portfela. W każdym razie, na niedzielny wypad za miasto – miejscówka idealna. Można pozwiedzać, popatrzeć na Narew, zwiedzić okolice i wcale nie jest daleko od Białegostoku. A jedzenie bardzo dobre i nasze, swojskie.

SKALA 1-6

WYSTRÓJ – 4,5

POTRAWY – 4,5

SERWIS – 5,0

CZYSTOŚĆ,TOALETA – 4,5

MENU – 4,0

Nasza łączna ocena Alumnatu w Tykocinie to 4,5. I jak dotąd to tę restaurację oceniliśmy najwyżej ze wszystkich miejscówek, o których pisaliśmy na naszych łamach. Zatem można uznać, że jest bardzo dobrze w tym Tykocinie, bo jesteśmy jak zwykle dość krytyczni.

W każdym razie było na tyle dobrze, że postanowiliśmy odwiedzić to miejsce ponownie niedługo po pierwszej wizycie i…System Error! Nie zrobiliśmy rezerwacji. Okazało się, że wszystkie miejsca były zajęte. A to chyba najlepiej świadczy o kuchni, personelu i atmosferze lokalu. Następnym razem rezerwację na pewno zrobimy. Niemniej, z powodu braku miejsc w Alumnacie, pojechaliśmy w inne miejsce. Nowo odwiedzoną miejscówkę też opiszemy szczegółowo na naszych łamach już za tydzień.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska i Maciej Kudrycki)

Reklama

Kolację zjedliśmy w Alumnacie. Czyli o tym, jak DDB wylądowało w Tykocinie komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"