11°C słabe opady deszczu

Kolejki do lodów i brak miejsc w ogródkach

To była już kolejna niedziela z dobrą pogodą i zakazem handlu. I kolejna niedziela, która zapełniła centrum Białegostoku do tego stopnia, że momentami aż ciężko było przejść zamkniętym dla ruchu Rynkiem Kościuszki i licznymi pasażami, które od niego odchodzą.

Ogromne kolejki do stoisk i sklepów z lodami. To dało się zobaczyć w minioną niedzielę w ścisłym centrum Białegostoku. W zasadzie nie było ani jednego punktu, w którym już nawet wczesnym popołudniem nie trzeba by było odstać od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu minut. Ładna pogoda oraz dzień wolny, także od handlu sprawiły, że tysiące białostoczan i przyjezdnych ponownie udało się do centrum Białegostoku. Zresztą dzieje się tak już po raz kolejny.

- W sumie to nie wiem, czy zakaz handlu w niedzielę, czy może jednak bardziej ładna pogoda przywiała tu tyle ludzi. Ja nie pracuję w żadnej galerii i często z rodziną w niedzielę spacerowaliśmy po centrum miasta, nawet w brzydką pogodę, więc trudno mi powiedzieć, co tu ściągnęło tak wiele osób – mówi naszej redakcji Marzena Wróblewska.

- Tak się śmiali niektórzy z tych niedzieli z zakazem handlu, ale widać, że ludzie z tego korzystają. Przynajmniej tak mi się wydaje. Dawno nie było tutaj takich tłumów. Wszędzie pełno ludzi. Czekamy na wolny stolik w jakimkolwiek ogródku, bo aż szkoda siedzieć w środku, kiedy jest tak ładnie – powiedział z kolei Mariusz Prokopczuk.

Z pewnością część osób, które pojawiły się tak licznie już kolejny raz w niedzielne popołudnie w centrum miasta, ale także i w parkach, to pracownicy galerii handlowych. Ale okazuje się, że są także osoby, które zamiast pójść na zakupy, wolały wyjść z domów w plener. Przynajmniej tak twierdzi kolejna osoba, z którą rozmawialiśmy. Jak przekazała nam pani Justyna, dotychczas często w niedzielę szła z mężem i z dzieckiem do galerii, a nie do ogródka letniego.

- Trochę się nam zmienił tryb życia. Wcześniej często zdarzało się, że szliśmy razem do restauracji na obiad, mąż z córką bawił się w galerii, a ja robiłam drobne zakupy. Mieliśmy i tam czas dla siebie. Ale jak częściej będzie taka pogoda, to chyba wolę taki sposób spędzania czasu, na świeżym powietrzu – powiedziała naszej redakcji.

Także w parkach kolejki do lodów i innych punktów gastronomicznych stały długimi rzędami. Na Plantach i w głównej alejce parku nie było ani jednej wolnej ławki, a tłumy ludzi przechadzały się właściwie całą szerokością wszystkich dostępnych traktów. Bo choć zakaz handlu był, to w centrum miasta, ale i w punktach gastronomicznych z dala od centrum, pracownicy musieli uwijać się jak w ukropie. Ich zakaz pracy nie obejmuje, a na dodatek mają jej w takie dni tak wiele, że ledwie można zdążyć z obsługą klientów.

Niezależnie od tego, czy ludzi z domów wyprowadził niedzielny zakaz handlu, czy po prostu ciepło i słońce, to wiadomo, że Rynek Kościuszki po martwym okresie znów zaczął tętnić życiem. Co najmniej do końca września, a może i dłużej, bo to zależy od pogody, w centrum będzie gwarno, głośno, a restauratorzy będą liczyć zyski. Czekali na to kilka zimowych miesięcy. Żeby tylko jeszcze łatwiej można było poruszać się pomiędzy ogródkami i kolejkami…

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)


Kolejki do lodów i brak miejsc w ogródkach komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl