Polityka, Krytyka groźba Prokuratura będzie zajmowała memem - zdjęcie, fotografia

Mem z treścią: "Truskolaski, białostoczanie ci tego nie wybaczą", który zamieścił na swoim profilu twitterowym radny PiS Sebastian Łukaszewicz, nie jest groźbą karalną. A już na pewno nie jest groźbą pozbawienia życia – jak próbował odczytywać to Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku oraz jego syn, poseł wybrany z list Nowoczesnej. Takiego zdania jest białostocka prokuratura, więc nie będzie wszczynała postępowania w tej sprawie.

Zawiadomienie do białostockiej prokuratury w sprawie mema złożył Krzysztof Truskolaski. Poczuł się urażony, ale i zagrożony treścią, jaka widniała na grafice, którą udostępnił na swoim profilu na twitterze wojewódzki radny PiS Sebastian Łukaszewicz. Od niego natomiast tę grafikę udostępniali inni internauci. Dokładnie była to grafika z kadrem z marszu równości z Białegostoku oraz podpisem w kolorze tęczowym oraz biało-czerwonym „Truskolaski, białostoczanie ci tego nie wybaczą”. Poza tym do mema był dodany wpis radnego: „To jeszcze nie koniec! Będziemy to przypominać przy każdej okazji!”.

- Ja czuję się tym tweetem, tym wpisem facebookowym urażony i zagrożony. Uważam, że tym wpisem powinna zająć się prokuratura – mówił Krzysztof Truskolaski po złożeniu zawiadomienia w białostockiej prokuraturze.

Jak już tu wspomnieliśmy, w jego ocenie taki wpis to groźba karalna, pomówienie i znieważenie funkcjonariusza publicznego. Podobnego zdania był zresztą także ojciec posła, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. Niedawno, pytany przez dziennikarzy mówił, że aktualnie nie czuje się bezpiecznie, a słowa „Białostoczanie ci tego nie wybaczą” odbiera jako groźbę. Dodał też, że nie zamierza jednak poruszać się z ochroną, bo prowadzi zbyt aktywny tryb życia.

za to żadnych gróźb w tym memie nie dopatrzył się prokurator. Jeszcze przed weekendem zapadła decyzja o tym, że nie ma powodu nawet do wszczęcia śledztwa. Bo jak wyjaśniono, krytyka nie jest groźbą. A nawet gdyby rozpatrywać tego mema w kategorii groźby, to jest ona nieokreślona. Z tego względu nie można w tym przypadku mówić o jakimkolwiek przestępstwie.

- Osoba, która umieściła ten mem wskazała, że powodem była krytyka poczynań prezydenta miasta. Natomiast ocena tej wypowiedzi nie wskazuje jednoznacznie o nawoływaniu do jakiego przestępstwa jest tu mowa, jaka miała tutaj być treść tej groźby. Także nie dopatrzono się w tym zdaniu, tych elementów, które są niezbędne dla zaistnienia przestępstwa – poinformował szef prokuratury Rejonowej Białystok-Północ Maciej Płoński.

Tego rodzaju zdań w przestrzeni internetowej są tysiące. Gdyby każdy polityk lub osoba publiczna chodziły z tym do organów ścigania, prokuratorzy nie mieliby szans nawet spojrzeć na inne sprawy. Tylko kilka tygodni temu obecna klubowa koleżanka posła Truskolaskiego – Agnieszka Pomaska z Gdańska, też pisała na swoim profilu na twitterze następujące słowa:

„Puknijcie się w głowę w tej propagandowej szczujni pod patronatem PiS. Obraziliście dziś 460 tysięcy Gdańszczan. Nie darujemy Wam tego” – był to wpis skierowany do dziennikarzy Telewizji Polskiej.

Takie słowa dziennikarze też mogli przecież odebrać jako groźbę karalną, a już na pewno mogli je odebrać, jako słowa obraźliwe i znieważające. Nikomu jednak nie przyszło do głowy bieganie z tym do prokuratury. Być może dlatego, żeby nie trzeba było przekraczać kolejnych granic śmieszności. Co niektórym politykom wcale nie przeszkadza, aby wyznaczać takie granice i je samemu przekraczać.

W tym miejscu warto też dodać jeszcze inną kwestię. Niedawno Tadeusz Truskolaski, ten sam, który poczuł się zagrożony memem, chwalił się na swoim profilu na twitterze znajomością z Klaudią Jachirą, kandydatką na posłankę Koalicji Obywatelskiej w Warszawie. A przynajmniej tak można odebrać zamieszczone wspólne z nią zdjęcie i wpis: „Mówicie Klaudia Jachira, proszę bardzo”. Tyle, że Klaudia Jachira od czterech lat zajmuje się głównie hejtowaniem w internecie, co określa jako artystyczną ekspresję. Internauci z całego kraju niejednokrotnie zwracali uwagę także na profanację, której się dopuszczała, jak też i stałe nawiązywanie do Jarosława Kaczyńskiego oraz kierowanej przez niego partii w kategorii zła, które należy wytępić. Także i w tym przypadku nikt do prokuratury nie poszedł z zawiadomieniem, choć wiele z wystąpień pani Jachiry można uznać za obraźliwe.

W przypadku polityków z Białegostoku czujących zagrożenie poprzez mema, który nie nawoływał nikogo do określonych czynności wobec Truskolaskiego jednego czy drugiego, chyba można mówić o przeroście formy nad treścią. To niech ocenią wyborcy i mieszkańcy Białegostoku.

W każdym razie postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie gróźb karalnych zawartych w internetowym memie nie jest prawomocne. I póki co, nie ma żadnych informacji o tym czy zawiadamiający o rzekomym przestępstwie będzie zaskarżał decyzję białostockiej prokuratury, aby za wszelką cenę doprowadzić do postawienia zarzutów radnemu Łukaszewiczowi.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: zrzut ekranu z twitter.com)

Krytyka to nie groźba. Prokuratura nie będzie zajmowała się memem komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama