PILNE
Felietony, Kulinarny odjazd Karczma płotem placek nim… mienso! - zdjęcie, fotografia

W którym kierunku będzie odjeżdżała nasza redakcyjna „gwiazda” to Bóg raczy wiedzieć. I tak nigdy nie dojechaliśmy w to miejsce, które planowaliśmy odwiedzić. Stwierdziliśmy więc, że pojedziemy przed siebie i dojechaliśmy najpierw do rogatek Białegostoku, potem do rogatek Wasilkowa i hamulec zadziałał dopiero w Czarnej Białostockiej, pod Karczmą za płotem.

Nasza redakcyjna „gwiazda” miała nieco przerwy w kulinarnych eskapadach po regionie. Bo zima była, bo drogi śliskie, bo żyć się odechciewało już po godzinie 15.00, jak robiło się ciemno, bo ceny paliw na stacjach bardziej zachęcały do kupowania obuwia w celu poruszania się na autopiętach, bo mieliśmy chwilowo inne zajęcia, bo sprawdzaliśmy lokalne wyszynki, albo bo tak, po prostu leń właził poniżej kręgosłupa. Ale wracamy do kulinarnych podróży i mamy nadzieję, że na kulinarnych odjazdach ze stacji Białystok w dowolnym kierunku nic nie stanie nam na przeszkodzie. W każdym razie ostatnio dojechaliśmy do Czarnej Białostockiej, a konkretnie do Karczmy za płotem. A tam... placek i dużo miensa!

Zanim jednak o placku. Musicie wiedzieć, że do Karczmy za płotem z Białegostoku prowadzą generalnie dwie drogi – jedna przez Wasilków, druga przez wylotówkę na Augustów. Obojętnie, którą drogą nie pojedziecie, dojechać się da. Teraz trzeba uważać, bo jakieś łosie, sarny, dziki, jelenie, kuny, jenoty (cokolwiek to jest, ale nazwa usłyszana w internetach nam się spodobała, to dodaliśmy do zwierzyńca) – wyłażą na drogę w bliżej nieokreślonym celu – to trzeba uważać. My uważaliśmy i dojechaliśmy.

Karczma znajduje się około 500 metrów za przejazdem kolejowym w Czarnej Białostockiej. Tyle tylko, że nie wolno skręcać do Czarnej Białostockiej, ale jechać w kierunku na Sokółkę, bo Karczma jest właśnie za tymi torami, a nie innymi. Jak rozpoznać Karczmę? Generalnie po wąskim wjeździe, ładnych okiennicach, dymku z komina i niebieskim maluchu przewiązanym kokardką, który stoi na podwórku obok czegoś innego. A co to jest to inne? Cholera wie, kupa żelastwa, ale ładnego.

W każdym razie wewnątrz od razu czuć, że dają jeść. I to nawet mienso! Mienso to czuć już nawet na ulicy, zanim się wejdzie do środka. A to znak, że już w zasadzie adres był słuszny, pod jaki trafiliśmy. Nasza ekipka rzadko żywi się jak królik czy papuga i pije.. no różnie z tym bywa w zależności od składu. Jedni wodę, jak zwierzęta, inni cztery czterdziestki na rozgrzewkę, jeszcze inni lokalne trunki na chmielu, albo kawy wszelkiej maści i postaci, włącznie z wczorajszą.

Na początek przywitał nas miły kelner, odziany w odzienie jak na kelnera przystało. Był tak miły, że nawet wpadliśmy na pomysł zabrania go do domu, bo przynajmniej człowiek każdego dnia słyszałby porcję dobrych słów, a nie tylko „może redakcja zajęłaby się tematem…” ß------ tu wstaw dowolny temat. I też na początek zamówiliśmy specjał polskiej kuchni – czyli flaki. Od razu pojawiła się wyraźna prośba o podanie tych flaków mocno gorących. Kelner został bowiem uprzedzony, że jak flaki nie będą wrzątkiem, to będzie takie wycie w lokalu, że nie tylko wszyscy inni goście uciekną, ale nawet okruszki po komunii wujka Mietka, co to ją robił w stanie wojennym.

No i flaki wjechały, gorące jak dno piekła. Oczywiście, oprócz tego musieliśmy jeszcze dobawić pieprzu i innych przypraw, które podawane są do stolika w pełnych zestawach. Te flaki były bardzo dobre, prawdziwe i takie, że nie trzeba ich było sitkiem szukać. Pełna micha na gęsto i rzadko. Do tego świeży chleb w ilości odpowiedniej, tak, żeby napakować się jak ruski plecak. Pod flaki wchodziły jeszcze płyny – ale tu kto co lubi. Jedni czterdziestki na czterdziestu procentach, inni kawę z ekspresu.

Zamówiliśmy także placek chłopski. I to właśnie ten placek zrobił nam cały wieczór i podróż w dwie strony. Nie dość, że był wielki jak udo mamuta, to nadzienie do niego mogłoby startować w konkursie Miss Polonia, gdyby oceniać je w kategorii piękna i smaku. Wiecie co to za placek? To taki ogromny jeden kloc placka ziemniaczanego. Wielki na całą patelnię i gruby prawie na centymetr. Wzięliśmy na tortury miłego kelnera, to nam wyśpiewał, że ziemniaki na tego placka właśnie co były tarte na świeżo i doprawiane wszystkim na świeżo. Co zresztą było widać, słychać i czuć.

I w tym ogromnym placku było mienso! Bardzo dużo miensa! Świńskiego! Doprawionego bardziej na ostro, ale bez przesadyzmu. Pomiędzy miensem były pieczarki i jakieś warzywa oraz pyszny sos, w którym to mienso w placku pół leżało, pół pływało. Danie ogólnie podobne trochę do placka węgierskiego, ale nie takie samo. Zresztą prawidłowo, że nie takie samo, bo to był placek chłopski, a nie węgierski. Na węgierski to my sobie pojedziemy do wujka Orbana któregoś dnia i też opiszemy, jak nas ugościł. W końcu my bratanki, więc niech już powoli ziemniaki ogarnia…

W każdym razie placek chłopski jest podawany jeszcze z zestawem surówek z kapusty, kiszonej białej i nie kiszonej białej. Do tego serwowany jest sos śmietanowy… wróć – śmietana jest serwowana do placka. I mówiąc krótko, jednym daniem spokojnie najedzą się dwie osoby. Bo jedna to musiałaby mieć bebzon wielki jak lej po bombie i pusty jak budżet Wenezueli. A i tak nie wiadomo, czy by wlazło wszystko z talerza. Bo zostawiać cokolwiek byłoby grzechem, takie dobre danie to jest.

Jakiś czas temu byliśmy już w Karczmie za płotem i wówczas do obiadu przygrywało nam akordeonowe trio. Było miło. Ale wtedy nie próbowaliśmy akurat placka, tylko inne dania. Placek tym razem zrobił prawdziwą furorę i możemy z czystym sumieniem, jak po świętej spowiedzi, polecić go wszystkim do jedzenia. Bo może i najlepsze kasztany są na placu Pigalle, ale najlepsze placki są w Karczmie za płotem. Koniec i kropka.

Dodamy jeszcze, że jakby komu co zostało w brzuchu z pustej przestrzeni, to musi tam spróbować serniczków. Taki deser na świeżo podawany, na ciepło, z posypką i śmietaną. Nie pytaliśmy tylko czy ktoś tę śmietanę bił na kuchni, czy już pobitą wyłożył na talerz. Ale deser jest przedni i warto na niego się przejechać te niecałe z 20 kilometrów za Białystok.

Gdzie za tydzień odjedzie nasza kulinarna „gwiazda”, nie wiadomo. Popsuł nam się globus, więc teraz w mapę rzucamy pierogami. Gdzie wypadnie, tam pojedziemy. A jak zjedliśmy, bez ściemniania opiszemy. Wpadniemy na pewno do lokali, które już odwiedzaliśmy i damy znać, czy trzymają poziom, albo chociaż pion.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Reklama

Kulinarny odjazd: Karczma za płotem ma placek a w nim… mienso! komentarze opinie

  • gość 2019-02-17 11:04:00

    Myślałam, że tekst jest napisany gwarą i to „mienso” to rodzaj jakiegoś mięsa :D Tyle razy tak napisano, że można utracić wyuczone zdolności poprawnej pisowni.

  • Gość - niezalogowany 2019-02-17 11:58:50

    Mienso? ????? Nie sądzę. .... przepraszam ale tego artykułu nie dało się przeczytać. Z przykrością stwierdzam że tak jak pani mówi pierdulki to i tak pisze.... a wystarczyło krótko zwięźle i na temat napisać ze maja pyszne jedzenie i polecacie. Zdjecie do artykułu zrobione w sezonie letnim to po co pisać farmażony o śniegu? ?? Jeny ..... :(

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Własna dzialalność gospodarcza

Weź swój los we własne ręce!! 34 000,00 zł bezzwrotnego wsparcia na otwarcie i prowadzenie działalności gospodarczej. Otwórz swój własny biznes!..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"