Felietony, Kulinarny odjazd Bajdarce drzwi restauracyjne otwiera wiosłem - zdjęcie, fotografia

Nadejszła wielkopomna chwiła, że znów dzielimy się wrażeniami z naszej kulinarnej wycieczki. Zaplanowaliśmy już dzień wcześniej wyjazd na obiad do Ziemi Brańskiej oczywiście w Brańsku, żeby sprawdzić co się tam zmieniło przez ostatni rok. Więc oczywiście zapakowaliśmy się pełnym składem do osobowego pekaesa z celownikiem z przodu i pojechaliśmy – a jakże, w kierunku na Suraż. Czyli jak tradycyjnie to bywa podczas naszych kulinarnych wypadów. I tak dotarliśmy do Bajdarki.

Tym razem nasz osobowy pekaes był załadowany pod korek, do ostatniego miejsca. Męska część ekipki zastanawiała się, czy pociągnie choć do rogatek miasta, ale srebrna gwiazda leciała drogami miejskimi, a potem powiatowymi jak Pan Bóg przykazał i przepisy ruchu drogowego. Musimy w tym miejscu powiedzieć, że o ile nową trasą, która wiedzie do Markowszczyzny leci się bardzo wygodnie, o tyle już od Markowszczyzny do punktu przeznaczenia jazda – to jazda przez mękę. Dziura na dziurze i dziurą pogania. W niektórych miejscach to wręcz trzeba było asfaltu w dziurach szukać. Na szczęście Suraż jest blisko, a ten dziurawy odcinek to około 3 km jazdy przez mękę i nie na Ostrołękę.

Zastanawialiśmy się, czy przypadkiem w Surażu nie ma więcej muzeów przypadających na jednego mieszkańca niż w Białymstoku. Minęliśmy dwa z nich, choć nie wiemy czy nie ma ich więcej. W samym Surażu mieszka około 2 tys. ludzi. Zatem zakładając, że są tylko te dwa muzea, to na jedno przypada 1000 ludzi. Białystok, aby temu dorównać musiałby mieć po kilka muzeów na dzielni. To tak na marginesie, bo akurat w pekaesie mieliśmy taką rozkminę. Tak czy siak, do jednego muzeum w Surażu musimy jeszcze koniecznie zajrzeć, bo zaciekawiły nas ustawione na podwórzu kapliczki. Znajduje się przy głównej drodze, więc w razie czego trafimy. A gdyby ktoś chciał tam zajrzeć przed nami – to dajcie znać jakie macie wrażenia z Muzeum Kapliczek.

W każdym razie jechaliśmy dalej, wprost na parking lokalu o nazwie Bajdarka. Parking może wielkością nie porywa, ale wystarczy. Musimy powiedzieć, że oprócz restauracji Bajdarka oferuje szereg innych atrakcji. Między innymi pokoje noclegowe, rowery, saunę i można popływać kajakiem, bo położona jest nad samiutką rzeką Narew. Okolica piękna, nawet o tej porze roku, kiedy jeszcze nie jest zielono. Można pooddychać pełną piersią czystym powietrzem, a że w ekipce znajdowały się kobiety w liczbie sztuk dwóch, to oddychały pełnymi piersiami za wszystkich. Tak na zapas, na wszelki wypadek.

Musicie wiedzieć, że do restauracji drzwi otwiera się wiosłem. A wewnątrz można zobaczyć podświetlany kajak… na suficie. Nie, nic po drodze nie paliliśmy z tych „sprzętów”. Tam po prostu tak jest. I wewnątrz jest do tego czyściutko i schludnie. Włącznie z toaletą, która się błyszczy jak temu kotu na wiosnę… wiadomo co. Dla zainteresowanych dodamy, że przystosowana jest do przyjęcia osób niepełnosprawnych. Obsługiwała nas przemiła pani kelnerka, młoda i bardzo pomocna przy ustalaniu obiadowego menu, które zaczęliśmy wybierać z nieprzesadnie dużej karty menu. Karta może i nieduża, ale w sam raz. Jak jest za dużo do wyboru, to się człowiek zdecydować szybko nie może.

Ceny przystępne. Zupy maksymalnie 15 złotych, a są i tańsze. Dania obiadowe można spokojnie zamówić poniżej 30 złotych, zaś desery też maksymalnie 15 zł. Ale za to porcje takie, że słoń by się zapchał. Na początek zamówiliśmy więc… znaczy się męska część ekipki, coś do picia. Piwo, drinki i tym podobne przystawki. Panie zadowoliły się napojami bez wyskoków. W międzyczasie uchwyciliśmy współgospodarzy miejsca, którzy pilnowali drzwi z wiosłem.

Panowie, bo wszyscy zamówili sobie flaczki, przez jednego z naszej ekipki, musieli jeść wrzątek. On, jeśli nie dostanie wrzątku w talerzu, to może wyć na cały lokal. Profilaktycznie więc pani kelnerka została o tym uprzedzona i dostał wrzątek, a wraz z nim, pozostali. I poza narzekaniami na wrzątek od dwóch pozostałych delikwentów, to już co do smaku zgodzili się wszyscy, że było w porządku. Zamówiliśmy także krem z dyni – pyszota. To zupa świetnie doprawiona i ze świeżymi ziołami.

Potem przyszła kolej na drugie danie. I tak, na stół wjechały pierogi z bobu – bez mięsa. Hit! Nie spodziewaliśmy się, że pierogi z bobem w środku mogą tak smakować. A smakowały tak bardzo, że zdjęcie już cyknęliśmy, kiedy poszła do żołądka połowa dania. Natomiast tradycyjny schabowy, porządny, gruby i bardzo dobrze doprawiony. W Bajdarce nie dostaniecie schabowego o strukturze papieru toaletowego w wersji super, hiper cymes przejrzystej. Ale to nie koniec, bo na talerzu wylądowały zrazy z karkówki z pysznym mięsnym nadzieniem. Polecamy bardzo, bo danie spore i niedrogie, poniżej 30 złotych. Na stół wjechała także szarpana łopatka – popularne ostatnio mięso w różnych lokalach. Jak widać na zdjęciach, Bajdarka w tym dniu oferowała ziemniaki opiekane oraz frytki, nie było ziemniaków z wody, ani puree. Ale to nie szkodzi, bo dania były pyszne. Z ciekawostek – surówki dobiera pani kucharka, choć u nas jak zwykle – wybredne gusta zmusiły panią kucharkę do podania surówek akurat tych, co sami wybraliśmy – a przynajmniej niektórzy z nas sobie wybrali.

Próbowaliśmy jeszcze deseru. Na pierwszy ogień poszło ciasto marchewkowe. Duży kawał tego ciasta. I to w zasadzie jedyny mankament w całej wizycie w Bajdarce, bo ciasto było stosunkowo suche, trochę za suche jak na nasz gust. Za to sernik oreo, powalił na łopatki. Cieplutki, słodziutki, z czekoladom! Zdecydowanie polecamy w Bajdarce pytać o ten sernik, nie pożałujecie. I jak widać cała, pięcioosobowa załoga srebrnego pekaesa najadła się i napiła włącznie z trunkami okraszonymi dużą ilością procentów za nieco ponad 300 złotych. To naprawdę niewiele, skoro na twarz wyszło po około 60 zł włącznie z napojami, z zupami, daniami drugimi, deserami oraz wodą ognistą lub napojem z chmielowych szyszek. Całą rodzinką można śmigać.

Jeśli macie dzieci, nudzić się nie będą, bo jest gdzie się wyszaleć na zewnątrz, a jak będzie cieplej, można zająć miejsce przy jednym ze stołów pod drewnianą wiatą. Z widokiem na rzekę Narew. Dorośli będą mogli spędzić czas w saunie, albo pod inną wiatą, skąd można rozkoszować się przyrodą. Polecamy Bajdarkę bardzo i z pewnością wpadniemy tam niejeden raz, jak zwykle bez uprzedzenia.

Gdzie zaprowadzą nas kolejnym razem drogi powiatu, tego nie wie nikt. I tak nie udało się nam nigdy dojechać do żadnego z zaplanowanych kierunków, więc w zasadzie nie ma to żadnego znaczenia, czy zakręcimy globusem Polski, czy rzucimy w mapę pierogiem. Nos i żołądek z pewnością nas zawiedzie w kolejne miejsce, które z czystym sumieniem będziemy mogli polecić.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska)

Reklama

Kulinarny odjazd: W Bajdarce drzwi restauracyjne otwiera się wiosłem komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez ddb24.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Grupa Optima Sp. z o.o. z siedzibą w Białystok 15-866, Zagumienna 9/1/47

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"