1°C całkowite zachmurzenie

Lecą Wióry: A premia dla Zakładu Usług Leśnych się nie należy?!

Blogi, Lecą Wióry premia Zakładu Usług Leśnych należy - zdjęcie, fotografia

- Na jutro potrzebuję kurs tartaczki świerkowej – oznajmił leśniczy Zdzisio panu Barei, szefowi niezbyt cenionego w okolicy Zakładu Usług Leśnych.

Bareja chytrze potarł policzek:

- A co ja z tego będę miał? – zapytał w starozakonnym stylu.

- Zdaje się, że masz pan określone stawki za wyrobienie metra sześciennego drewna? – zdziwił się leśniczy. – Żąda pan dodatkowych gratyfikacji za swoja robotę? Jakim prawem?

- Pan też masz ustaloną grupę zaszeregowania i ustaloną wysokość uposażenia, a cały czas otrzymuje z nadleśnictwa jakieś premie – odparł Bareja. – Cóż zatem dziwić się mnie, biednemu szefowi ZUL, dręczonemu przez zasrany ZUS i US, że oczekuję sprawiedliwości społecznej? Skoro pan masz prawo do różnorakich premii, dlaczegóż ja nie mam mieć prawa?

- Dobra. W ramach premii, nie napiszę do nadleśnictwa, że wszelki pana sprzęt mechaniczny wydziela na runo leśne takie ilości oleju, że musi go pan lać więcej niż leje diesla do baków.

- Biodegradowalny! – zdenerwował się Bareja – Mam na to papiery!

- Istotnie, degraduje życie biologiczne ze skutkiem natychmiastowym – powiedział leśniczy Zdzisio- No i pojedźmy zaraz do lasu zobaczyć jak tam z odzieżą ochronną u pańskich pracowników.

- Najwyższej jakości! – zaprotestował szef ZUL.

- Może i najwyższej, ale nieużywana. A to tak samo jakoby jej nie było.

- Jak ją zaczynają nosić wydajność pracy znacząco spada – westchnął Bareja. – Za ciężko, powiadają, im w tych wszystkich kaskach, butach i rękawicach.

- No i policzymy dokładnie drzewa jakie tam odarł z kory dzisiaj pański zrywkarz. Przy okazji zbadamy jego trzeźwość – kontynuował leśniczy Zdzisio.

Tu odezwał się Romuś, który akurat przybył z lasu (zziajany, bo przez dwa oddziały gonił sarnę, jak to Romuś, zupełnie bez potrzeby, dla samej przyjemności gonienia żywiny). Oznajmił swoim huczeniem i gulgotaniem, że zrywkarz leży pod traktorem i chyba robi tam za matę pochłaniającą olej, albowiem nie rusza się, choć coś bełkocze. Reszta brygady leży pod drzewem, ale Romuś nie wie w jakim celu, albowiem zdaje się, że drzewa nie mają wycieków oleju.

- No to nie zrobię na jutro nie tylko kursu tartaczki, ale i nawet furmanki chrustu na opał – rzeczowo stwierdził pan Bareja i zwrócił się do leśniczego. – Chcesz pan jedź i pisz, że wszyscy leżą w sztok pijani!

- Przecież nadleśnictwo umowę z panem zerwie! – zdziwił się leśniczy.

Tu pan Bareja, nauczony wieloletnim doświadczeniem i z Lasami obcowaniem,  roześmiał się aż nazbyt głośno i śmiał się tak chyba z pięć minut, aż mu łzy z tej wesołości poleciały z chytrych oczu.

- Po co mieliby rozwiązywać, skoro zaraz nawiązywaliby nową?! Najświętszym kryterium przetargu jest cena, a moich cen nikt nigdy nie pobije!

- Trzeba się było do NASA za podwykonawcę zatrudnić- cierpko powiedział podleśniczy- Dzięki pańskim niskim kosztom, ludzkość latałaby co tydzień na Księżyc, a co drugi na Marsa.

- Jak ogłoszą przetarg i wadium będzie niewysokie, to się jeszcze zobaczy- chytrze odparł pan Bareja, a jego chciwe myśli skierowały się ku gratyfikacjom wypłacanym w dolarach.

(http://lecawiory.blog.pl/2017/04/07/a-premia-dla-zakladu-uslug-lesnych-sie-nie-nalezy/ Foto: Flickr.com/ bertknot)

Lecą Wióry: A premia dla Zakładu Usług Leśnych się nie należy?! komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl