Lecą Wióry: Czego nie wypada jadać Polakowi (i patriocie)

Blogi, Lecą Wióry Czego wypada jadać Polakowi patriocie) - zdjęcie, fotografia

Wśród wszelkich nacji wielkiego świata, prawie każda pożera taki gatunek zwierzęcia, jaki Polakowi z rozmaitych względów (nawet epidemiologiczno-sanitarnych), stanąłby w gardle.

Francuz pożera żaby i ślimaki. Powinno ich to wyeliminować z grona społeczeństw cywilizowanych, ale przecież Włoch nie wzdraga się przed koniną, a chyba stokroć gorzej świadczy o człowieku, że pożera zwierzę, któremu tyle zawdzięcza! Czy poradziłby sobie dumny Rzymianin, protoplasta wszelkiego Włocha, chociażby z Hannibalem, bez konnicy? Mało tego! To Włosi właśnie wymyślili salami, kiełbasę z osła! Czy zapomniał ów naród, jakie zwierzątko zapewniło bezpieczny transport Świętej Rodzinie podczas ucieczki przed Herodem!? I na czyim grzbiecie wjechał Jezus do Jerozolimy?! Zapomniało niewdzięczne włoskie plemię!

Oczywiście na głowę wszystkich biją Chińczycy. Ci pożrą każde zwierzę, które tylko da się pokroić, ugotować, upiec, usmażyć. Aż dziwne, że kanibalizm wymyślono na Karaibach, a nie w prowincji Syczuan.

Dlatego przeżyłem ostatnio wstrząs. Wstrząs jaki może przeżyć jedynie Polak, który nagle dowiaduje się, że zjadł zwierzę istotne dla kultury narodowej.

Pozornie wyglądało to na kulturalnie podrobione salami, gdzie zamiast oślego mięsa, kulturalny mistrz masarski użył świniny, wymion, skór wieprzowych i jakiś tam wymyślnych podrobów, ale mogłem pomyśleć, że produkt nabyty poza granicami naszej dumnej Ojczyzny, może zawierać jakieś pułapki.

Przeczytałem skład.

Jakże gorzko pożałowałem znajomości niektórych słów, w obcym języku norweskim, gdzie pośród wszelkiej menażerii jaka została użyta do produkcji „salami” (wołowina, cielęcina, wieprzowina), widniało słowo, które sprawiło, że poczułem się tak jak musiał poczuć się Kain po załatwieniu na amen swego rodzonego brata Abla.

„Geit”. Znaczy się „koza”.

Polak nie jada kóz. Pija kozie mleko, lubi kozie sery, ale mięsa koziego Polak nie tknie, bo koza tyle znaczy w tradycji naszego narodu!

Czułem się, jakbym to sam, własnoręcznie zamordował Koziołka Matołka, a potem wykonał z niego kiełbasę! Posłyszałem jakby jego beczenie, jak wyrzut sumienia! Kornel Makuszyński zapewne obracał się w grobie z prędkością tokarki rewolwerowej!

Owszem! Jadają w odległej Kenii Masajowie kozinę, ale jest to naród po prawdzie bardzo ciemny na obliczach.

(Źródło: https://lecawiory715656409.wordpress.com/2015/06/ Foto: pixabay.com/ steak)

Lecą Wióry: Czego nie wypada jadać Polakowi (i patriocie) komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama