Lecą Wióry: Do nadleśnego na ty? Czyście rozum postradali?!

Blogi, Lecą Wióry nadleśnego Czyście rozum postradali - zdjęcie, fotografia

Słyszałem kiedyś o nadleśnictwie, gdzie zwykły szary pracownik, mógł zwracać się do nadleśniczego na „ty”. Tak, tak drodzy czytelnicy, tak jak wam w tej chwili i mnie zjeżył się włos na głowie.

Do nadleśniczego zwracać się per „Stanisławie” (imię zmyślone, wszelkie podobieństwo do nadleśniczych Stachów zupełnie przypadkowe)?! Jest to zwyczaj szkodliwy i wręcz głupi.

Powoduje, że zwykły pracownik przestaje odczuwać dystans do chlebodawcy i dobrodzieja. Zaczyna podnosić hardo łeb i miewać swoje pomysły, a każdy nadleśniczy w tym kraju wie, że nie ma nic bardziej głupiego niż pomysły pracowników zatrudnionych w Służbie Leśnej.

Pracownik zawsze musi odczuwać różnicę klas. Żeby nie stracił poczucia własnego położenia w czasie, przestrzeni i strukturach Lasów.

Ongi, mój nierozważny kolega, usiłował przejść na „ty” z nadleśniczym podczas swobodnej imprezy integracyjnej. Wytłumaczeniem jego niezwykle kretyńskiego występku może być wypity wówczas alkohol w ilości która odebrała mu rozum (albowiem jak powiada klasyk wódka jest dla mądrych ludzi). Kosztowało go to szwendanie się po rozmaitych kątach nadleśnictwa w charakterze podleśniczego przez wiele lat.

Pracownik, który może powiedzieć do nadleśniczego: „Zygmuncie”, albo „Arkadiuszu”, albo „Rajmundzie” zaczyna myśleć, że jest mu równy.

Nie ma nic gorszego dla firmy takiej jak Lasy, kiedy byle łachudra z terenu, czy z biura stwierdzi, że znaczy tyle samo co nadleśniczy. To najczystsza anarchia i degrengolada.

Oczywiście, mógłby taki nadleśniczy zbudować swój autorytet na byciu kompetentnym, profesjonalnym w każdym momencie, wówczas pozwalałby walić do siebie po imieniu, ale budowanie autorytetu to żmudna robota. Lepiej wszystko w nadleśnictwach budować na strachu i dystansie. Odpada wówczas trud bycia profesjonalistą. Wystarczy zrobić „nafuczaną” minę z rana, przejść się po nadleśnictwie, rzucić kilka „ch…” i „k…”, a wtedy wszyscy chodzą jak te zegarki.

Leśniczowie też nie są święci. Jak fatalnie brzmi w lesie, pośród sasanek, sosen i płucnic islandzkich (kun i łasic), gdzie panuje równość i przyrodnicza demokracja formuła „panie leśniczy”. Są osobnicy, którzy czują się lepiej kiedy robotnicy leśni zwracają się do nich w pokorze „panie leśniczy”. Niektórzy twierdzą, że w ten sposób wyraża się szacunek do stanowiska.

A co ci z tego szacunku Panie Leśniczy, skoro ów robotnik, ledwie się odwróci, a już pokazuje odpowiedni palec i myśli „a poszedł ty na ch…”.

Ludwyk 15. Tenże oto Ludwik Piętnasty, również nie pozwalał do siebie mówić na „ty”. Jak skończyły te wszystkie Burbony i ich Francja doskonale wiemy.

(Źródło: https://lecawiory715656409.wordpress.com/2015/05/page/4/ Foto: pixabay.com/ cottage)

Lecą Wióry: Do nadleśnego na ty? Czyście rozum postradali?! komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama