-2°C całkowite zachmurzenie

Lecą Wióry: Jak policzyć zwierzątka, żeby się im krzywda nie stała

Blogi, Lecą Wióry policzyć zwierzątka żeby krzywda stała - zdjęcie, fotografia

Zwierzynę w lesie można policzyć na wiele sposobów, ale pośród tych setek metod i metodyk, dwie są zaprawdę godne uwagi. Pierwsza to metoda kancelaryjna, gdzie na podstawie sum doświadczeń i obserwacji wpisujemy w odpowiednie rubryki ilości mieszkających w lesie kun, łasic i danieli, zaś druga polega na wycieczce do lasu mrowia ludzi, które to mrowie rozstawione w przemyślny sposób, liczy wszelką przerażoną leśną menażerię, gnaną przez oszalałą ludzkość, która występuje w formie naganki (swoją drogą ciekawe, co kuny i łasice o tym myślą).

Wady i zalety pierwszej metody było mi dane wielokrotnie poznać. Komisje złożone z łowczych i miejscowych leśników, zbierają się w umówionych miejscach i za pomocą kulturalnej debaty, ustalają ile tam w lesie żyje jeleni, ile wilków, nawet jarząbki i głuszce się policzy. Metoda ta jest przeznaczona dla wytrawnych znawców lasu i terenu, ponieważ można się przy niej zdrowo skompromitować, zwłaszcza, kiedy przy negocjacyjnym stole usiądzie leśniczy z dwumiesięcznym stażem, podleśniczy który ma w nosie świat zwierząt i łowczy akuratnie wybrany na stanowisko, a którego zaletą miało być świeże spojrzenie na sprawy zwierzyny, ponieważ nie miał żadnego, ogłupiającego ludzi doświadczenia, które częstokroć okazuje się u nas niezwykłym balastem.

Boże Ty mój, cośmy tam narachowali wówczas, to nasze! Ustaliliśmy na przykład, że dzików wprawdzie mało, ale całe ich watahy przełażą zimą przez lód na rzece z sąsiedniego nadleśnictwa. Czyż można ich nie policzyć? Tu oparliśmy się na relacji łowczego, który widział przechodzące je przez zamarzniętą rzeczkę dziesiątkami. Saren naliczyliśmy jeszcze więcej, bo tych miłych zwierzątek wprawdzie nie było jakoś widać tego roku, ale one, podstępne i chytre (jak to sarny), na pewno poukrywały się w tym młodniku nad rzeką (do dziś pozostaje dla mnie zagadką, jak zdrowy psychicznie człowiek, mógł pomyśleć, że w zagajniku o powierzchni pięciu hektarów, ukryła się grubo ponad setka saren). Najlepiej, a w sumie najgorzej wyszło nam z zającami. Jednym zapisem odbudowaliśmy całą populację zająca, zdziesiątkowaną przez motylicę wątrobową, wałęsające się psy i koty i  to nie na terenie jednego obwodu łowieckiego, o nie! Odbudowaliśmy zajęcostan w skali całego województwa!

Cośmy naliczyli wilków, rysiów, jenotów! Dobrze, że nie było rubryki „rosomaki i niedźwiedzie razem”, bo i to zapewne znalazłoby się w protokole! Wprawdzie była rubryka „inne”, ale Najwyższy uchronił przed większym blamażem. Dziwnie przy tym wyglądał wpis: „jeleń byk sztuk 1″, ale to stało się na prośbę łowczego, który komuś tam nie chciał dać odstrzału.

Protokół podpisaliśmy zadowoleni i uścisnąwszy swe buchalteryjne dłonie, rozstaliśmy się w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.

Protokół oddałem do nadleśnictwa. Wtedy się zaczęło. Nawet zastępca wzywał żeby wyjaśnić tą hekatombę, jaką przyjdzie uczynić, jeśli wyniki naszych obrachunków zostaną utrzymane w mocy. Co do liczby zajęcy, szybkośmy doszli do porozumienia, że to głupia pomyłka i skreśliliśmy zero na końcu. Protokół był przerabiany kilkakrotnie i kilkakrotnie musiał też przyjeżdżać łowczy, aż w końcu, udało się nam ustalić wersję, która byłaby do zaakceptowania przez wszystkie strony, a zwłaszcza przez pryzmat zdolności zwierzyny do odbudowania populacji po takiej rzezi.

Na koniec zadano mi kluczowe pytanie: czyście nie mieli do cholery protokołów z zeszłego roku?

(Źródło: http://lecawiory.blog.pl/2015/01/27/jak-policzyc-zwierzatka-zeby-sie-im-krzywda-nie-stala/ Foto: pixabay.com/ squirrel)

Lecą Wióry: Jak policzyć zwierzątka, żeby się im krzywda nie stała komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl