-2°C pochmurno z przejaśnieniami

Lecą Wióry: Wróg mojego wroga…

Blogi, Lecą Wióry Wróg mojego wroga… - zdjęcie, fotografia

- Źle się mówi o naszym ministrze – siorbnął kawę leśniczy Zdzisio. – Strasznym durniem go czynią w mediach.

- Cóż zrobić – odparł podleśniczy. – Lazł na świecznik, to teraz ma za swoje. Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Pamiętajmy, że zdrowy psychicznie człowiek, nie ma żadnych ciągot aby piastować wyższe funkcje! Wiąże się to bowiem z nienawiścią, zazdrością i rozkazywaniem innym ludziom, a jak uczy nas historia, rozkazywanie innym, nigdy nie kończyło się dobrze! Siedziałby se cicho w stodółce w Tucznie, dorabiałby po rozmaitych wysokich uczelniach, wykładając tam te swoje mądrości, a bażantów strzelałby ile by chciał, bez żadnych konsekwencji! „Tisze jediesz dalsze budiesz”, jak powiadają w Rostowie czy innym Archangielsku!

- Przynajmniej ludzkość w Polsce wie kto jest ministrem środowiska – pokiwał głową leśniczy Zdzisio. – Bo z tych poprzednich ministrów, to ja żadnego nie pamiętam.

- A ja pamiętam! – zawołał podleśniczy – Korolec! Bo się tak ładnie rymowało!

Zza ścianą zahuczała małżonka leśniczego, rosła i postawna Kaszubka:

- A ja codziennie odmawiam pacierz za Pana Ministra! Światowa judeoekologia wzięła go za swój cel…

- Kto wziął?! – zapytał leśniczy Zdzisio otwierając szeroko oczy.

- Już wy wiecie kto wziął! A już w ogóle ta pudernica Kinga Rusin, żeby ją szlag! I wy powinniście jej pozłorzeczyć codziennie, zamiast pastwić się nad waszym zwierzchnikiem, Panem Ministrem. To jest wasz prawdziwy wróg! Najgorszy, bo niedouczony, a z medialnymi możliwościami!

Tu odezwał się stażysta Romuś. Straszliwymi gestami pokazał, co uczyniłby Kindze Rusin gdyby napotkał ją na uprawie leśnej, albo na powierzchni zrębowej, za każde kłamstwo i słowo wrażej propagandy.

- Sami durnie wokół – filozoficznie westchnął leśniczy Zdzisio. – Jak tu prowadzić trwałą, zrównoważoną i wielofunkcyjną gospodarkę leśną? A ty Romuś, jak będziesz obce baby bił w lesie, to ty se nigdy żony nie znajdziesz!

Tu Romuś wyjaśnił za pomocą chrząknięć i stęknięć, że nie po to najął się za stażystę w Lasach Państwowych, żeby marnować życie na jakieś ożenki i inne mariaże.

(Źródło: http://lecawiory.blog.pl/2017/03/30/wrog-mojego-wroga/ Foto: BI-Foto)

Lecą Wióry: Wróg mojego wroga… komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl