Lecą Wióry: Wybory na Nadleśniczego

Blogi, Lecą Wióry Wybory Nadleśniczego - zdjęcie, fotografia

Jeśli się zastanowić, kto jest ważniejszy na urzędzie – Prezydent Polski czy nadleśniczy, to choćby nie wiem jakbyśmy się zastanawiali i z jakiej opcji politycznej byli, wyjdzie na to, że stanowisko Prezydenta jest nieco ważniejsze.

Toteż zdumieniem napawa fakt, że Prezydenta wybiera każdy rodak posiadający prawa wyborcze (nawet stary Mackiewicz mógł wybierać, póki go, łobuzy, nie zamknęli w szpitalu psychiatrycznym, a i to nie wiadomo czy tam nie głosuje), a nadleśniczego nie wybiera się demokratycznie, tylko dostaje w prezencie od Derekcji. Obecnie prezenty nietrafione można w sklepach wymieniać, natomiast od prezentu dyrekcyjnego reklamacji nie ma, nie ma żadnego odwołania, trzeba czasem zęby zacisnąć, a czasem i co niżej.

Dość braku demokracji w instytucji tak transparentnej i przejrzystej!

Skoro leśnicy mogą brać udział w wyborach prezydenckich, to na to żeby wybrać sobie nadleśniczego wcale nie są za głupi! Ba! Nawet babom z biura należy się głos w tej sprawie i niech też mają prawa wyborcze! Kiedyś nadleśniczowie wysuwali postulaty, żeby wszyscy leśniczowie posiadali studia, to skoro mamy tak jaśnie oświeconą na studiach załogę, to nie obawiajmy się wyborów przez nią dokonanych! Oczywiście, przepisy wyraźnie mówią, że nadleśniczego powołuje i odwołuje Derektor Regionalny, ale przepisy i ustawy nie są dane raz na zawsze. Na stanowisko Derektora tym bardziej powinno się zorganizować wybory – w całej Derekcji, a co! A na stanowisko Derektora Generalnego w skali kraju! Można to zresztą wszystko razem połączyć. Mamy w lasach system informatyczny tak wspaniały, który nie tylko potrafi wyszukać drewno przelegujące w lesie dłużej niż sto dni, ale i z wyborami poradziłby sobie dużo lepiej niż komputery PKW (niech im ziemia lekką będzie).

Kandydaci musieliby przeprowadzać normalną i uczciwą kampanię wyborczą. Obiecywaliby deputaty w grabie i jesionie, a nie w sośnie czy świerku. Ryczałty rozjazdowe przekraczające średnią krajową. Dodatki funkcyjne…Każdy by dostał dodatek funkcyjny, nawet pani Krystyna, która za pomocą środków czystości, utrzymuje nadleśnictwo w jako takim porządku. Czy wyobrażacie sobie państwo premie w roku wyborczym?! Posiłki regeneracyjne, które nadawałyby się do spożycia… A do tego miłe i uprzejme traktowanie. Żadnych tam wysyczanych uwag przez zaciśnięte zęby. Już by nie wpadał żaden nadleśniczy na narady niczym jastrząb pomiędzy strwożone  kurczęta, o nie! Trzy razy by się zastanowił, zanim by kazał pisać jakieś wyjaśnienie. Już by go potem załoga skarciła odpowiednim głosowaniem. Nic tak ludzi nie motywuje do układnej grzeczności jak bicz boży w postaci wyborów. Oczywiście cztery lata to za dużo na jedną kadencję. Urzędowanie nadleśniczego powinno trwać rok. Przez rok nikt nie zdąży za dużo narozrabiać no i załoga miałaby szybciej okazję do zweryfikowania swego wyboru.

A taki Derektor? Dziesięć razy by się zastanowił czy przysłać jakiegoś inspektora do lasu. Po co stresować wyborców?

Dopiero kiedy wprowadzi się wybory na ważniejsze stanowiska w Lasach Państwowych, będziemy mogli mówić o prawdziwej transparentności i przejrzystości jej działań. Obecnie przeprowadza się konkursy. Konkursy są, jak wszyscy wiemy do bani, ponieważ zawsze wygrywa je najlepszy i wszyscy z góry wiedzą, kto według Derekcji jest najlepszy.

Skoro ludzie nie są za głupi, żeby dbać o trwałą, wielofunkcyjną i zrównoważoną gospodarkę leśną (cokolwiek to oznacza), to nie są za głupi na to, żeby wybrać sobie szefa.

(Źródło: https://lecawiory715656409.wordpress.com/2014/11/ Foto: pixabay.com/ nature-s-beauty-pines-cones)

Lecą Wióry: Wybory na Nadleśniczego komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama