Blogi, Lemingopedia kończą pieszczoty ekoterrorystami - zdjęcie, fotografia

Trafiłem w sieci na post pani Moniki Strus-Wolos, która przedstawia efekty polityki prowadzonej przez polskie państwo wobec domorosłych ekoterrorystów po liceum. Trochę Wam o nim opowiem.

Kojarzycie Państwo pana Adama Wajraka? A taki ekoguru z długimi włosami. Kocha las, ale chyba jeszcze bardziej pieniądze. Adaś wychowywał się na warszawskim Żoliborzu. Jego rodzina mieszkała na jednym podwórku z Jackiem Kuroniem, któremu Wajrak pomagał w kilku kampaniach wyborczych. Chodził do szkoły, ale ekoedukację zakończył na liceum. No bo i po co guru studia, na których dowiedziałby się jak naprawdę dbać o las? Adam nie tracił czasu na zbędne wykształcenie, bo przecież "nie matura lecz chęć szczera"... i tak wziął sobie to hasło do serca, że maturę musiał zdawać dwa razy.

W lutym 2010 roku miesięcznik "Press" poinformował, że Adam Wajrak był autorem dwóch tzw. artykułów sponsorowanych, na temat Puszczy Białowieskiej, opublikowanych jako artykuły redakcyjne w "Gazecie Wyborczej" i jej dodatku "Dużym Formacie" w ramach cyklu "Puszcza na dziko z Wajrakiem". Publikacja obydwu artykułów sfinansowana została przez Ministerstwo Środowiska i kosztowała ponad 60 tysięcy złotych.

W artykułach Adama Wajraka ówczesny minister środowiska, prof. Maciej Nowicki przedstawiony został w bardzo korzystnym świetle. Dziennikarz ocenił, że "Minister Maciej Nowicki jest odważnym człowiekiem", zaś sekcję dotyczącą listów ministra do mieszkańców puszczy opatrzył tytułem "Trzeba mieć odwagę". Adam Wajrak potwierdził te informacje, podkreślając jednak, że artykuły pisał zgodnie ze swoim sumieniem. Hehehe.

W wyniku doniesień medialnych na temat korzystnych dla ministra Nowickiego artykułów autorstwa Adama Wajraka, Jarosław Kurski zastępca redaktora naczelnego Gazety Wyborczej wydał oświadczenie, w którym zadeklarował, że wedle obowiązujących w gazecie zasad, nie wydaje ona artykułów na zlecenie i zapowiedział zwrot całości wypłaconej kwoty Ministerstwu Środowiska.

Ajj, wtopa, nie? No ale żyć za coś trzeba. Płatne promowanie ministra Nowickiego nie było przyszłościowym zawodem, bo minister środowiska w pierwszym rządzie Donalda Tuska 1 lutego 2010 został odwołany ze stanowiska, na własne życzenie... emeryturka.

Trzeba było znaleźć nowe źródełko. I buuum! "Adam pacz! Na ekologów dajo!". No to cyk! Hajże na puszczę! Środowisko "Gazety Wyborczej" odznaczyło go złotą gwiazdką naczelnego ekologa kraju... po liceum (tak tylko przypominam). Adam opublikował nawet porady dla "Obrońców Puszczy": 1. Przypnij i noś w widocznym miejscu symbol solidarności z polską przyrodą znany jeszcze z czasów walki o Rospudę, czyli zieloną wstążkę lub zielone serce. 2. Opowiadaj wszystkim, że zależy Ci na dzikiej, a nie ciętej ani sadzonej Puszczy - swoim przyjaciołom, w pracy, w szkole, na uczelni. Tak stworzymy drobnymi krokami wielką siłę, która będzie w stanie zmienić bardzo wiele. Wspieraj organizacje ekologiczne dobrym słowem, a jeżeli możesz - finansowo. Każdy grosz jest potrzebny. (Zwłaszcza Adamowi) 3. Przyjedź do Puszczy i wybierz się na spacer. Dotychczasowe zakazy nie mają wcale związku z bezpieczeństwem. Służą ukryciu punktowych wycinek i wielkoskalowych wyrębów. Pamiętaj przy tym o podstawowych zasadach bezpieczeństwa – znajdziesz je pod tym linkiem kochampuszcze peel. 4. Jeśli dostaniesz mandat, możesz odmówić jego przyjęcia, ale jeśli go przyjmiesz, poinformuj nas o tym przez publikację jego zdjęcia w mediach społecznościowych z hasztagiem: MamPrawoDoLasu. 5. Wspieraj lokalną społeczność - to bardzo ważne! Miejscowym także bardzo zależy na ochronie Puszczy. Przyjeżdżając do Puszczy, w pierwszej kolejności korzystaj z ich usług. Mów im, że zależy Ci na dzikiej, nie ciętej i nie sadzonej Puszczy - tak właśnie wygląda ekologia z miejskiego importu.

Kochani, miliony w Polsce wierzą tym ludziom. Tym, którzy nie znają się na gospodarce lasu i dają się prowadzić gościowi, który dwa razy zdawał maturę. Uwierzycie?

Adam ma wiele odznaczeń: tytuł "Przyjaciela Przyrody" nadawany przez Pracownię Na rzecz Wszystkich Istot za serię artykułów o dużych drapieżnikach (to ci od blokad autostrad, wypuszczania chomiczków, Rospudy. Brzmi znajomo?), medal od Ligi Ochrony Przyrody Nagrodę przyznawaną przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, wyróżnienie przyznane przez kapitułę Nagrody im. Hugona Steinhausa, wyróżnienie Bohatera Europy - przyznawane co roku przez amerykański tygodnik „Time” za obronę środowiska naturalnego i honorowe obywatelstwo Rzeczypospolitej PTASIEJ i Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski w 2014 r. O tym ostatnim, za chwilę...

Postanowieniem ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, Adasia odznaczono Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jakby zaczął Wam nim machać przed oczami, albo odganiać komary, to pamiętajcie, że w tym samym rozdaniu orderów Bronisław Wielki odznaczył pół redakcji "Gazety Wyborczej": min. Jarosława Kurskiego, Annę Bikont, Jacka Hugo-Badera (tego od "afroamerykańskiej" prowokacji na Marszu Niepodległości), Ewę Siedlecką, Dominikę Wielowieyską, Agnieszkę Kublik i Pawła Wrońskiego. To było tuż przed wyborami, które zresztą Bronacy przepieprzył z takim rozmachem, że Adam Michnik do dziś nie wie, jak udało się przejechać po pijaku ciężarną zakonnicę na pasach?

A teraz zestawcie sobie ekoguru pana Wajraka z praktykiem - właścicielką lasu, który jest w rękach rodziny od 600 lat. To znaczy był... bo już go nie ma.

"Post adresuję do domorosłych ekologów. Właśnie dostałam informację, że mój piękny las na Podlasiu, będący w rękach rodziny od ponad 600 lat, będzie musiał iść pod siekiery. Cały kompleks został zaatakowany z niebywałą siłą przez kornika. Inwazja idzie od Białowieży i dotarła już do lasu w prostej linii oddalonego o 100 km. Wg nadleśniczych, całe Podlasie stanęło na krawędzi największej katastrofy lasów, może nawet w historii. Bo kiedyś nie było durnych ekologów, a ludzie robili po prostu racjonalne cięcia sanitarne" – pisze pani Monika.

A wszystko zaczęło się od zablokowania wycinki w Białowieży chyba kilkudziesięciu czy kilkuset zainfekowanych drzew, warto o tym pamiętać. Teraz pod siekiery muszą iść niezliczone tysiące drzew w całym regionie.

Ale co, eko-guru nie mówią o tym, prawda? A wy nie przewidzieliście, że kornik, gdy już zeżre Białowieżę, pójdzie dalej? Wasza zdolność przewidywania skutków nie sięga tak daleko?

Płakać mi się chce. Już nie zobaczę mojego lasu. Na pewno ponownie go nasadzimy, ale piękny las zobaczą dopiero kolejne pokolenia. Dbaliśmy o niego, dosadzaliśmy cenne gatunki, robiliśmy cięcia sanitarne.

Pomijam już nasze straty. Trzeba będzie zapłacić wykwalifikowanym drwalom za kilka tygodni pracy, wywieźć zainfekowane drewno, a nie nada się ono do normalnej sprzedaży. Potem trzeba będzie kupić kilka tysięcy sadzonek i zapłacić za posadzenie. Na szczęście Lasy Państwowe zadeklarowały pomoc prywatnym właścicielom, bo wiedzą, że jedziemy na jednym wózku i zwalczać kornika trzeba wszędzie. Bo kornik nie sprawdza w księgach wieczystych statusu lasu" – czytam dalej.

Ale jaka to strata dla ekosystemu! Płakaliście nad biednymi dziczkami odstrzelanymi z powodu ASF? To zacznijcie płakać nad tysiącami zwierząt - saren, dzików, zajęcy, lisów, ptactwa, płazów, owadów, które z dnia na dzień zostaną pozbawione leśnego domu. Wiele zginie w czasie migracji, część trafi do innych kompleksów leśnych, które przecież są już zasiedlone. Wiecie co się stanie, gdy gwałtownie wzrośnie tam populacja zwierząt? Część przestanie się rozmnażać, a część zginie z głodu. Czysta biologia. I nie jest to najprzyjemniejszy rodzaj śmierci. Co wtedy zrobicie? Przywieziecie 10 kg marchwi, aby zagłuszyć sumienie?

Na przyszłość bądźcie łaskawi nie zabierać głosu w sprawach, o których nie macie zielonego pojęcia. Pilnujcie swojej sojowej latte" – dodaje pani Monika.

I wiecie co jej odpisał Adam Wajrak? „Przepraszam najmocniej, ale to jakieś totalne bzdury. Kornik idzie przez całą Europę i jego gradacja jest większa niż zwykle. Nie ze względu na Puszczę tylko zmiany klimatu. W Puszczy zresztą gradacja się załamała, bo zadziałały naturalne mechanizmy obronne. To ocieplenie osłabia świerki . Może Pani nas pozwać będzie bardzo zabawnie".

Tak kończą się pieszczoty z ekoterrorystami.

Ją, właścicielkę lasu będącego w rodzinie od 600 lat będzie pozywał! Niech żyje wolna Polska, precz z komuną!

(Lemongopedia/ Foto: Flickr.com/ Polek)

Reklama

Lemingopedia: Tak się kończą pieszczoty z ekoterrorystami komentarze opinie

  • Gość z Marsa - niezalogowany 2019-10-23 11:05:08

    Z komunistami nie ma rozmowy. Czy to zielonymi, czy czerwonymi. To fanatycy opętani Markusem.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama