Wiadomości, Lewica ostro podwyżkach Truskolaski żyje innym świecie myśli wyborcach Wstyd - zdjęcie, fotografia

Nawet o kilkadziesiąt procent od 1 marca 2020 r. wzrosną ceny biletów Białostockiej Komunikacji Miejskiej. Podwyżek chce prezydent Tadeusz Truskolaski, a projektem uchwały radni mają zająć się podczas sesji 9 grudnia. Jeśli przegłosują tę propozycję, wielu mieszkańców miasta wyraźnie odczuje to w swoich portfelach.

Obecnie bilet jednorazowy normalny kosztuje 2,80 zł. Magistrat chce podnieść cenę do 4 zł. Jednorazowy elektroniczny to teraz koszt 2,70 zł, od marca ma być po 3 zł. Zlikwidowane mają zostać bilety 20-minutowe, za które płacimy 2 zł. Zamiast nich prezydent proponuje wprowadzenie biletu 30-minutowego za 3,60 zł. To więcej niż obecne bilety 40-minutowe (2,80 zł), które również znikną. 60-minutowe zostaną, ale ich cena pójdzie w górę z 3,60 zł do 5 zł. Z kolei bilety dobowe podrożeją z 10 zł do 12 zł, a trzydniowe weekendowe - z 16 zł do 24 zł. Dziś bilet miesięczny na okaziciela na wszystkie linie kosztuje 122 zł, magistrat chce podnieść jego cenę do 140 zł, a dekadowego z 44 zł do 60 zł. Z kolei 30-dniowy imienny kosztuje 84 zł, a według założeń pasażerowie zapłacą za niego od marca 140 zł. Miesięczny na wszystkie linie to teraz 80 zł, po zmianach - 100 zł (bilet białostoczanina), bądź też 130 zł.

Jak pisaliśmy, przeciwni tym propozycjom są radni PiS. Ale oburzeni możliwym obrotem sprawy jest wielu mieszkańców, w tym przedstawiciele lewicy. Ta nie ma co prawda swoich ludzi w radzie miasta, ale pewnie nie będzie biernie czekała na rozwój wypadków. Rozmawialiśmy z członkami partii Razem z naszego regionu, kandydatami na posłów w październikowych wyborach parlamentarnych. Są oburzeni.

Skala podwyżek cen biletów jest szokująca. Również forma ogłoszenia projektu uchwały budzi zastrzeżenia. W moim przekonaniu skrajnym przejawem arogancji władzy jest to, że wszystko odbywa się bez żadnych konsultacji z mieszkańcami Białegostoku. Pan prezydent i jego otoczenie kolejny raz pokazują, że są kompletnie odcięci od rzeczywistości zwykłych białostoczan. Wiadomo, że te zmiany najbardziej dotkną osoby gorzej sytuowane. Sam do pracy dojeżdżam komunikacją miejską i według pomysłu prezydenta, od marca miałbym płacić 100 zł zamiast dotychczasowych 80. Dla wielu osób w Białymstoku jest to znacząca różnica. Jeszcze większe wrażenie robi podwyżka biletu jednorazowego z 2,80 do 4 zł i likwidacja biletu 20-minutowego. Szczególnie w naszym mieście wiele osób porusza się na krótkich odcinkach - komentuje Seweryn Prokopiuk.

Stwierdza, że zawarte w uzasadnieniu projektu uchwały argumenty, przekonujące, że cena biletu nie wpływa na liczbę pasażerów, są nawet trudne do skomentowania.

Kiedy czytam, że "spadek bezrobocia i wzrost zamożności społeczeństwa pozwalają na bezbolesną zmianę rozwiązań taryfowych", to mam wrażenie, że pan prezydent żyje w innym świecie i nie myśli już chyba o starcie w kolejnych wyborach - dodaje Prokopiuk.

Jego zdaniem Białystok zamiast iść śladem dobrze rozwiniętych miast zachodnich, które stawiają na sprawną i tanią komunikację miejską, pod rządami Tadeusza Truskolaskiego zmierza w kierunku miasta zapchanego samochodami, korkami w godzinach szczytu i smogiem. A za próby ratowania przyszłorocznego budżetu miasta najwięcej mają zapłacić najubożsi pasażerowie miejskiej komunikacji.

Pozostaje tylko liczyć na rozsądek miejskich radnych. Mam nadzieję, że uda im się zablokować plany prezydenta - mówi Seweryn Prokopiuk.

Trudno przewidzieć, co zrobią radni, ale Koalicja Obywatelska ma większość. I zwykle idzie pod rękę z Truskolaskim, gdy dochodzi do głosowań.

Jednorazowy bilet zamiast 2,80 ma kosztować aż 4 złote! To więcej niż w Warszawie, gdzie jednorazówki kosztują 3,60 zł, a za 4,40 są bilety 90-minutowe - wskazuje Grzegorz Janoszka z podlaskiego okręgu partii Razem.

Według naszego rozmówcy prezydent Truskolaski od dawna szykuje miasto podporządkowane samochodom - "świętej przepustowości, której autobusy tylko przeszkadzają.

Horrendalne podwyżki cen biletów to wisienka na zepsutym torcie polityki miejskiej pod jego rządami. Miasto zalane betonem, drzewa wycinane na potęgę, jedna olbrzymia inwestycja drogowa goni drugą. Komunikacja miejska od dawna właściwie się nie rozwija, a aut jest coraz więcej - podkreśla Janoszka. - Radni mają się zająć podwyżkami na sesji 9 grudnia. Jeśli się zgodzą, będziemy płacić więcej od marca przyszłego roku. Liczę jednak na to, że powiedzą "stop" idiotycznym pomysłom prezydenta.

Działacz Razem podnosi, że miasta w całej Europie kładą nacisk na niedrogi, nowoczesny transport miejski, a inwestycje związane z rozbudową i poszerzaniem ulic ograniczają. Twierdzi, ze nowe drogi nie rozładowują korków, a wręcz odwrotnie, zachęcają do używania samochodów i jeszcze bardziej blokują miasto.

Nowoczesna komunikacja na wielu poziomach ma kluczowe znaczenie dla rozwoju miasta. Rozumieją to włodarze innych dużych, europejskich miast. Władze Białystoku nie rozumieją i wzmacniają etykietę peryferyjności miasta i regionu. Wstyd - dodaje.

O dalszych losach projektu uchwały będziemy informować na bieżąco.

(Piotr Walczak / Foto: DDB)

Lewica ostro o podwyżkach: Truskolaski żyje w innym świecie i nie myśli już o wyborcach. Wstyd komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama