18°C pochmurno z przejaśnieniami

Lokale przy Dojnowskiej trzeba zasiedlić

Wiadomości, Lokale Dojnowskiej trzeba zasiedlić - zdjęcie, fotografia

Temat mieszkań z zasobów Miasta Białystok poruszył niedawno radny Wojciech Koronkiewicz. Złożył już interpelację do prezydenta Białegostoku, ponieważ okazało się, że dwa mieszkania przy ulicy Dojnowskiej stoją od dawna puste i nikt nie podejmuje działań, aby dało się tam wprowadzić nowe rodziny. Tymczasem oczekujących na lokum jest bardzo wiele.

Mieszkania przy ulicy Dojnowskiej mają niższy standard i niestety, nie najlepszą sławę. Ale mieszkają w nich ludzie, tak samo jak w innych częściach Białegostoku. Lokatorami nie są wyłącznie osoby z tak zwanych rodzin dysfunkcyjnych, bo niektórzy znaleźli się tam z powodu zdarzeń losowych lub ludziom zostały w tym miejscu lokale przydzielone decyzją urzędników.

Jak wspomnieliśmy, osób oczekujących na lokal z zasobów Miasta Białystok, jest bardzo wiele. Tymczasem radny Koronkiewicz dowiedział się od mieszkańców, że dwa mieszkania są zamknięte na głucho od dawna. Na dodatek nie wiadomo, dlaczego urzędnicy nie czynią starań, aby wprowadziły się do tych lokali kolejne osoby, które są na długiej liście oczekujących w Zarządzie Mienia Komunalnego.

- W trakcie pełnienia obowiązków radnego zgłosił się do mnie jeden z mieszkańców:

„Byłem na Dojnowskiej. W jednym bloku są wolne 2 mieszkania. Jedno stoi puste od dwóch lat, zaś drugie pół roku. W obu przypadkach najemcy zmarli. Dlaczego to tyle trwa? Naprawdę nie ma chętnych na mieszkania socjalne? Przecież wystarczyłoby odnowić te mieszkania i ludzie mieliby gdzie mieszkać” – pisze do prezydenta Białegostoku w swojej interpelacji radny Koronkiewicz.

Radny udał się na miejsce, by osobiście porozmawiać z mieszkańcami bloku przy ulicy Dojnowskiej. I okazało się, że faktycznie dwa mieszkania stoją od dawna puste. Nikt nie wie, dlaczego nie można udostępnić tych mieszkań innym oczekującym. Oprócz tego, radny dowiedział się, że w zasobach lokalowych miasta mieszka pięcioosobowa rodzina na zaledwie 18 metrach kwadratowych. O to, jak doszło do tego, że duża rodzina ciśnie się w takim malutkim mieszkaniu, radny także dopytuje prezydenta.

My ze swojej strony skontaktowaliśmy się z komisją mieszkaniową, która ocenia potrzeby oczekujących na lokale miejskie. Jak ustaliliśmy, członkowie znają sprawę i wiedzą, że w Białymstoku i przy Dojnowskiej, i w innych lokalizacjach, stoją puste lokale. Taki fakt nie wynika jednak ze złej woli urzędników, bo jest wręcz przeciwnie. Mieszkania czekają na swoich gospodarzy, którzy mogą się pojawić lada moment.

- Miasto musi mieć zabezpieczone lokale – tak zwane interwencyjne. Na przykład kiedy spali się komuś dom,  jest wyrok eksmisji z mieszkania spółdzielczego, albo nadzór budowlany nakaże mieszkańcom natychmiastowe opuszczenie budynku z uwagi na jego zły stan techniczny, wówczas ci ludzie muszą gdzieś się podziać. To są przypadki nagłe, nieprzewidziane i jakiś zapas mieszkań na takie sytuacje być musi. Zarząd Mienia Komunalnego od wielu lat prowadzi odpowiedzialną politykę mieszkaniową w tym zakresie i do tej pory chyba nie zdarzyło się, aby ktoś został całkowicie bez dachu na głową – wyjaśnia naszej redakcji radna Katarzyna Siemieniuk, która jest członkiem Miejskiej Komisji Mieszkaniowej.

Od radnej dowiedzieliśmy się również, że obowiązujące przepisy nie pozwalają bez zgody lokatora przeprowadzać się z mieszkania do mieszkania. I jeśli ktoś otrzymał z zasobów miejskich niewielki lokal, a później powiększyła mu się rodzina, to nadal obowiązuje go zawarta umowa z Miastem na ten lokal, którego umowa dotyczy. Zamiana jest możliwa wyłącznie w jednej sytuacji – gdy ktoś, kto zajmuje większe mieszkanie, zgodzi się wprowadzić do mniejszego, a swój lokal udostępni innej rodzinie.

Kiedy prezydent będzie wyjaśniał z Zarządem Mienia Komunalnego powód zamkniętych konkretnych lokali przy ulicy Dojnowskiej, członkowie Komisji Mieszkaniowej, zapewne będą badali wraz z urzędnikami potrzeby lokalowe mieszkańców Białegostoku. Z tego co udało się nam dowiedzieć, spora część oczekujących na mieszkania z zasobów Miasta Białystok znajduje się w dramatycznych warunkach. Jednak ich potrzeby są stopniowo zaspokajane.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: K.)


Lokale przy Dojnowskiej trzeba zasiedlić komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-02-09 14:07:32

    Na klepackiej też stoią puste mieszkania a rodziny nie mają gdzie mieszkać

  • Adam - niezalogowany 2018-05-15 22:20:13

    Na Barszczanskiej tez sa puste, pewnie duzo jest pustych w miescie. Nasz ZMK to zwykli oszusci i nic więcej... Szkoda slow...

  • Adam - niezalogowany 2018-05-15 22:22:50

    Na Barszczanskiej tez sa puste, pewnie duzo jest pustych w miescie. Nasz ZMK to zwykli oszusci i nic więcej... Szkoda slow...

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl