Piłka nożna, zakończył skandalem - zdjęcie, fotografia

Jagiellonia Białystok pokonała Wisłę Płock wygrywając spotkanie bramką strzeloną w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Radość kibiców zmącił dość mocno incydent, o którym powiedział Taras Romanczuk, czemu z kolei zaprzecza klub Wisły. Czy doszło do znieważenia rasistowskiego? To być może sprawdzi komisja ligi.

Mecz był nerwowy i pełen zwrotów akcji. Dochodziło do fauli i nieczystych zagrywek. Jednak chyba najtrudniej było na boisku podczas spięcia słownego, po którym o mało nie doszło do rękoczynów. Żółtą kartkę otrzymał Taras Romanczuk, na ogół spokojny na murawie. Jak się okazało już po meczu, miało dojść do bardzo brzydkiego zachowania piłkarza Wisły Płock – Dominika Furmana.

- Walczymy przeciwko rasizmowi, a on mnie dziś wyzywa od "Bandery"? Ciężko opanować emocje. Znam historię swojej rodziny i oni też byli mordowani przez banderowców. To brak szacunku, więc myślę, że dziś ostatni raz podałem mu rękę. Więcej tego nie zrobię – powiedział po spotkaniu meczowym Taras Romanczuk, Polak urodzony w Kowlu na Ukrainie.

Dominik Furman zaprzecza, jakoby miał wyzywać Tarasa Romanczuka od banderowców. Głos nawet zabrał już klub Wisły Płock, który po meczu, na twitterze, odniósł się do całej sytuacji.

W związku z rzekomą sytuacją na linii Furman - Romanczuk Wisła Płock otwarcie protestuje przeciwko bezpodstawnemu oskarżaniu i oczernianiu naszego zawodnika” – widnieje wpis na profilu Wisły Płock.

Tę sprawę najprawdopodobniej rozstrzygnie jednak komisja ligi. Jagiellonia Białystok bowiem nie zamierza odpuszczać takiej sytuacji. Tym bardziej, że to nie był pierwszy wybryk Furmana wobec białostoczan. W spotkaniu ostatniej kolejki zeszłego sezonu, piłkarz opuszczając boisko zachowywał się prowokująco w stosunku do osób pracujących w Jagiellonii. Ale wówczas sprawa rozeszła się po kościach. Teraz natomiast raczej po kościach się nie rozejdzie, bo informacja o tym incydencie dotarła już do komisji ligi oraz do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Furman, dramacie. Taras nie jest żadnym banderowcem. Nie masz prawa tak mówić! Zrobię wszystko żeby Cie ukarali. #JAGWPŁ” – napisał też na twitterze Arkadiusz Szczęsny, kierownik Jagiellonii Białystok.

Taras Romanczuk zapowiada, że już nie poda ręki Furmanowi. Tymczasem nie ma dowodów na to, że w stronę piłkarza Jagi poleciały wyzwiska. Jednak temat ten raczej nie zostanie zamieciony pod dywan. Najprawdopodobniej, aby to wyjaśnić, trzeba będzie prześledzić wszystkie nagrania ze wszystkich kamer, aby ustalić, czy na boisku podczas meczu doszło do incydentu na tle rasistowskim.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: bialystok.pl)

Mecz zakończył się skandalem komentarze opinie

  • gość 2019-02-17 15:33:55

    Szkoda że Pan Taras nie ma włączonego dyktafonu, przez cały mecz. tak jest tylko słowo przeciwko słowu. Jaka szkoda Panu Furmanowi trzeba wierzyć hahahha a Panu Tarasowi nie. Bo jeden Polak a drugi z Ukrainy.

  • gość 2019-02-17 16:49:11

    Faktycznie skandal, jakby mu Taras dał z bańki w stylu Zidana to byłby skandal, a tak to jest dowód na to ,że pani redaktor ma mało do czynienia ze sportem zawodowym.

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama