Polityka, Miasto zarzucone bannerami - zdjęcie, fotografia
  • Fotka nr 0 z 3
  • Fotka nr 1 z 3
  • Fotka nr 2 z 3

Nie dość, że w tej chwili każda wolna przestrzeń zapełnia się plakatami czy bannerami kandydatów na posłów i senatorów, to jeszcze na dodatek pojawiły się inne – o silnym samorządzie, które rozwieszane są z inicjatywy prezydenta Białegostoku. Po co ta akcja i ile mieszkańcy za nią zapłacą?

W Białymstoku, na różnych obiektach użyteczności publicznej, od kilku tygodni pojawiają się bannery z napisem: „Silna Rodzina, Silny Samorząd Silna Polska”. Plakaty i bannery zaczęły się pojawiać jeszcze przed pierwszym piknikiem rodzinnym, który Tadeusz Truskolaski zapowiedział pod koniec wakacji. Bo to pod takimi hasłami te pikniki są organizowane od końca sierpnia. Być może okres wakacji nie był zbyt dobrym terminem na rodzinne i sąsiedzkie spotkania. A być może w okresie wakacyjnym nie trwała kampania wyborcza i nie byłoby okazji do spotkań jeszcze o innym charakterze.

W każdym razie na ten aspekt zwrócił uwagę radny Henryk Dębowski, który skierował do prezydenta Białegostoku interpelację, w której pyta między innymi o potrzebę wieszania bannerów, jak i koszty związane z ich wydrukiem i rozwieszaniem. Nie trudno bowiem powiązać faktów z nieodległej historii. Zaledwie w czerwcu tego roku prezydenci polskich miast, w tym prezydent Białegostoku ogłosili w Gdańsku 21 tez samorządowych, z których to tez wynika potrzeba zwiększenia roli samorządów. Część komentatorów życia publicznego wręcz określiła te tezy jako domaganie się utworzenia niezależnych księstw lub niezależnych państewek w Polsce pod rządami prezydentów miast.

W związku z licznymi pytaniami, które otrzymuję od Mieszkańców, bardzo proszę aby wyjaśnił Pan potrzebę prowadzenia kampanii reklamowej w Białymstoku pod hasłem „Silna Rodzina – Silny Samorząd – Silna Polska” w kontekście trwającej aktualnie kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej oraz udzielił rzetelnych odpowiedzi na następujące pytania:

Jakie faktyczne okoliczności zaistniały, które spowodowały, że kampania banerowo-reklamowa została zrealizowana akurat w trakcie trwającej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu Rzeczypospolitej Polskiej?

Czy powyższe działania zostały przez Pana zaplanowane w budżecie Miasta Białegostoku na rok wcześniej ze wskazaniem konkretnego celu, tak aby zgodnie z ustawą o finansach publicznych przewidziane wydatki były ponoszone w sposób celowy i oszczędny?

Ile środków przeznaczył Pan na trwającą obecnie kampanię banerowo-reklamową?” – pyta w interpelacji szef klubu radnych PiS Henryk Dębowski.

To zresztą tylko część pytań skierowanych do prezydenta, bo radny chce też między innymi wiedzieć jakie wymierne korzyści dla mieszkańców mają przynieść te akcje bannerowe. Tymczasem jeszcze w czerwcu tego roku prezydenci polskich miast, którzy podpisali 21 tez samorządowych przekonywali, że w związku z ich propozycjami potrzebna jest szeroka dyskusja na ten temat. Dziwnym trafem pikniki rodzinne w Białymstoku jeszcze w momencie, kiedy były zapowiadane, miały się odbywać z elementami edukacji obywatelskiej.

- Chcemy, żeby na tych piknikach, oprócz wartości rodzinnych promowane były też wartości równości obywatelskiej, postaw obywatelskich – zapowiadał na koniec wakacji w Białymstoku Tadeusz Truskolaski.

- W naszej ocenie przyszłość samorządów jest zagrożona, chcemy włączyć się do wyborów i wesprzeć listy Koalicji Europejskiej w wyborach parlamentarnych – takie słowa natomiast wypowiedział Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy w dniu ogłoszenia 21 tez samorządowych.

Zanim prezydent odpowie na złożoną na początku września interpelację radnego Dębowskiego, każdy może sam wyciągnąć własne wnioski z takiego działania. I zastanowić się czy z publicznych pieniędzy nie jest realizowana kampania z postulatami, o których prezydenci miast mówili już trzy miesiące wcześniej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BL)

Miasto zarzucone bannerami. Po co komentarze opinie

  • gość 2019-09-11 11:42:55

    Chyba Białystok miastem wycinania zieleni. Kogoś się makabryczne żarty trzymają. Najpierw wyciął co się dało , a teraz się buc chwali zielenią.

  • Gość - niezalogowany 2019-09-11 20:55:56

    Bardzo szczytny cel, popieram. Przynajmniej mamy alternatywe do oficjalnej propagandy.

  • gość 2019-09-13 00:17:51

    "Bardzo szczytny cel, popieram. Przynajmniej mamy alternatywe do oficjalnej propagandy." A czym się różni ta prymitywna samorządowa agitka od tej rządowej? To ma być alternatywa względem standardów, które POKO sama krytykuje?

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama