Piłka nożna, stadionie Chicago Polska zremisowała Brazylią meczu padło sześć - zdjęcie, fotografia

Jedyne co nie dopisało na stadionie w Chicago, to pogoda. Kibice zapełnili natomiast cały SeatGeek Stadium, na którego murawie w meczu Polska – Brazylia, pojawiło się czterech białostoczan. Był to towarzyski mecz naszych oldbojów, który zakończył się remisem 3:3.

Z Białegostoku na mecz z drużyną mistrzów z Brazylii do Chicago pojechało czterech piłkarzy z Białegostoku. To dobrze znane wszystkim nazwiska: Marek Citko, Maciej Kudrycki, Jacek Chańko i Tomasz Frankowski. W minioną niedzielę rozegrali na SeatGeek Stadium mecz towarzyski z drużyną mistrzów świata – z Brazylią. Z tym, że możemy już zdradzić, że w barwach biało-czerwonych zagrało tylko trzech z nich. Jeden z białostoczan zasilił ekipę Canarinhos i specjalnie na ten mecz przybrał nazwisko Kudryinho.

Tak, chodzi o Macieja Kudryckiego, który z powodu nieobecności bramkarza Canarinhos stanął w bramce Brazylijczyków. Nie miał innego wyjścia, więc bronił jej przed atakiem biało – czerwonych. Z pewnością takiej przygody sportowej nie może sobie dopisać do kariery każdy piłkarz. Zagrać w jednej drużynie ze światowymi legendami, jak Rivaldo, Paulo Sergio, Edmílson, Amaral czy Viola nie każdemu się zdarza. Jak zdradził naszej redakcji zaraz po meczu Maciej Kudrycki, łatwo nie było bronić goli przed swoimi kolegami i przyjaciółmi.

- Polskę zawsze będę miał w sercu, ale sport, to sport. Niemniej, to świetna przygoda, którą zapamiętam do końca życia. Brazylijczycy mogli rozegrać spotkanie całą ekipą. Chłopaki bili mi brawo w szatni i dziękowali za wspólny mecz  – powiedział naszej redakcji Maciej Kudrycki krótko po konferencji prasowej, jaka odbyła się po meczu.

Pierwsza połowa meczu upłynęła pod znakiem serii pomyłek w wykonaniu polskiej ekipy. Fatalnie w bramce sprawiał się Radosław Majdan. Do tego dwukrotnie z bliskiej odległości spudłował Tomasz Frankowski. Za to Brazylijczycy wykorzystali niemal wszystkie błędy i zdołali wpakować dwa gole. Polacy w pierwszej połowie strzelili tylko jednego gola, którego autorem był Maciej Żurawski.

Druga połowa spotkania przebiegła już znacznie lepiej. Radosław Majdan po wcześniejszym nieudanym występie, zrehabilitował się i bronił już jak na zawodowego bramkarza przystało. Jednak zaczął padać gęsty deszcz i to utrudniało poruszanie się po boisku wszystkim. Ale publiczność cały czas dopingowała piłkarzy do zaciętej walki. Finalnie mecz zakończył się remisem 3:3.

- Zabawa była, było też bardzo poważnie w niektórych momentach, pełne zaangażowanie. Wszyscy wybiegali i to bardzo mocno. Teraz niebo płacze nad nami, bo miało być zwycięstwo. Ale myślę, że było sporo emocji, bo było kilka naprawdę fajnych akcji – powiedział od razu po meczu Marcin Baszczyński.

Publiczność zgromadzona na SeatGeek Stadium w Chicago po oficjalnym zakończeniu meczu mogła jeszcze zobaczyć serię rzutów karnych. To zawsze emocjonujący element piłkarskich potyczek. Tym razem był to taki pomeczowy bonus dla kibiców za wytrwanie do końca w strugach deszczu. Białostoczanie zregenerują teraz siły i już we wtorek będą na miejscu. Postaramy się z nimi porozmawiać, jak tylko będzie to możliwe.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: Facebook/ Soccer Legends Cup)

Na stadionie w Chicago Polska zremisowała z Brazylią. W meczu padło sześć goli komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama