Styl życia, jestem kurtyzaną - zdjęcie, fotografia



Zawód striptizerki wciąż stanowi temat tabu. Wielu z nas błędnie kojarzy tańczące w nocnych klubach panie z prostytutkami. Wbrew pozorom profesja ta nie należy do łatwych.
O swojej pracy opowiedziała nam Izabella - dziewczyna, która od kilku lat pracuje w tej kontrowersyjnej branży.

Ostatnio kolega chciał zaprosić striptizerkę na wieczór kawalerski. Bywałaś na tego typu imprezach?

Izabella: Owszem. W miejscu gdzie pracowałam klienci często pytali o tzw „gościnne występy”. Jest to jednak dość kosztowne przedsięwzięcie. Z tego, co zauważyłam panowie w takiej sytuacji z reguły decydują się na zabawę w klubie.

Z czego to wynika?

Izabella: Nie wiem. Nigdy o to nie pytałam. Może chodzi o klimat i obsługę? W wynajętym lokalu nie muszą martwić się o to kto później posprząta.

Więc świętowanie ostatnich chwil wolności w towarzystwie striptizerki nie wychodzi z mody?

Izabella: Na brak pracy nie narzekamy.

Niektórzy mylą tancerki z prostytutkami.

Izabella: Kto ci naopowiadał takich głupot? Co ma wspólnego taniec z miłością za pieniądze? Słyszałam o dziewczynach, które w ten sposób dorabiają, więc nie powiem, że nie ma takich przypadków. Ja w ogóle nie lubię określenia „striptizerka”. Mam wrażenie, że termin ten ma jakiś zły wydźwięk w naszym konserwatywnym społeczeństwie. Co złego jest w tańcu? To, że przy okazji prezentuję swoje wdzięki chyba nie czyni ze mnie kurtyzany.

Spokojnie. Nie miałem zamiaru cię tym urazić. Chcę wyprowadzić wielu ludzi z błędu.

Izabella: Nie interesuje mnie co myślą inni. Robię to, co lubię. Dzięki temu mam za co utrzymać rodzinę.

Masz dzieci?

Izabella: Tak. Kiedyś nawet miałam męża. Niestety rozwiedliśmy się.

Już wtedy tańczyłaś?

Izabella: Nie. To wyszło później. Musiałam jakoś zarobić na utrzymanie syna.

Ta praca pozwala ci na godne życie?

Izabella: Nie lubię rozmawiać o pieniądzach. Powiem tak - stać mnie na samodzielne wynajęcie M3 na nowym osiedlu, a także zapewnienie zarówno dziecku, jak i sobie dobrych warunków bytowych.

To chyba nie jest lekki fach?

Izabella: Zarobki są niezłe, ale pracuje się głównie w nocy. Taniec wymaga też całkiem niezłej figury i kondycji. Niektóre dziewczyny nie wytrzymują takiego tempa życia.

Nie myślałaś aby skończyć studia i zająć się czymś innym?

Izabella: Skończyłam. Zarabiam teraz o wiele więcej niż moje koleżanki z roku.

A co powie kolegom twój syn zapytany o zawód mamy?

Izabella: To już moja osobista sprawa. Będę się martwiła, jak jego wychowawca przyjdzie do mnie na prywatnego „stripa” (strip – skrót od striptiz).

Poruszyłaś ciekawy temat. Masz stałych klientów?

Izabella: Tak i to wielu. Niektórzy z nich przychodzą by się wyżalić ze swoich rodzinnych problemów. Jeden z nich ma żonę i dwie kochanki. Kiedy się spotkamy, siadamy w ustronnym miejscu i przez kilka godzin rozmawiamy o jego problemach. Czasem nawet nie chcą tańca.

Miałaś natarczywych wielbicieli?

Izabella: I to wielu. Dlatego nie lubię wyjeżdżać na wieczory kawalerskie poza klub. W lokalu zawsze jest ochrona, która potrafi uspokoić nabuzowanych macho. Jeden przyszły pan młody chciał nawet rezygnować ze ślubu. Śmiałam się z tego dopóki nie zaczął mnie dotykać. Całe szczęście mój bodyguard przywołał go do porządku.

Takie sceny na wieczorach kawalerskich to norma?

Izabella: Zarówno na kawalerskich, jak i panieńskich gdzie tańczą striptizerzy.

A co się tam dzieje?

Izabella: Słyszałam wiele opowieści. Mój kolega, który pojawia się na takich imprezach w roli męskiego striptizera mówi, że gdyby ujawnił co się tam dzieje do niejednego ślubu by nie doszło.

Jest aż tak źle?

Izabella: To zależy. Jak ktoś chce się puścić to zrobi to niezależnie od tego, czy ma kochającą żonę, czy wspaniałego narzeczonego. Z reguły jest w miarę kulturalnie.

Pracowałaś w jednym z białostockich klubów. Przed naszym spotkaniem powiedziałaś, że się wyprowadzasz.

Izabella: Tak. Znalazłam pracę w innym mieście, gdzie zarobię o wiele wiele więcej. Nie będę narzekała na swoje zarobki tutaj, ale duża metropolia może mi zaoferować także lepsze warunki.

 Imię naszej bohaterki zostało zmienione.

(Rozmawiał: Kamil Młynarz)

 

 

 

 

 

Reklama

Nie jestem kurtyzaną komentarze opinie

  • Tomasz - niezalogowany 2013-12-05 13:59:20

    Słabe - dziennikarz zadaje oklepane pytania, dziewczyna odpowiada jednozdaniowo, przez co też nic odkrywczego o tym zawodzie się nie dowiadujemy. Brak konkretnego zdjęcia, brak imienia bohaterki - tak naprawdę każdy mógł przysiąść i napisać z głowy taki wywiad:(

  • Franca - niezalogowany 2013-12-05 10:46:46

    Dłłłłłługi jak cholera!

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama