17°C bezchmurnie

Obywatel Gie Żet: Białostoczanie chętnie sięgają po nowe bilety

Blogi, Obywatel Białostoczanie chętnie sięgają bilety - zdjęcie, fotografia

Od czasów zlikwidowania klikania w autobusach, które było (oczywiście zniesienie, nie klikanie) znaczącym krokiem, poprawiającym działanie transportu publicznego w Białymstoku, w 2018 nastąpiła największa w mojej ocenie rewolucja transportowa. Śmiesznie to brzmi, bo mówimy o zwykłych rzeczach, które są wielkimi tylko w skali naszego miasta, a nie tak w ogóle.

Wprowadzono bilety czasowe: 20- i 40-minutowe, uzupełniające istniejącego wcześniej 60-minutowego cudaka, który pozwalał na poruszanie się tylko jedną linią. Zanim przedstawię szacunkową analizę po 5 miesiącach od uruchomienia, zaznaczę, że dokładne wnioski powinny zostać przygotowane przez BKM, gdyż zawartych w nich będzie wiele cennych informacji. Uzyskamy odpowiedź na pytania: czy obniżenie cen biletów wpływa na zwiększenie liczby pasażerów, czy wpływa na zmniejszenie liczby rejestrowanych pojazdów osobowych, jaki jest profil przeciętnego pasażera itp. Ta wiedza jest kluczowa do orzekania, czy zapędy w stronę darmowego transportu są zasadne.

Promocja nowego rodzaju biletów była słaba. Plakaty w pojazdach pojawiły się w czasie, kiedy nie były one dostępne w sprzedaży. Następnie zamieniły się miejscami – bilety wydrukowano, a plakaty znikły. Mimo niecelnej kampanii szacuję, że na dzień dzisiejszy ok. 30-50% wszystkich jednorazówek stanowią właśnie bilety z charakterystycznymi kółkami. Przewiduję także, że docelowo ich sprzedaż sięgnie 60-70% ogółu, bo dla tylu mniej więcej podróżujących bardziej opłacalne jest skorzystanie z 20-minutówek.

Nie sprzedają się za to prawie w ogóle 40- i 60-minutówki. Oznacza to, że popyt jest wyłącznie na trasy bez przesiadek. W 20 minut raczej trudno jest wyrobić się bez nadmiernego ryzyka i skorzystać z 2 pojazdów, a dłużej „czynnych” biletów nikt nie kupuje, nad nie przedkładając jednoprzejazdówki. Najwyraźniej przemieszczający się z przesiadkami albo mają miesięczne... albo własne samochody, bo w bilansie korzyści i wad różnych metod podróżowania, przesiadka okazuje się już przeszkodą znaczącą. Zatem papierowe bilety kupowane są praktycznie zawsze na jeden przejazd.

Czasówki są sporo tańsze od jednoprzejazdowych. W przypadku biletu normalnego aż o 70 groszy, ulgowe o 35 groszy i liczę wyłącznie wariant najmniej kontrastowy, czyli jeśli kupujemy bilet z e-portmonetki. Dla innych metod dysproporcje są jeszcze większe. Warto zwrócić uwagę, że rzetelne statystyki oraz porównanie wieloletniego trendu z tym, co wydarza się w tym roku da nam odpowiedź, jak na popularność autobusów przekłada się obniżka cen biletów, bo to dokładnie ma miejsce. Połowa okazjonalnych pasażerów już używa znacznie tańszych biletów.

Nowa regulacja oraz wybrane przez radnych ceny niosą za sobą ryzyko. Jeśli nie wzrosła sprzedaż usług BKM, to w ciągu roku trzeba będzie dołożyć z miejskiej kasy nadto ok. 2‑2,5 mln zł. Dałoby się ubytek zrekompensować pod jednym prostym warunkiem – codziennie sprzeda się o ponad 4 tys. biletów więcej. Nie jest to dużo. Na każdy pojazd wypadnie raptem kilkunastu dodatkowych pasażerów. Nie jest to też mało – trzeba upłynnić o kilkanaście procent więcej blankiecików biletowych. Dobra strona medalu jest taka, że kilkunastu procent nie da się nie zauważyć w zestawieniach, więc zyskujemy szansę merytorycznej oceny posunięcia sprzed pół roku.

Pamiętajmy o możliwości sprawdzenia EFEKTÓW obniżenia kosztów przejazdu, na wypadek, gdyby w nadchodzącej kampanii wyborczej pojawili się wróżący z fusów czarodzieje, obiecujący kolejne ulgi. Będzie dało się ich teorie zweryfikować.

(Obywatel Gie Żet)


Obywatel Gie Żet: Białostoczanie chętnie sięgają po nowe bilety komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl