18°C pochmurno z przejaśnieniami

Obywatel Gie Żet: Przyzwyczajenia trudniej zmienić niż prawo

Blogi, Obywatel Przyzwyczajenia trudniej zmienić prawo - zdjęcie, fotografia

Powyższa dewiza koniecznie musi być przyswojona, przemyślana i zrozumiana, żebym mógł skutecznie przeprowadzić Państwa przez koncepcję nowej formy prowadzenia działalności gospodarczej, którą opracowywałem w wolnych chwilach. Wolnych od nie kończącego się dostosowywania własnej działalności do zmieniających się przepisów (także tych starych, o których istnieniu dowiaduję się zupełnie przypadkowo).

Na pewno barierą będą przyzwyczajenia. Jeżeli któryś fragment będzie Państwa raził irracjonalnością, zwróćcie proszę uwagę, czy nie stoi za odczuciem stereotyp, rutyna myślowa i spróbujcie na chwilę wyobrazić sobie nowy świat, zbudowany na innych niż znamy fundamentach. Fundamentem jest między innymi prawo. Prawo, które ustanowiono do regulacji działań biznesu jest możliwe do modyfikacji. Nie jest raz na zawsze dobre, raz na zawsze sprawdzające się we wszystkich warunkach ekonomicznych, geopolitycznych, rynkowych. Można je ruszyć.

Poniższy opis został przygotowany z myślą o mikroprzedsiębiorstwach, obecnie w Polsce w liczbie ponad 2 mln.

Zakładanie działalności gospodarczej

Firma jest z zasady tworzona wraz z narodzeniem dziecka i zarejestrowaniem imienia w urzędzie. Noworodek otrzymuje z urzędu NIP oraz PESEL. Mimo że nie będzie to częste, już wtedy może zarabiać i odprowadzać podatki. Za moment dowiecie się jak. Niemniej najczęściej czynności komercyjne zacznie znacznie później. Państwo dowie się w pewnym momencie, kiedy jego firma przejdzie do stanu aktywności, mimo że nie będzie nic zgłaszał. Kiedy to się stanie? Kiedy obywatel będzie gotów i uzna, że chce legalnie zarabiać pieniądze. Ważną cechą pomysłu jest to, że aktywność i nieaktywność działalności może następować bardzo często i nie wiąże się z jakimkolwiek zaangażowaniem właściciela.

Bankowe konto księgujące

Tak się składa (jest to zjawisko coraz powszechniejsze), że wszystkie pieniądze obracam elektronicznie. Nie dostaję ani grosza w gotówce i prawie nigdy nie płacę banknotami i monetami. Następuje więc taka sytuacja, że bank posiada niemal całkowitą wiedzę o właściwie wszystkich transakcjach. Wie ile na konto wpływa, wie ile jest wydawane. Niewiele już informacji brakuje, żeby mógł wyliczać za mnie podatki oraz opłacać składki. Zakładam wstępnie, że podatki VAT oraz dochodowy są uczciwe, w każdym razie akceptuję je. Bank potrzebuje na pewno znać kwoty stawek VAT na wystawianych fakturach oraz na otrzymywanych, żeby dokonać stosownych obliczeń. Jakoś trzeba mu je przekazać. Wyjść jest parę. Możemy na przykład ustalić, że jak ktoś chce się męczyć z istniejącymi zasadami i szukać w katalogach produktów, które z nich jak są opodatkowane, to niech tak robi. Dodajmy jednak do prawa zasadę, że VAT nie zależy tylko od tego za co się płaci, ale i komu. Dla firm w proponowanej formule stawka byłaby zawsze jedna. Zaraz powstanie zarzut, że artykuły w sklepie spożywczym opartym o nowe zasady będą wyższe. W dużym na pewno, w małym niekoniecznie, bo – jak już się może Czytelniku domyślasz – w nowym rodzaju działalności właściciel nie dba o księgowość, nie składa deklaracji – ani miesięcznych, ani rocznych, nie przyjmuje kontroli skarbowych, nie przejmuje się zmieniającymi się przepisami – jest całkowicie wolny od biurokracji. CAŁKOWICIE! Kto ma firmę ten wie – ile czasu i atłasu kosztują pozapodatkowe wymagania stawiane przez państwo. Poza tym spora część biznesu i tak posługuje się najwyższymi stawkami VAT, więc dla nich nie byłoby żadnej różnicy. Podsumowując, jedną z możliwości przekazania do banku wiedzy o VAT-cie za nasze towary i usługi jest umówienie się, że ma ona zawsze wartość maksymalną. Oszczędzimy za to na papierach i księgowej.

W etapie przejściowym faktury przychodzące będziemy zmuszeni wprowadzać ręcznie, za pomocą mechanizmu przygotowanego przez bank. Jednak docelowo (jest to druga metoda) identyfikatorem firmy zostałby nie NIP czy KRS, ale numer bankowego konta księgującego, a wymiana dokumentów księgowych miałaby miejsce bezpośrednio między bankami. W naszym banku wystawiamy fakturę dla kontrahenta i jako adresata podajemy jego numer konta. Nasz bank wysyła do docelowego żądanie płatności. Klient po tamtej stronie klika na przycisk „Zaakceptuj” i faktura automatycznie jest opłacana i księgowana w obu bankach. W jednym jako przychód, w drugim jako koszt. Placówki między sobą mogą wymieniać też jakie kwoty są na jakim VAT-cie.

Istniejące systemy księgowe oraz fiskalne (kasy, drukarki, terminale płatnicze) niewielkim nakładem środków można dostosować do automatycznego łączenia z bankiem i raportowania o osiągniętych przychodach. Znów szef nie musi nawet kiwnąć palcem, żeby pośrednio informować fiskusa o swojej kondycji finansowej.

Czy wizja cyfrowego obrotu dokumentami księgowymi nie przeraża Was, nie jest zanadto futurystyczna? Dla wielu zapewne nie, ale jeśli jesteś księgowym/ą, to znajdź proszę jakiś minus.

Właściwości bankowego konta księgującego

Bankowych kont księgujących można mieć wiele, ale wszystkie muszą być w jednym banku. Uprości to wyliczenia sumaryczne. Wiele kont przyda się do formalnego porządkowania działalności, jeśli obejmuje kilka gałęzi. Oddzielne konto będzie dla hurtowego handlu książkami, a inne dla usług transportowych, bo przy okazji wożenia książek, zabiera też paczki. Tego potrzebuje przedsiębiorca.

Bank co miesiąc robi bilans wpływów i kosztów i wyznacza należny VAT oraz podatek dochodowy. Bez pytania, w określonym z góry dniu przelewa je na konto Ministerstwa Finansów. Również wylicza i opłaca składki ZUS.

Bankowe konta księgujące są płatne. Banki muszą chcieć je prowadzić. Ustawa reguluje, że w przypadku braku operacji na koncie, firma uznawana jest za zawieszoną, a jeśli cokolwiek się tam dzieje, to jest aktywna. Kiedy jest zawieszona opłaty za prowadzenie nie mogą być pobierane, kiedy jest aktywna powinny być pobierane jako odsetek od obrotu, ale nie więcej niż, dajmy na to 50 zł miesięcznie. Odrębną kwestią są np. koszty przelewów. Te każdy bank regulowałby po swojemu.

Docelowo numer bankowego konta księgującego powinien być przenoszalny jak numer telefonu. Można zmienić placówkę, w której posiadamy konto, a ono powinno mieć stale ten sam numer. Na razie prostsze będzie rozwiązanie z numerem nadawanym przez każdy bank oddzielnie.

Podatki

W dobie cyfrowych operacji finansowych archaizmem wydają się progi podatkowe. Opisywana firma będzie podlegała pod podatek wyliczany według wzorów, nie mający żadnych progów, ale jednak ze zmiennym procentem – zależnie od dochodu. Powiedzmy tak: zarabiając 100 zł miesięcznie obciążeni zostaniemy w sumie 5%, czyli 5 zł, z czego część będzie dla ZUS-u, część dla Urzędu Skarbowego; jeśli 2800 zł – podatek wyniesie 40%, czyli 1120 zł, część dla ZUS-u, część dla Urzędu Skarbowego; 1 mln zł – 21%, czyli 210 tys. zł, część dla ZUS-u, reszta do skarbówki. Oprócz pierwszej kwoty, pozostałe odpowiadają mniej więcej aktualnie płaconym podatkom.

Z powyższego punktu wyjścia pójdźmy więc na rękę państwu i zlikwidujmy ulgi oraz kwotę wolną od podatku. Państwo też powinno chcieć wdrożyć takie rozwiązanie. Niech zatem ma więcej. W zamian pójdzie jednak na ustępstwa. Nie będzie ulg, kwot wolnych od podatku, ale i żadnych obowiązków statystycznych, żadnych rozkładanych na lata amortyzacji... żadnych amortyzacji – każdy koszt rozliczany jest na bieżąco. Nadrzędnym celem jest maksymalne uproszczenie zasad i oswobodzenie biznesu z okowów biurokracji.

Utworzenie bezstopniowo zmiennej skali podatkowej daje rządowi możliwość stymulowania przedsiębiorczości przez tworzenie „dołków” podatkowych – lokalnych obniżeń skali podatkowej, do których będzie się opłacało trafić, a które można z czasem przesuwać w stronę wyższych dochodów. Właściciel konta widziałby po zalogowaniu do serwisu bankowego, w którym miejscu na wykresie aktualnie się znajduje, jaki procent płaci, jaki jest kształt wykresu i w którą stronę opłaca się dążyć.

Bezstopniowość chroni też przed psychologiczną barierą przekraczania progów. Odruchowo chce się ich uniknąć i kombinuje, żeby pozostać po stronie podatku niższego o kilkanaście procent.

Korzyści dla przedsiębiorcy

W modelu firmy, opartym na bankowym koncie księgującym przedsiębiorca: zajmuje się praktycznie wyłącznie firmą, nie ponosi znacznych kosztów księgowości, nie płaci podatków od nie opłaconych faktur, nie dba o szczegółową znajomość prawa podatkowego, nie odpowiada za błędne wyliczenia składek, nie jest pod tym kątem kontrolowany, może zaczynać działalność już w młodości. Wspominałem wcześniej, że zarabiać może i noworodek. Jeśli rodzice założą mu odpowiednie konto i na to konto co miesiąc postanowią wpłacać pieniądze, to od razu będzie to uznane za dochód malucha i zostanie obciążone opłatami: dla banku, do ZUS-u i Skarbu Państwa. Można więc uznać, że już wówczas będzie budowana przyszłość emerytalna.

Nie widzę powodów, żeby nastolatkowie nie mieli próbować sił z zarabianiem. Jaki problem? Bez żadnego pytania rodziców, opiekunów itp. To już troska banków, czy pozwolą małoletniemu na debet, wiedząc, że same będą ponosiły ryzyko. Dopóki jednak stan konta nie spada poniżej zera, niech się młodzi wdrażają i nabierają szlifów i już zapoznają z czymś takim jak podatki i przedsiębiorczość. Zamiast spalać się na vlogi o przechodzeniu poziomów w grach, będą wymieniali się pomysłami, jak zrobić dochodową platformówkę.

Nie wspomnę już o tym, że nie trzeba w żaden specjalny sposób zakładać firmy, tylko się ja ma.

Korzyści dla banku

Za komfort wolności zapłacimy bankowi do 50 zł miesięcznie (w najlepszym wypadku do systemu bankowego będzie trafiało dodatkowe 1,2 mld. zł rocznie, ale przyjmijmy realniej, że 300 mln. zł. To i tak sporo).

Korzyści dla państwa

Wymienię hasłowo. Państwo niemal wolne od szarej strefy. Łatwa kontrola podatników (w jednym banku można od razu sprawdzić kilkadziesiąt tysięcy podmiotów lub nakazać wbudowanie algorytmów weryfikujących i czekać na pojawiające się zgłoszenia o nieprawidłowościach). Obniżenie wieku rozpoczynania działalności, a więc i więcej czynnych mikropodatników wśród młodzieży. Edukacja ekonomiczno-biznesowa. No i wizerunek – nareszcie państwo przyjazne dla gospodarki i skok na pierwsze lokaty rankingów swobody prowadzenia działalności.

Podsumowanie

Zauważcie, że podane rozwiązania bardzo łatwo da się zastosować wobec pracowników i jednym „haczykiem” w opcjach „z poniższego konta wpływa moja wypłata” poinformować bankowość, żeby odpowiednio potraktowała przychodzący przelew. Wtedy szef płaciłby podwładnemu całkowitą kwotę brutto wraz z własnymi kosztami, a to konto pracownika rozliczałoby przelew – również kompleksowo, także bez PIT-ów, nerwów i „czynnych żali”. Znika fikcyjna płaca brutto i netto i cała ta robota z wyliczeniami.

Niewykluczone, że znajdziecie wiele błędów i niedociągnięć w przedstawionej koncepcji. Weźcie ją jednak do serca i spróbujcie poprawić zamiast krytykować, bo idea skupienia się wyłącznie na działalności byłaby przez biznes przyjęta z zachwytem, a gospodarka dostała porządnego przyspieszenia.

(Obywatel Gie Żet/ Foto: BL)


Obywatel Gie Żet: Przyzwyczajenia trudniej zmienić niż prawo komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl