Blogi, Obywatel Zieję nienawiścią - zdjęcie, fotografia

O profilu fejsbukowym „Spotted: Białystok” krążą legendy. Nigdy jednak nie miałem z nim wcześniej do czynienia osobiście. Jak się okazało, już pierwszy kontakt sprawił, że nigdy więcej przypuszczalnie nie będę miał przyjemności wymiany zdań z prowadzącym. (Wpis publikowany będzie w dwóch częściach – we wtorek pierwsza z nich, zaś w środę – część druga).

Był niegdyś w dawnej historii taki koleżka, który wyłącznie dla rozgłosu spalił świątynię Artemidy w Efezie, jeden z 7 cudów świata. Mądrzy sędziowie nakazali, żeby jego imię wymazać, nie zapisywać, nie uwieczniać, nie nanosić w kronikach, żeby w ten sposób dać sygnał, że zbrodnia dla sławy nie będzie skuteczna. Obecnie robi się odwrotnie, koszmar opiewa się na potęgę. Również w przypadku zamachu na Pawła Adamowicza. Teraz każdy psychol wie, że ma zagwarantowane miejsce w wiadomościach w całym kraju, jeżeli zaatakuje funkcjonariusza publicznego, najlepiej samorządowego, idealnie jeśli w randze prezydenta. Między innymi dlatego niedawne show pogrzebowe uważam za nieprzemyślane, a pienia „nie wolno!” trafiające i tak tylko do tych co myślą rozsądnie i zdrowo. Wcześniej przecież też powszechne było przeświadczenie, że morderstwo jest godne potępienia. Co do tego wszyscy, oprócz nielicznych byli i są zgodni.

W komentarzach do kontrowersyjnego tekstu o medialnym, niemerytorycznym charakterze żałoby narodowej często pojawiało się oskarżenie, że jestem nieczuły. Niechby i tak było, ale nie zmienia to obserwacji, że wartościowi ludzie setkami mogą umierać po cichu i nikt po nich nie płacze, za to uwagę skupia spektakularność śmierci, nie zaś sam człowiek. Uważam ową regułę za niesprawiedliwość zastanego świata i nie zgadzam się z nią. Autentycznie cierpię po odejściu filozofa, profesora Wolniewicza (a kto to jest?! pewnie zapytacie, telewizor nie wałkował tego nazwiska), Paweł Adamowicz nie wzrusza mnie w zestawieniu z Profesorem w ogóle. Zupełnie nie ta klasa.

Dochodzimy do najbardziej bulwersujących konstatacji, z którymi większość z Was, Czytelników się nie zgadza. Z pierwszą rozprawię się szybko. Czy Paweł Adamowicz był osobistością znamienitą, której śmierć jest dla Polski stratą? Nie... stratą dla Polski jest łobuz, który będzie żył w pierdlu na nasz koszt. Paweł Adamowicz jest co najwyżej stratą dla Gdańska. Reszta kraju nie odczuje jakiegokolwiek braku.

Czy dość powszechne dowody solidarności i „oddawanie hołdu” zmarłemu wskazują, że prezydenta Gdańska ludzie uważają za kogoś wielkiego? Uczciwie zweryfikujcie proszę następujące poglądy, w które osobiście wierzę: większość ludzi nie wie kim, oprócz funkcji, był Paweł Adamowicz, nie ma więc podstaw, żeby go cenić; spora część ludzi skupia się we wspólnoty pod oficjalnym hasłem oddania hołdu, ale faktycznie z powodu strachu przed nożownikami – chcą jakkolwiek zareagować na szokujący i budzący trwogę fakt, że można kogoś tak jawnie zasztyletować; postawa „jestem z” wynika w sporej części z odruchu, że tak się powinno postępować i niewiedzy, że niemal co tydzień, jak nie częściej, dochodzi do bezsensownych morderstw.

Ostatnią myśl na koniec rozwinę. Po zakończeniu komunizmu zrobiono badania poczucia bezpieczeństwa i porównano z tymi sprzed upadku. Ważne, że w czasach PRL-u była cenzura, która dbała, żeby kraj pokazywać w rumiankowych barwach. Nie wyciągano brudów, nie straszono bezeceństwami, panowała git-malina. Wówczas poczucie bezpieczeństwa w bezpośredniej okolicy i w perspektywie całego kraju było wysokie. Po uwolnieniu mediów spod cenzury, na ekranach domowych odbiorników coraz częściej witały straszne relacje, zbierane zewsząd przez redaktorów dla podniesienia oglądalności. Okazało się, że poczucie bezpieczeństwa w bezpośredniej okolicy nadal było wysokie, ale przekonanie, że w kraju jest Sodoma z Gomorą, znacząco wzrosło.

Zmierzam do nakreślenia opinii, że nie byłoby histerii po nieudanym puszczeniu do nieba światełka w Gdańsku, gdyby wcześniej wszyscy wiedzieli, że wariaci mordują od czasu do czasu. Takie rzeczy się zdarzają. Zazwyczaj są to pijaczki nieciekawe dla telewizji, więc się ich nie pokazuje, zwłaszcza że nie nagrywają ekscesów. Tym razem trafiło na kogoś znanego i to podczas transmisji. Stąd wstrząs, bo wcześniej większość nie wiedziała o mrocznych pokładach kryminalnych kronik, a tu nagle poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane i stąd bóle.

Czekam też niecierpliwie na ujawnienie, czy napastnik był pod wpływem alkoholu lub narkotyków, bo w tym zakresie zbrodnia pasowałaby do „pospolitych”, a dyskusję skierować trzeba by było nie na „mowę nienawiści”, a na przyzwolenie dla środków odurzających. Jeżeli jeszcze podczas imprezy był w pobliżu legalnie sprzedawany alkohol, to odpowiedzialność ponoszą władze Gdańska, które wydały pozwolenie, czyli personalnie Paweł Adamowicz.

(Obywatel Gie Żet)

Reklama

Obywatel Gie Żet: Zieję nienawiścią cz. 2 komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama