Blogi, Renata - zdjęcie, fotografia

Pani Renata. Instruktorka yogi. Pierwsza w Białymstoku.

- Widział już Pan nasz ogródek? Wszystko sami z mężem zrobiliśmy. To jest doskonały sposób na starość. Gdy praca zamienia się w ćwiczenia yogi. Pracuje się w świadomy sposób wyciągając stawy, a oszczędzając mięśnie. To jest cała tajemnica. Gimnastyka zachodnia rozwija mięśnie. Rozbudowuje i utwardza. Zupełnie inna filozofia.

Siedzimy sobie na podwórku, popijamy kawę i podjadamy ciastka.

- Jak się zaczęła Pani przygoda z yogą? – pytam.

- W 1955 roku do mojej przyjaciółki przyszedł malarz Józef Charyton – wspomina Pani Renata. – I zaczął opowiadać o świecie. Zupełnie innym niż ten, który znałyśmy. O świecie pełnym kolorów i dziwów. O Indiach. Miałam wówczas 15 lat. I tak mnie to zaciekawiło, że są jacyś yogini, że potrafią bardzo długo nic nie jeść, i że są tak długowieczni. Więc zaczęłam Go wypytywać. Potem pisaliśmy do siebie długie listy. W końcu zaś przysłał książkę „Karma yoga”, I tam znalazłem zdanie „Boży jesteście Wy ludzie, jakże niesłusznie zwani grzesznikami”. To zdanie ukierunkowało całe moje życie. Pojechałam na studia historyczne do Warszawy. Ale po studiach szybko zrozumiałam, że nie potrafię 5 razy dziennie opowiadać w szkole o bitwie pod Grunwaldem. Tymczasem historia ludzkości przedstawiana w szkole, to historia wojen. I zakuwanie dat. To nie moja bajka. A teraz proszę, o yodze mogę opowiadać godzinami.

- Pierwsze zajęcia yogi w Białymstoku kiedy się odbyły? – pytam.

- W 1982 roku – mówi Pani Renata. – W klubie Zachęta przy Piastowskiej i klubie na Broniewskiego. Prowadzę tam zresztą zajęcia do tej pory.

- Przykrości nie było żadnych? – pytam. – Widziałem ulotkę „Yoga to nie droga do Boga”.

- Tak, znam tą ulotkę – uśmiecha się Pani Renata. – Droga do Boga to sprawa indywidualna. I każdy ją musi znaleźć sam. Raz jeden zdarzyła się dziwna przygoda podczas zajęć. Poprosiłam uczestniczki kursu, aby wznieść ręce i przyjąć trochę kosmicznej energii. „Kosmiczna energia? O rany trafiłam do sekty!” zawołała jedna z pań, spakowała się i opuściła nasze zajęcia. Tymczasem nasze ciało to nie tylko materia, ale przede wszystkim energia. I chodzi o to, by była to energia pozytywna. Yoga daje mi to, że mogę się cały czas obserwować. Kiedy mam problem, robię sobie z niego przygodę. Jestem świadkiem swych emocji, ale nie pozwalam by emocje mną kierowały.

- Pokaże mi Pani, jak się łapie energię z kosmosu? – zapytałem.

- Ależ oczywiście – roześmiała się Pani Renata. – To bardzo proste!

(Wojciech Koronkiewicz)

Pani Renata komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama