Piotr Liroy-Marzec: Tak to jest, jak się do PSL-u wejdzie, od razu się muruje we łbie

Polityka, Piotr Liroy Marzec wejdzie muruje łbie - zdjęcie, fotografia

Bez sztywniactwa, patrzenia z góry, naturalnie. Tak wyglądała rozmowa z posłem Piotrem Liroyem-Marcem. Do parlamentu wszedł jako jedynka kieleckiej listy ruchu Pawła Kukiza. Potem odszedł. Wkrótce przestanie zasiadać w poselskich ławach, ale zapewnia, że ma masę energii, by działać dalej, pomagać ludziom, stać po stronie tych, którzy odbijają się o urzędniczy mur. Po to powołał do życia Skutecznych, żeby budując przez kolejne lata struktury, po kolejnych wyborach mieć solidną reprezentację w Sejmie. Jak ocenia mijającą kadencję, co uważa za największy sukces, jakie ma polityczne plany na najbliższe lata i co sądzi o postulatach Pawła Kukiza, mówi w rozmowie z Piotrem Walczakiem.

Piotr Walczak, Dzień Dobry Białystok: Cztery lata mijają... Warto było?

Piotr Liroy-Marzec, Skuteczni: Pewnie. Myślę, że to każdy pacjent potrzebujący medycznej marihuany powie za swojego życia, że warto było. To była walka, która trwała kilkadziesiąt lat i ona nadal będzie trwała.

Każdy, kto dziś bez dokumentów może jeździć samochodem dzięki naszym regulacjom, też może się cieszyć z tego, że nie ma mandatu za to, iż nie ma się przy sobie niektórych dokumentów.

Ludzie, którzy mają firmy i do tej pory musieli mieć na całą flotę masę biurowej roboty, papierkowej, masę pieniędzy wydać na tablice próbne, dziś mają jedną tablicę na tę flotę.

Tak samo czasowe wyrejestrowanie pojazdu - od 1997 roku nie mamy takiej możliwości. A dzisiaj, gdy podróżujemy po całym świecie, zostawiamy przecież samochody czasem na dwa czy trzy lata w garażu, płacimy za nie niepotrzebnie. Sprawa jest w toku.

I właśnie z tych powodów było warto. Dużo mógłbym mówić, ile rzeczy udało nam się zrobić w ciągu jednej kadencji. Na pewno było warto.

A te sprawy, których nie udało się zrealizować?

- Ojej, takich jest zbyt dużo. Od razu się przekonałem, przez pierwsze dni. Biuro Analiz Sejmowych powiedziało mi, że ponad połowa moich ustaw wylądowała w koszu. Bo dziś o tym decyduje Komisja Europejska i decyzje zapadają tak naprawdę tam. Cała masa była takich rzeczy.

Temat choćby medycznej marihuany jest jeszcze nie skończony, ponieważ niektóre regulacje wciąż robimy, np. w kwestii upraw, co do której mam słowo pana Kaczyńskiego, że przy nowej kadencji jedna z pierwszych ustaw będzie dotyczyła właśnie upraw medycznej marihuany. To jest sprawa istotna dla pacjentów.

Dalej - depenalizacja do 10 gramów, również jest w toku i chcemy to skończyć.

Jedną z rzeczy, której nie udało się zrobić i o którą będziemy się bili, jest e-voting, nad którym pracuję już wiele lat.

Do tego moja ustawa związana z kulturą, z partycypacją polskiej muzyki w rynku - do dzisiaj ta sprawa wisi, w tej chwili zmieniamy trochę projekt i w przyszłej kadencji będziemy zgłaszać przez posłów, z którymi współpracujemy, poprawki, jeśli chodzi o partycypację polskiej muzyki w mediach. Wpadłem na pomysł, jak zrobić, żeby rząd go nie blokował.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to drobne sprawy. No ale właśnie te drobne sprawy nam przeszkadzają żyć. Ludzie nie rozumieją, że bez tych drobnych rzeczy, które robimy, cała reszta nie ma sensu. Pragnę przypomnieć wszystkim tym, którzy mówią: "a co tam, takie małe rzeczy pozałatwiałeś drobne", że wszyscy ci wielcy, na których większość głosuje, cały czas obiecują te wielkie sprawy i nigdy ich nie załatwili, bo ich polityka polega na ciągłym ganianiu królika czy zająca, a ja go złapałem od razu. I zadaniem moim, jako posła, jest właśnie nie gonienie królika, tylko od razu jego złapanie. Te wielkie sprawy, o których oni mówią, jak ekonomia czy kwestie związane z medycyną, to wszystko jest nierozwiązywalne. Ale oni mogą obiecywać. Co kampania, wszyscy mogą obiecać, czego to nie zrobią. I to robią, ale nie zmieniają nic, a jeżeli już, to na gorsze.

Uważam, że powinniśmy się skupić na tych drobnych sprawach, które nam przeszkadzają żyć na co dzień. Ale nie zapominać także o tych wielkich, jak choćby ta medyczna marihuana. Ja do dziś otrzymuję maile od ludzi, którzy dostali pierwszy lek i dziękują za to, że udało się to zrobić. To kawał pracy. Nie tylko mój, ale też teamu Skutecznych i wszystkich, którzy to wspierali, m.in. środowisk pacjentów.

Takich bym sobie życzył posłów. Nie to, że sam sobie chcę wystawiać laurkę, ale tego oczekuję od posłów: że przyjdą, przez cztery lata będą ciężko pracować, a potem niektóre ich dobre, teoretycznie drobne sprawy przejdą w Polsce. I będzie nam się łatwiej żyło, na co dzień będziemy bardziej weseli, będziemy mieli lepszy humor, bo takie rzeczy nie będą nam spędzały snu z powiek.

Podczas konferencji prasowej w Białymstoku Paweł Kukiz, przedstawiając swój program, powiedział, że chciałby, aby posłowie, którzy zmieniają klub w trakcie kadencji, mogli być odwołani...

- A gdzie tutaj JOW-y, o których on mówi?! Przecież poseł to jest jednostka. Przecież on się bije o jednostki, a teraz... Tak to jest, jak się do PSL-u wejdzie. Od razu się muruje we łbie. Strasznie. Zacementowana głowa. Przecież on się bił niedawno o JOW-y. Nieistotne było, w jakim jesteś ugrupowaniu, istotne było, czy się pracuje dla ludzi.

Wśród postulatów wymienił m.in. mieszany system wyborczy z zastosowaniem jednomandatowych okręgów wyborczych. Tak, aby każdy obywatel mógł startować do Sejmu nie będąc członkiem dużej partii.

- Sam sobie zaprzecza.

Choć uważam, że to przechodzenie to też nie jest za fajna rzecz...

Ale z drugiej strony - jeżeli ktoś uważa, że jego postulaty mogą być spełnione i nie umie udawać, że coś zrobi albo nie zrobi, to ja nie mam nic przeciwko posłom, którzy przechodzą np. do ugrupowania, które dziś może zadecydować o wypełnieniu postulatów, które obiecali obywatelom. Przecież obywatelowi chodzi o to tylko, żeby postulat, o który się bije, był wypełniony. Nie powinno mieć znaczenia, czy dany poseł robi w PiS-ie, czy w PO. Ważne, że to, o co walczył, wykonał.

Tak więc to, o czym mówi Paweł Kukiz, to jest jakiś absurd. Długo mógłbym mówić na ten temat, ale szkoda śliny na Pawła Kukiza. Sam sobie strzelił samobója, bo jeśli chce takie rzeczy podejmować, to znaczy, że jest przeciwko JOW-om, bo JOW-y polegają na jednostkach. Czyli jednostka się liczy, a nie partia. Nie ważne, że ktoś przechodzi, ważne, że wykonuje swoje zadanie. Paweł lubi takich, co to siedzą na dupie, wykonują to, co on każe i jednocześnie najlepiej, gdyby nic nie robili, bo wtedy to nie ma do czego się przypieprzyć.

Zdajesz sobie sprawę, że w tych wyborach nie wprowadzicie swoich posłów do Sejmu...

- To nie jest prawda. Gwarantuję, że przynajmniej jeden "Skuteczny" będzie w nowej kadencji. Nie powiem dlaczego i jak, bo to jest na razie tajemnica, ale będzie.

A poza tym, ja jestem w polityce nie po to, żeby wygrywać wybory i się bić o nie. Tylko po to, żeby zmienić kraj. Po to, żebyśmy razem wspólnie pracowali. Nie w dniu wyborów i nie w kampanii. Idea Skutecznych powstała, bo mieliśmy dosyć tych partyjniackich walk wtedy, kiedy była potrzeba. Bo obywatele są im potrzebni tylko przy wyborach, a reszta ich nie interesuje.

Oczywiście, naszym głównym zadaniem jest wejść do parlamentu i rządzić. I to jest jedyna idea powstania ugrupowań partyjnych, które chcą walczyć o prawa obywateli. Bo tylko tam możemy stanowić i zmieniać prawo - i to jest najważniejsze. Nie jest powiedziane, że dzisiaj mamy wygrać. My mamy ludziom udowodnić, że jako Skuteczni jesteśmy szczerzy z tym co robimy, że jesteśmy inni niż te wszystkie ugrupowania i że przede wszystkim Skuteczni nie są od wyborów do wyborów, tylko jesteśmy na co dzień dla obywateli w każdym regionie.

Nie zapominajmy, że ja w polityce jestem od wielu lat. W Sejmie moje pierwsze wystąpienie miało miejsce w 1996 roku, kiedy pracowałem z senator Marią Łopatkową nad prawami człowieka i nową konstytucją, bo mam też swój wkład i w to. Działałem z wieloma ruchami miejskimi, działałem w UPR-ze, za każdym razem biłem się o to, żeby było lepiej na co dzień choćby w działaniach miejskich. Skuteczni, poza tym, że mają działać w parlamencie, to przede wszystkim mają działać u siebie w regionach, pomagać ludziom na co dzień w ich najprostszych sprawach. Jesteśmy od tego, żeby odciążyć ludzi, pomóc im w problemach, które dla nich są końcem świata.

Niektórzy potrafią opowiadać o wielkich rzeczach godzinami, ale to ludzi nie interesuje. Ich interesuje problem, który mają, który niszczy ich rodzinę i w tym Skuteczni mają pomagać. My nie mamy być od wyborów do wyborów.

Ale powtarzam: w parlamencie jeden Skuteczny będzie. I nie powiem kto i w jaki sposób, ale będzie. Natomiast my jako Skuteczni mamy pokazać tym bardziej ludziom, że jak już ci wszyscy pójdą do tego parlamentu i zaczną się zajmować tymi teoretycznie ważnymi sprawami i będą tam siedzieć i udawać, że pracują, przynajmniej w większości, to w tym czasie Skuteczni będą tam, gdzie ludzie ich potrzebują. Będą u nich na podwórku, będą u nich w centrum, w szkołach, zakładach. Mamy być samopomocą obywatelską. Po to powstaliśmy, nie po to, żeby zbijać kapitał polityczny i pokazywać, że ktoś jest wielkim panem posłem.

Po pracy poselskiej, społecznej - co robi Piotr Liroy-Marzec?

- Głównie czas pochłania mi rodzina, mam dużą rodzinę, więc na co dzień zajmuję się przede wszystkim nią. Poza tym cały czas jestem artystą, muzykiem, więc tworzę. Kiedy coś mi w głowie siedzi, to komponuję. Poza tym jak mam czas, to sport - uprawiam go całe życie. Wakacji dawno nie miałem, może teraz będzie chwila na nie. Aczkolwiek, mimo iż nie będę w parlamencie, to będę dalej pracował dla ludzi i dalej będę w polityce. Dalej będę robił to, co teraz przez ostatnie cztery lata. W Sejmie będę bywał, bo wejść mi tam chyba nie zakażą, będę pracował nad projektami ustaw. Już mamy wiele projektów, które są gotowe, których nie udało się zrealizować w tej kadencji, które będziemy zgłaszać w przyszłej. To że nie będę posłem przez najbliższe cztery lata, kończy się na nazwie. Będę dalej w parlamencie, będę tam siedział, rozmawiał z ludźmi. Nawiązałem dialog i mam wielu przyjaciół w różnych ugrupowaniach.

Ale najważniejsze, żeby być w miastach, na osiedlach, w małych wsiach. Blisko ludzi. Tak, żeby Skuteczni byli naprawdę skuteczni w naprawianiu tego, co inni psują.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Liroy-Marzec: Tak to jest, jak się do PSL-u wejdzie, od razu się muruje we łbie komentarze opinie

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama