5°C rozproszone chmury

Podlasie będzie płacić miliony euro, bo nie umie ich wydać. Tak rządzą spece z PO i PSL

Wiadomości, Podlasie będzie płacić miliony wydać rządzą spece - zdjęcie, fotografia

Podlasie jest jednym z kilku województw, które będzie musiała zapłacić miliony euro, bo nie potrafi wykorzystać środków na inwestycje i rozwój. Według danych Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju może być to nawet 70 milionów euro jeszcze w 2018, choć w Urzędzie Marszałkowskim trwa obecnie gorączkowa praca, aby tą kwotę jak najbardziej zmniejszyć. W ministerstwie nikt nie ma jednak wątpliwości, że Podlasie będzie musiało znaleźć najmniej 50-60 milionów euro z końcem 2018 roku. Pieniądze te będą pochodziły z budżetu województwa.

Koalicja PSL-PO ma w tej kadencji ewidentnie słabe wyniki w wydawaniu środków unijnych, choć akurat działacze obu tych partii kojarzą się w powszechnej świadomości z wydawaniem hojną ręką publicznych pieniędzy. Z kasą pozyskaną z Unii Europejskiej jest jednak ten kłopot, że wydając ją trzeba robić to w sposób zdyscyplinowany czyli zgodny z planem ustalonym z urzędnikami z Brukseli. Dodatkowym kłopotem jest to, że wydatkowanie podlega rygorystycznej kontroli i musi zakończyć się osiągnięciem zakładanych wskaźników: na przykład wybudowaniem drogi w określonym czasie za wcześniej przyznane środki. Cyfry mają to do siebie, że - w przeciwieństwie do społeczeństwa - nie da się ich zaczarować ani zagadać. Są wartością raczej obojętną na czar polityków i naprawdę ciężko przyłożyć im polityczne poglądy. I to one wskazują, że rządzący z województwie podlaskim ludowcy i platformersi nie radzą sobie z wydawaniem unijnej kasy. 

Informacje o tym, że na Podlasiu jest źle z wydawaniem unijnej kasy nadeszły ostatnio z Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. Podczas Otwartych Dni Funduszy Europejskich szef resortu, Jerzy Kwieciński, podał, że kilka województw ma ogromne problemy z realizacją zakładanych planów i grozi im zwrot sporych kwot i w tej grupie jest Podlasie. Zdaniem szefa resortu w kiepskiej sytuacji są aż cztery województwa z Polski Wschodniej.

- Województwa świętokrzyskie, podlaskie, lubelskie, warmińsko-mazurskie i kujawsko-pomorskie mają problemy z wykorzystaniem pieniędzy z obecnej perspektywy unijnej. Zagrożonych przesunięciem do innych regionów czy programów a nawet zwrotem do Brukseli jest ok. miliarda euro, choć z miesiąca na miesiąc sytuacja się poprawia - mówił minister. 

Marszałkowie z PO i PSL znają te dane już od dawna. Miniterstwo co miesiąc dokonuje analiz w systemie SL2014 sumującym wartość dokonanych i rozliczonych inwestycji. To drugie pojęcie oznacza, że wydatki zostały dokonane zgodnie z umową i przepisami UE, więc są kwalifikowalne. Warunkiem kwalifikowalności jest wydanie środków zgodnie z harmonogramem, planem oraz na to, co wymienione zostało w umowach i przepisach szczegółowych. Kiedy ministerstwo po raz pierwszy ostrzegało przed grożącym zwrotem pieniędzy marszałkowie bronili się mówiąc, że winnym jest rząd, który rzuca im kłody pod nogi. 

Ze strony obecnego rządu polskiego w tym względzie nie mamy dużego wsparcia. Co więcej, stawia nam bariery, np. związane z podatkiem VAT, dotyczącym odnawialnych źródeł energii. Wprowadzane są dodatkowe opłaty i dlatego 62 podlaskie gminy nie podpisują odpowiednich umów, a za tym blisko siedem tysięcy instalacji solarowych nie może powstać, bo ludzie musieliby dopłacić. Zasady tego typu rząd nagle zmienia. Inny przykład: gmina Wasilków nie zrealizowała umowy i prosi o jej przedłużenie, co wpływa także na pozycję dotyczącą wykorzystania środków unijnych. Robimy wszystko, jeśli chodzi o wykorzystanie środków unijnych, aby rok 2018 zakończyć pozytywnie. Mimo kłód, które przez stronę rządową są nam rzucane, wykorzystamy jak najwięcej środków - mówił Maciej Żywno, wicemarszałek województwa w lutym. 

Problem w tym, że - poza Podkarpaciem - koalicja PO i PSL rządzi co najmniej w 15 innych województwach. I - rzecz  dziwna - wielu innym województwom kłody, o których mówi marszałek Żywno nie przeszkadzają w osiąganiu zakładanych wskaźników, realizacji inwestycji i sprawnym wydawaniu środków. Wiele samorządów wojewódzkich wręcz przekroczyło zakładane wskaźniki, które są nieosiągalne dla Podlasia. To zadziwiająca sprawa w regionie, który - jak podkreślają politycy PSL i PO - potrzebuje dodatkowych środków i wsparcia do doścignięcia reszty kraju. Pytanie jak to zrobić, skoro aktualnie rządząca koalicja ma ewidentny problem z wydawaniem środków, które już ma do swojej dyspozycji.  

Już na początku 2019 roku samorząd województwa będzie musiał poszukać pieniędzy na dołożenie do nierozliczonej puli. Ministerstwo wskazało, że nie wszystko opóźnienia da się nadrobić, a to z powodu wprowadzonej w 2017 roku zasady N+3, która zakłada, że pieniądze z programów unijnych trzeba wykorzystać i rozliczyć w ciągu trzech lat od chwili ich uruchomienia. Urząd Marszałkowski twierdzi, że nie wszystkie kwestie da się przewidzieć - np. sprawy opuszczenie budowy przez wykonawcę jak w przypadku drogi Sokółka - Dąbrowa Białostocka. Trudno się z tym nie zgodzić, choć brak czasu na nadrobienie tego problemu to już bezsprzecznie wina obecnych władz województwa, które albo zawiniły opóźnieniom albo je tolerowały w realizacji inwestycji i ogłaszania konkursów przez podległe sobie instytucje. I nie przewidziały wariantu B.

Co zasada N+3 oznacza w praktyce? Z informacji udostępnionych nam przez MIiR wynika, że z funduszy, przyznanych w ramach perspektywy finansowej 2014-2020, faktycznie korzystać można do roku 2023. Jeżeli do tego czasu krajowi członkowskiemu nie uda się wykorzystać wszystkich środków przyznanych na bieżącą perspektywę finansową, będzie musiał zwrócić niewykorzystaną nadwyżkę do budżetu UE. Rzecz jednak w tym, że jeśli jakaś pula środków została zakontraktowana np. w 2015 roku to czas na rozliczenie tych pieniędzy upływa właśnie w 2018. A takich sytuacji na Podlasiu jest sporo. Jeśli opóźnień nie da się nadrobić to w 2019 i 2020 z kasy województwa wypłyną kolejne pieniądze. Może to wpłynąć na większy deficyt. 

Ministerstwo chcąc uniknąć nadmiernych zwrotów przeprowadziło na początku roku przegląd wszystkich programów operacyjnych w województwach. Analizowano ich realizację zarówno pod względem jakościowym jak i ilościowym. Już wiadomo, że Podlasie nie będzie mogło skorzystać z z Krajowej Rezerwy Wykonania, przeznaczonej dla Regionalnych Programów Operacyjnych, bo nie radzi sobie z wykorzystaniem dotychczas przekazanych pieniędzy. W tej sytuacji pieniądze z rezerwy wykonania z Podlasia zostaną przesunięte do innych - lepiej radzących sobie - województw, a nasz region nie otrzyma dodatkowych środków. 

Z danych przekazanych przez MIiR wynika, że certyfikacja na Podlasiu czyli środki wydane i prawidłowo rozliczone na podstawie umów (z udziałem pieniędzy UE) wynosi około 8 procent (zakładana wartość na roku 2018 powinna przekraczać 22 procent). Równie źle wygląda sytuacja z umowami podpisanymi (konkursy zostały rozstrzygnięte, a pieniądze są właśnie wydawane) - w województwie podlaskim to zaledwie 45 procent. Gorsze wskaźniki od Podlasia w Polsce ma tylko województwo świętokrzyskie samodzielnie rządzone przez PSL.

Zastanawiające jest jak tym razem władze Podlasia będą wyjaśniały swoją nieudolność w wydawaniu środków unijnych. Założenie, że kłody rzucane przez rząd szkodzą tylko naszemu regionowi (inne radzą sobie jakoś z tymi problemami) jest mało przekonujące. Podobnie jak słabe jest ignorowanie ostrzeżeń ministerstwa odpowiedzialnego za środki unijne i przerzucanie się oskarżeniami. Zadziwiająca jest też w tej sprawie bierność sejmikowej opozycji, która bardzo słabo kontroluje poczynania zarządu województwa w tym zakresie. Jeżeli zamiast kampanii wyborczej i uroczystego podpisywania, lansowania się i udziału w samorządowym cyrku próżności marszałkowie nie wezmą się do działań to Podlasiu grozi utrata setek milionów złotych. I nie w odległej przyszłości, a już za kilka miesięcy

(Adam Remy/ Foto: ASM)


Podlasie będzie płacić miliony euro, bo nie umie ich wydać. Tak rządzą spece z PO i PSL komentarze opinie

  • gość 2018-05-15 21:28:18

    Nie ma to jak pisowski artykuł. Propaganda Gebelsa to chleb powszedni. Populizm pierwsza klasa - Adam remy

  • Gość - niezalogowany 2018-05-16 01:38:00

    Gdzie ta propaganda? Ja tu widzę same fakty. To wstyd, że najbardziej zaniedbane regiony nie potrafią wykorzystać kasy.

  • gość 2018-05-16 12:57:10

    Zlikwidować Urząd Marszałkowski. Dublowanie z Urzędem Wojewódzkim. Tylko rozrost stołków dla krewnych i znajomych królika. W końcu jakieś artykuły w kontrze do władz, bo te lizo...stwo na znanych portalach i jeszcze kazanie sobie za to płacić jest osłabiające.

  • Gość - niezalogowany 2018-05-16 13:27:28

    Nie umie? po prostu nie chce . Po co robic co kolwiek skoro tak czy siak urzednik ma kase co miesiac na swoim koncie bankowym. Jak sie wykarze ze cis sie chce zrobic to od razu trzeba to zatrzymac bo po co sie wychylac. Jak by kazdy byl rozliczany za efekty to nie bylo by tego problemu a tak czy siak ... Rzekomo nie ma kasy na lotnisko jak widac juz jest wystarczy przelac z A do B i juz.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl