21°C słabe opady deszczu

Polityka i pieniądze w Białymstoku. Tadeusz Truskolaski pomnożył swój majątek prawie dziesięć razy

Wiadomości, Polityka pieniądze Białymstoku Tadeusz Truskolaski pomnożył swój majątek prawie dziesięć - zdjęcie, fotografia

Kilka dni temu Jarosław Kaczyński oświadczył, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Była to odpowiedź na społeczne oburzenie po ujawnieniu wysokości nagród dla członków rządu Beaty Szydło i ataki opozycji wytykającej PiS-owi pazerność. Oświadczył, że nagrodzeni oddadzą pieniądze na Caritas. Dodał też, że jego partia złoży projekt obniżający zarobki parlamentarzystów o 20 procent dodając, że to samo ma dotyczyć samorządowców. Natychmiast podniosły się protesty polityków mówiących o dziadowskim państwie i o tym, że dobrym fachowcom trzeba dobrze płacić. Nikt jednak oficjalnie nie zdementował, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Nie przesądzając o intencjach odkryliśmy, że w Białymstoku na najwyższym stanowisku mamy dżentelmena, który na polityce zrobił całkiem dobre pieniądze.

W polskiej komedii z Markiem Kondratem w roli głównej "Pieniądze to nie wszystko" jeden z bohaterów szukając hasła do nowego zakładu pracy zaproponował, aby wypisać na ścianie "Od nędzy do piniędzy". Nie mamy zwyczaju nikomu zaglądać w kieszeń, ale do niniejszej analizy sprowokowała nas Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta Białegostoku, która skomentowała pytania radnych PiS skierowane do prezydenta. Radni pytali o nagrody dla wysokich rangą urzędników podległych prezydentowi i zastępców Tadeusza Truskolaskiego. Pani rzecznik powiedziała między innymi i takie zdanie: 
- Metoda przykrywania swoich błędów czy nawet nadużyć, jest metodą starą jak świat.(...). Padło stwierdzenie, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy. Myślę, że w szeregach radnych Prawa i Sprawiedliwości można znaleźć co najmniej kilka antyprzykładów tej tezy. 

Sprowokowani tymi słowami zajrzeliśmy zatem do kieszeni jej szefa. I odkryliśmy, że Tadeusz Truskolaski między 2005 rokiem (zeznanie sprzed objęcia prezydentury) i obecnie (zeznanie z 31 grudnia 2016)  na prezydenturze Białegostoku wyszedł doskonale. I może to w pewnym stopniu wyjaśnia jego determinację do niesłychanego poświęcania się pracy dla szczęścia białostoczan. Majątek Tadeusza Truskolaskiego między 2005 a 2016 rokiem wzrósł bowiem prawie 10 razy (dla osób uważających, ze przesadzamy - powtórzymy:

TADEUSZ TRUSKOLASKI powiększył swój majątek prawie DZIESIĘCIOKROTNIE).

Prezydent Białegostoku 31 grudnia 2016 roku miał - według jego zeznań - ponad pół miliona złotych na różnych kontach. Tadeusz Truskolaski w swoim oświadczeniu przyznaje, że ma oszczędności - będące jego odrębną własnością w wysokości 478 617 złotych oraz 23 441 euro. Nie będziemy oceniać czy to dużo czy mało - każdy mieszkaniec Białegostoku zrobi to we własnym zakresie, ale zaznaczamy - powyższe dane dotyczą tylko gotówki. Nie obejmują nieruchomości ani samochodu. Zakładając, że kurs euro wynosi 4,2 zł to Tadeusz Truskolaski był właścicielem sumy 577 069 złotych. I dla porównania w 2005 roku, kiedy Tadeusz Truskolaski obejmował urząd to w oświadczeniu majątkowych poinformował, że oszczędności na kontach i ulokowane w akcjach wynoszą 69 388 złotych. Z prostych obliczeń wynika, że w okresie prezydentury zwiększył swój majątek o 507 681 złotych.

Słowa pani Mirończuk przy takim zestawieniu kwot brzmią co najmniej dziwnie. I od razu: żeby nie było nieporozumień - nie czynimy zarzutu Tadeuszowi Truskolaskiemu, że dobrze gospodaruje swoimi dochodami i zarabia pieniądze. Nie jest też tak, że zaglądamy w kieszeń twierdząc, że dorobił się tych pieniędzy w sposób nieuczciwy. Stwierdzamy jedynie fakt, że Tadeusz Truskolaski na polityce dorobił się sporych pieniędzy i nie da się o nim powiedzieć, że polityka pieniędzy mu nie przyniosła. Kiedy zostawał prezydentem miał 48 lat i te same tytuły naukowe co obecnie. Sam wielokrotnie podkreślał, że praca prezydenta miasta to zajęcie wyczerpujące i czasochłonne, absorbujące czas wolny. Byliśmy - i jesteśmy nadal - pełni podziwu, że godzi pracę na uczelni z funkcją prezydenta trzystutysięcznego miasta. Nie znamy innego takiego przypadku w naszym kraju, w którym pełnoetatowy prezydent dużego miasta na prawach powiatu godzi swoje obowiązki z inną pracą zawodową. Ale widocznie Tadeusz Truskolaski ma zalety niespotykane u innych ludzi. Tak czy inaczej wychodzi nam, że prezydent Tadeusz Truskolaski dorobił się obecnego majątku głównie na polityce. 

Prezydent nie zamienił gotówki na nowe mieszkanie. Dalej przyznaje się do współwłasności 99,75 metrowego mieszkania (współwłasność małżeńska). Jedyna różnica jaka jest związana z tym mieszkaniem to ta, że jego wartość prawie dwukrotnie wzrosła. To też jest pewnego rodzaju ewenementem, choć może nie znamy się na rynku nieruchomości. Tak czy inaczej w 2006 roku mieszkanie Tadeusza Truskolaskiego wyceniał na około 250 tysięcy złotych, a w końcu 2016 roku uważał, że jest warte 440 tysięcy. Nie zmieniła się zasadniczo wartość domku letniskowego i garażu, który prezydent przez 12 lat niezmiennie wpisuje do oświadczenia majątkowego. Co się zmieniło? W 2006 Tadeusz Truskolaski jeździł 5 letnią Hondą Accord o wartości 35 000 zł, a obecnie ma 3 letniego Volkswagen Passata wycenianego na 138 486 zł (zaciągnął na niego kredyt, z którego 31.12.2016 r. miał do spłacenia jeszcze 58 121 zł). 

Jeśli brać na poważnie, że Tadeusz Truskolaski nie przyszedł do polityki (samorządowej) dla pieniędzy, to analizując jego roczne dochody można popaść w zadumę. W 2005 roku nie będąc jeszcze prezydentem Tadeusz Truskolaski zarobił łącznie 180 184 złote. Większość tych pieniędzy pochodziło z Uniwersytetu (60 tysięcy za pracę plus prawie 14 tysięcy za prawa autorskie), 44,5 tysiąca złotych z ESCO sp. z o.o. i 32 tysiące złotych za umowy cywilne i prawa autorskie w  Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania. W 2005 roku 48-letni wówczas Tadeusz Truskolaski  łączył pracę uniwersyteckiego nauczyciela akademickiego z dodatkowymi pracami na prywatnej uczelni oraz w spółce zajmującej się głównie ochroną środowiska. Miesięcznie jego zarobki wynosiły średnio około 15 tysięcy złotych. W 2009 - na koniec pierwszej kadencji - prezydent Tadeusz Truskolaski zarabiał już 131% tego, co miał w czasach przedprezydenckich. w 2010 jego zarobki wynosiły 236 404 złote, a główną częścią (158 771 zł) były pobory z Urzędu Miasta, a 73 494 zł płacił mu Uniwersytet. W oświadczeniu majątkowym nie ma wyszczególnionych korzyści wynikających np. ze służbowego auta i kierowcy czy innych prezydenckich przywilejów (podróży służbowych, diet, itp.). W 2016 roku zarobił o 6 tysięcy mniej niż w 2010 (odpowiednio 150 897 z miejskiej kasy i 79 635 z Uniwersytetu). 

Analizując oświadczenia majątkowe prezydenta trudno nie dostrzec, że największy progres majątkowy nastąpił w drugiej  kadencji. W 2009 roku Tadeusz Truskolaski twierdził, że jego majątek w gotówce, akcjach i funduszach inwestycyjnych to około 156 tysięcy złotych. W 2014 roku jest to już prawie 456 000 złotych. Wynika z tego, że za czasów rządów PO-PSL jego finanse kwitły. I może stąd ten sentyment do Platformy Obywatelskiej i jej przystawek - czyli Nowoczesnej.

Nie będziemy formułowali wniosków. Postaramy się nieprowokowani przez panię rzecznik Mirończuk (dziękujemy za zainspirowanie do napisania niniejszego materiału) nie rozkminiać szczegółowo wzrostu majątku pana prezydenta. Radzimy jednak, aby staranniej szafować argumentem, że w Białymstoku najwyżej postawiony pracownik w polityce nie zrobił pieniędzy. Nie przesądzając o motywacji decyzji Tadeusza Truskolaskiego do objęcia posady prezydenta miasta (wierzymy szczerze, że w jego deklaracje kierował się tylko chęcią niewdzięcznej i ciężkiej pracy i służby dla społeczeństwa miasta) nie da się polemizować z faktami. A te są takie, że Tadeusz Truskolaski znacznie wzbogacił się jako prezydent miasta. Wierzymy, że po zakończeniu jego ofiarnej i ciężkiej pracy na rzecz miasta okaże się, że także i majątek Białegostoku oraz jego budżet wzrośnie dziesięciokrotnie. 

(Przemysław Sarosiek/ Foto: bialystok.pl)

P.S. Dane pochodzą z oświadczeń majątkowych Tadeusza Truskolaskiego składanych w latach 2006-2017.


Polityka i pieniądze w Białymstoku. Tadeusz Truskolaski pomnożył swój majątek prawie dziesięć razy komentarze opinie

  • M.Z. - niezalogowany 2018-04-15 15:48:53

    No i dobrze. Należy mu się, trudno żeby miał pracować charytatywnie. Białystok wiele jemu zawdzięcza.

  • Gość - niezalogowany 2018-04-15 23:31:51

    Ja rozumiem sympatie polityczne twórców bloga, ale bez przesady. Pan Jarosław Kaczyński mówi jedno, a robi drugie, a przynajmniej, jako prezes partii rządzącej i nieoficjalny wódz Polski, dopuszcza do jak to Państwo ujęli "bogacenia się" na znacznie większą skalę niż to było wcześniej. "Oświadczył, że nagrodzeni oddadzą pieniądze na Caritas." Nie wprowadzajmy w błąd - pieniędze mogą co najwyżej przekazać lub darować (to lepsze słowo) na wybraną organizację dziwnym trafem powiązaną z kościołem. Do religii nic nie mam, a wręcz przeciwnie, ale te dziwne zbiegi okoliczności (?) z przekazaniem dużych sum, szczególnie na cele pewnego biznesmena w sutannie... Wracając do tematu - darując na tę konkretną organizację, politycy mogą wciąż dostać spory zwrot z ZUSu, bo takie darowizny można sobie preferencyjnie odliczyć od podatku. Wilk syty i owca cała. Każdy rozumny wyciągnie wnioski, że jest to zagranie doskonałe. Dlatego przynajmniej proszę nie pisać, że te pieniędze oddadzą. Oddaje się tam samo skąd się je otrzymało, a tutaj przecież przekazuje się dla, z pewnością realizującej dużo dobrego, ale narzuconej odgórnie organizacji, z możliwością odliczenia sobie tego w PIT.

  • Gość - niezalogowany 2018-04-16 06:24:49

    Żenujący artykuł

  • Gościu - niezalogowany 2018-04-16 09:33:31

    Po to się idzie do polityki, niezależnie z której strony sceny politycznej. Jeszcze wiele lat się to nie zmieni :-(

  • Gość - niezalogowany 2018-04-17 16:43:18

    Kto komu zabrania startować na prezydenta....pracuję to ma....słaby artykuł

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl