Polityka, Politykom przydałaby porządna terapia - zdjęcie, fotografia

Terapię radnym Sejmiku Województwa Podlaskiego zaleca i być może zafunduje obecny zarząd województwa. Ustami wicemarszałka Stanisława Derehajło zapowiedziano bowiem podniesienie samooceny radnych POKO i PSL. Dlaczego? Bo sami źle ocenili własne rządy z ubiegłego roku.

Jak to mówią na Podlasiu: „Bez kieliszka nie razbierijosz”. Bo i ciężko połapać się w tym, co stało się na sesji Sejmiku Województwa Podlaskiego w miniony wtorek. To, że obecny zarząd nie otrzymał wotum zaufania nie wynikało ze złej oceny jego pracy, gdyż ciężko oceniać cały rok na podstawie jednego miesiąca. Tym bardziej powinno być trudno zapomnieć w tym samym czasie o pozostałych 11 miesiącach, kiedy działał poprzedni zarząd. Brak wyrażonego wotum zaufania obecnemu zarządowi wynikał zupełnie z innych pobudek. Ale po kolei.

Na posiedzenie Sejmiku Województwa Podlaskiego nie dojechała jedna z radnych klubu Prawa i Sprawiedliwości – Justyna Żalek. I to jej głosu zabrakło do tego, aby obecny zarząd województwa mógł otrzymać wotum zaufania. Radna jest świeżo upieczoną mamą, co wiąże się z pewnymi obowiązkami jako kobiety i matki. Ta sytuacja nie do końca jest chyba zrozumiała dla radnych opozycyjnych – Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Ale jeszcze bardziej chyba nie jest zrozumiałe to, dlaczego ci opozycyjni radni nie udzielili wotum zaufania zarządowi województwa, kiedy oceniany był de facto poprzedni zarząd składający się z polityków właśnie tych formacji politycznych.

- Przypominam, że to głosowanie dotyczy zarządu ubiegłej kadencji. Niemniej, spadkobiercą jest obecny zarząd – wyjaśniał radnym Sejmiku Województwa Podlaskiego Bogusław Dębski, przewodniczący prowadzący obrady.

I co się stało? To o czym pisaliśmy już wcześniej. Radni opozycji, w liczbie dziewięciu wstrzymało się od głosu, a jeden z radnych w ogóle był przeciwny udzieleniu tego wotum zaufania. Co oznacza, że ci właśnie radni ocenili niedobrze pracę poprzedniego zarządu składającego się z polityków ich własnych formacji. Jeszcze komiczniej wygląda to w zestawieniu, kiedy przeanalizujemy głosowanie personalnie. Jerzy Leszczyński, to obecny radny, a poprzednio marszałek województwa podlaskiego. Stefan Krajewski, to obecny radny, a poprzednio członek zarządu województwa. Bogdan Dyjuk to obecny radny, poprzednio również członek zarządu województwa. Maciej Żywno to obecny radny, poprzednio wicemarszałek województwa. I jeszcze Anna Naszkiewicz, obecna radna, poprzednio również w roli wicemarszałka województwa podlaskiego. Do tego na sali znajdowało się sporo radnych z poprzedniej kadencji, którzy nie mieli wcześniej problemów z oceną polityków, których wymieniliśmy jako funkcyjnych w zarządzie województwa podlaskiego.

- Dziwi mnie trochę decyzja zarządu ubiegłej kadencji, skoro raport dotyczy ubiegłego roku. Coś chyba źle wykonano, skoro tak to wygląda – skwitował po głosowaniu przewodniczący Sejmiku – Bogusław Dębski.

Powiedział te słowa, ponieważ obecni radni, a będący poprzednio członkami lub wicemarszałkami zarządu województwa podlaskiego zdecydowali się nie udzielić wotum zaufania de facto swoim własnym decyzjom i prowadzonej przez siebie polityce. To jako żywo przypomina byłego prezydenta RP, którego słowa przeszły już do kanonów nowomowy politycznej: „Jestem za a nawet przeciw”. Być może radni opozycji mają za idola Lecha Wałęsę, którego tezy wcielają w życie? Inaczej ciężko zrozumieć fakt, że źle oceniają samych siebie.

Ta sytuacja jednak skłoniła obecnego wicemarszałka województwa podlaskiego Stanisława Derehajło do podjęcia innych działań. Zapowiedział, że skoro radni opozycyjni mają taką niską samoocenę, to on poszuka im odpowiednich terapeutów. Powiedział w rozmowie z nami, że jest zdruzgotany faktem, iż ludzie ci zarządzali całym województwem podlaskim i sami te rządy ocenili negatywnie. Mało tego. Przecież nadal pełnią funkcje publiczne!

- Jestem zdruzgotany tym, że zarząd poprzedniej kadencji tak nisko siebie ocenił. Ta niska samoocena potrzebuje koniecznie jakiejś terapii. W takim razie dla poprzedniego zarządu postaramy się znaleźć dobrych terapeutów. Niech przy wsparciu specjalistów odbudują tę swoją samoocenę. Bo taka niska samoocena może naprawdę źle oddziaływać na nasze województwo. Przecież ci ludzie nadal funkcjonują w naszej przestrzeni publicznej. Dlatego pomożemy. Naprawdę pomożemy im się odnaleźć – powiedział wicemarszałek Stanisław Derehajło w rozmowie z naszą redakcją.

Na szczęście w szpitalu w Choroszczy protest lekarzy psychiatrów zakończył się w ubiegłym roku, zaś na początku bieżącego roku obecny marszałek województwa podpisał umowę, na mocy której w Białymstoku zostanie zbudowane Centrum Psychiatrii, które oprócz dzieci i młodzieży, będzie wspierało w leczeniu osoby dorosłe. Jacyś specjaliści zatem powinni się znaleźć i jest szansa, że przy odpowiedniej terapii radnych Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego uda się wyprowadzić z tej nagłej zapaści, że popracują skutecznie nad podniesieniem samooceny tych radnych.

Bo o ile można zrozumieć, że radni opozycyjni chcą odwołać obecny zarząd województwa podlaskiego i marzy im się powrót na dawne stanowiska, to trzeba mieć też z tyłu głowy konsekwencje głosowań, między innymi takich, jak to wtorkowe. Traf chciał, że akurat w tym roku głosowali oceniając pracę swoich kolegów partyjnych, a niektórzy wręcz oceniali sami siebie i własne decyzje. A taka ocena własnej pracy to nic innego jak darmowy prezent dla polityków Prawa i Sprawiedliwości przed wyborami parlamentarnymi. Właśnie dostali gotowe argumenty do ręki w kampanii wyborczej, aby mówić, że politycy POKO oraz PSL-u to zwykli nieudacznicy i da dodatek sami się do tego przyznali.

Co opozycja ma w zamian? Nic, a nawet mniej niż nic. Zarząd województwa podlaskiego będzie pracował nadal w niezmienionym składzie. Bo nawet kiedy stanie wniosek – zresztą zgodnie z prawem – o odwołanie tego zarządu, to trudno zakładać, że zarząd zostanie odwołany. Radni opozycji mają zbyt mało głosów w Sejmiku Województwa, aby doprowadzić do zmian. I zostanie tylko zła ocena własnej pracy wyrażona w głosowaniu, która poszła szeroko w eter. Chyba to może być jednak prawda, co mówią polscy publicyści – że prezes PiS Jarosław Kaczyński modlił się o głupią opozycję, ale słuchający tej prośby w jej spełnieniu to stanowczo przesadził.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: wrotapodlasia.pl)

Politykom przydałaby się porządna terapia komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-06-19 11:07:58

    Boże wybacz im bo nie wiedza co czynia z tej nienawisci

  • Gość - niezalogowany 2019-06-19 19:56:11

    "Coś chyba źle wykonano, skoro tak to wygląda"
    Niech zgadnę 16 mln na nielota Krywlany i takie tam sromotne porażki?

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama